Tech

Amazon kończy z darmowym internetem. Kto teraz kupi Kindle 3G?

Amazon Kindle Keyboard oraz Touch występowały w dwóch wersjach. Jedna z nich obsługiwała łączność WiFi, druga dodatkowo łączyła się z internetem za pomocą sieci 3G. Najciekawsze jednak było to, że korzystanie z sieci było absolutnie bezpłatne. Co więcej, możliwości czytnika nie ograniczały się tylko do kupowania książek, ale też do korzystania z przeglądarki internetowej. Teraz to się zmieniło.

Co prawda nadal można ściągać dowolną liczbę książek, jednak korzystając z przeglądarki możemy zużyć miesięcznie maksymalnie 50MB danych. Jak widać, udostępniony pakiet nie jest porażająco wielki, można go wręcz uznać za śmiesznie mały. Sądzę, że osoby, które dopłaciły 30 dol. do wersji 3G mogą czuć się oszukane. Zmiana została zauważona przez użytkownika forum MobileRead.

Jednak Amazon ma też swoje racje. Jeszcze do niedawna z sieci 3G dało się korzystać tylko i wyłącznie korzystając bezpośrednio z czytnika. Niedawno jednak ukazał się poradnik pokazujący, jak zmusić urządzenie do udostępniania internetu innym urządzeniom. Gdyby wszyscy zaczęli korzystać z tej możliwości, Amazon nie wypłaciłby się operatorom, z którymi podpisał stosowne umowy. Nie wierzę bowiem, by umowa opiewała na dowolną ilość przesłanych danych i opłatę ryczałtową. Księgarnia zapewne płaci kwoty zależne od ilości przesłanych przez użytkowników danych.

Obawiam się, że ktoś zaraz napisze „Skoro internet jest taki drogi, to czemu dostęp do sklepu jest nielimitowany? ZŁODZIEJE, WINA TUSKA!!!1!jeden!”. Zawczasu wyjaśnię. Dostęp do sklepu jest nielimitowany, bo Amazon na nim zarabia, a wiele drobnych zakupów jest dokonywanych pod wpływem chwili. Amazon nie chce pozwolić, by użytkownik miał więcej czasu na zastanowienie się nad zakupem, bo oznacza to możliwość zrezygnowania z niego.

Swoją drogą, zastanawiam się po co ktoś kupował Kindle w wersji 3G. Niewielkie rozmiary, mała rozdzielczość ekranu, czas reakcji liczony w sekundach i tragiczna przeglądarka internetowa nie zachęcają do korzystania z tego gadżetu. Krótko mówiąc, Kindle nadaje się do tego jak sekator do obcinania paznokci. Niby się da, ale po co? Nie wierzę też, że ktoś dopłacał 30 dol. do modułu 3G, żeby móc kupować książki w każdym miejscu na naszej planecie. Wydaje mi się to po prostu niedorzeczne. Sam niedawno kupowałem Kindle Touch i bez chwili namysłu zdecydowałem się na wersję WiFi.

A może ktoś z was ma Kindle z 3G i chce pochwalić się, czemu kupił akurat tę wersję? Czekamy na komentarze..

nie mobile
przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst