Myślisz, że zawsze wybierasz najwolniejszą kasę? Twój mózg robi cię w balona
Jeśli masz wrażenie, że gdziekolwiek staniesz z koszykiem, właśnie ta kolejka zamienia się w najwolniejszą w całym sklepie, to... rzeczywiście masz tylko takie wrażenie. To nie kasjerzy się na ciebie uwzięli, tylko mózg robi ci psikusa.

Socjopsycholożka Griet Van Vaerenbergh z uczelni Thomasa More’a w Antwerpii przypomina, że nie ma żadnej magicznej klątwy kolejki. Z punktu widzenia matematyki nasze szanse na trafienie do szybszej lub wolniejszej kasy są bardzo zbliżone – raz wyjdziemy na tym lepiej, raz gorzej.
Do podobnych wniosków doszedł także fizyk i matematyk Enrico Scalas z Uniwersytetu w Sussex, który kilka lat temu analizował zachowanie kolejek w supermarketach. Modele, które budował, pokazywały jasno, że o czasie oczekiwania decyduje głównie czysty przypadek – chwila zawahania przy płatności, konieczność sprawdzenia ceny, drobna awaria terminala albo klient, który w ostatniej sekundzie dorzuci jeszcze kilka produktów. Oznacza to tyle, że statystycznie wcale nie wybierasz gorzej niż inni. Ale nasza głowa widzi to zupełnie inaczej.
To nie pech. To po prostu czysta psychologia
To, że tak mocno przeżywamy kolejkę, nie wynika z tego, co robi kasjer, tylko z tego, co robi nasz mózg. Gdy tylko stajemy przy kasie, prawie automatycznie uruchamia się myślenie kontrfaktyczne – w głowie od razu pojawia się alternatywny scenariusz: gdybym wybrał tamtą kolejkę, już bym wyszedł. Zestawiamy więc rzeczywistą sytuację z wyobrażoną, w której podjęliśmy lepszą decyzję, i frustrujemy się różnicą, choć ta wersja wydarzeń istnieje tylko w naszej głowie.
Do tego dochodzą porównania z innymi. Wystarczy rzut oka na sąsiednią kasę, gdzie ludzie przesuwają się szybciej (przynajmniej w naszym mniemaniu), i od razu rodzi się poczucie niesprawiedliwości: wszyscy mają lepiej, tylko ja stoję. Nie widzimy momentów, gdy tamta kolejka też się zatrzymuje. Zapamiętujemy jedynie to, że u nich idzie, u mnie nie.
Całość wzmacnia jeszcze efekt negatywności – nasza pamięć jest sklejona na wydarzenia irytujące, a zupełnie obojętna na te, które przebiegły gładko. Kilka spokojnych wizyt w sklepie znika z pamięci bez śladu, za to jeden spektakularny zator z klientem szukającym drobnych w kieszeniach zostaje z nami na długo. Po jakimś czasie z tych kilku mocnych wspomnień lepimy ogólny wniosek, że zawsze mamy pecha do kolejek.
Jak nie zwariować w kolejce do kasy?
Psychologowie podpowiadają, że najwięcej zmienia po prostu zwyczajne odpuszczenie. Kolejka w sklepie nie jest egzaminem z życiowego sprytu, tylko zderzeniem z czystym przypadkiem. Czasem trafisz na terminal, który odmówi współpracy, kasjera na szkoleniu albo klienta, który właśnie odkrywa istnienie drobnych. To nie mówi nic o tobie, tylko o statystyce.
Zobacz także:
Zamiast więc wpatrywać się w sąsiednie kasy i liczyć, kto już wyszedł, lepiej przestać je śledzić. Bo to właśnie takie śledzenie jest głównie paliwem dla poczucia, że znów jesteśmy ostatni. Dużo skuteczniejsze jest zajęcie głowy czymś innym, np. muzyką w słuchawkach, ogarnięciem listy rzeczy do zrobienia, krótką wiadomością do znajomego albo spokojnym liczeniem oddechów.


















