Tech

Czytniki e-booków Sony to jakaś pomyłka

Rynek e-booków kontrolowany jest przez takie firmy, jak Apple czy Amazon. Sony też chce dołączyć do tego stadka. W tym celu wykonuje ruch, który nazwałbym błyskotliwym inaczej. Prezentuje czytnik, który jest droższy od konkurencji i mniej potrafi. Nawet jego nazwa jest wyjątkowo dźwięczna: „pierses titu”, czyli PRS-T2. Kto to kupi?

Na moją skrzynkę pocztową wpadła mi dziś informacja prasowa na temat nowego czytnika e-booków firmy Sony. Przyznam się szczerze, że tak jak czytnikami e-booków nigdy nie byłem za specjalnie zainteresowany, tak chętnie otworzyłem korespondencję. W Sony dzieje się źle, a ja im życzę jak najlepiej. To jedna z firm, która dała mi dużo dobrych wspomnień, jak byłem jeszcze szczawiem. Krótka lektura i… czy to jakiś żart?

Urządzenie nazywa się PRS-T2, czyli już na starcie jest porażką. „Hej, czego używasz do e-booków, Kindle’a czy Nooka?” „A wiesz, mam Sony eee… literki i cyferki, nie pamiętam”. Ale OK, może się czepiam szczegółów. Ale w takim razie czemu za Kindle Touch i Nook Simple Touch zapłacę mniej, niż za nowy, nikomu nieznany produkt?

Informację prasową otrzymałem z amerykańskiego newslettera Sony, więc ceny podaję w dolarach. Kosztuje on 129 dolarów. Dla porównania, Kindle Touch with Ads kosztuje 99 dolarów. Tyle samo kosztuje Nook Simple Touch. Kindle Touch bez reklam jest faktycznie nieco droższy, ale raptem o 10 dolarów. Biorąc pod uwagę siłę marki Kindle, różnica w cenie jest zbyt mała na korzyśc Sony.

Co otrzymujemy w zamian? Coś przyzwoitego, ale w żadnej mierze wybitnego. PRS-T2 posiada 6-calowy ekran dotykowy zamknięty w 6,75-calowej obudowie. Miłą sprawą jest slot na karty pamięci. Potrafi odczytywać pliki ePub i PDF. Książki można kupować i pobierać z Sony Reader Store którego portfolio jest dość bogate, ale nijak nieporównywalne do potęgi Amazona. Można też na nim… rysować za pomocą rysika. Podświetlenie ekranowe? Nic z tego, znajdziemy je w Nook Simple Touch i wkrótce w Kindle’ach. Nie u Sony.

To nie jest pierwszy czytnik tej firmy. Poprzednie nie podbiły rynku. Sony jednak, jak mi się wydawało, rządzony jest przez inteligentnych ludzi, którzy potrafią wyciągnąć wnioski z porażek. Z żalem muszę powiedzieć, że się myliłem.

Szkoda…

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst