REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Ekologia
  3. Nauka

Co robić z wodą z basenów? Miasta powinny brać przykład z Warszawy i Poznania

Przelotne deszcze i spodziewane opady nie naprawią fatalnej sytuacji, do której doprowadziła wielomiesięczna – a w zasadzie wieloletnia – susza. Dosłownie każda kropla jest na wagę złota. Podczas gdy wiele miast w Polsce wlewa do kanałów miliony litrów wody rocznie, Warszawa pokazuje, jak można z niej ponownie skorzystać.

woda
REKLAMA

Dołącz do Amazon Prime z tego linku, skorzystaj z promocji (30 dni za darmo) i kupuj taniej podczas pierwszego Amazon Prime Day w Polsce.

W czasie wakacyjnych przerw technicznych baseny muszą być opróżnione z wody. Zamiast trafić do kanalizacji, w Warszawie zostanie przepompowana do zamiatarek i zmywarek. Dzięki temu zostanie wykorzystana do sprzątania miasta.

REKLAMA

- Służby oczyszczania myją wodą z pływalni ulice i torowiska tramwajowe. Woda jest pobierana w momencie, gdy minął już czas konieczny do ulotnienia się preparatów używanych do jej dezynfekcji. Jest więc neutralna dla ludzi i środowiska oraz czyszczonych powierzchni – mówi Robert Szymański, zastępca dyrektora ds. technicznych Zarządu Oczyszczania Miasta. – W obliczu globalnych zmian klimatycznych i coraz większego zagrożenia suszą należy pamiętać, jak cennym surowcem jest woda i jak ważne jest racjonalne nią gospodarowanie – dodaje.

Współpraca zaczęła się w 2020 roku. Wystarczyła woda z pięciu basenów, aby uzyskać do oczyszczania 2,5 mln litrów wody. Rok temu w akcji udział brało już siedem placówek, choć paradoksalnie pobór był podobny: 2,4 mln litrów wody, która trafiła do 450 zamiatarek i zmywarek.

Nieprzypadkowo wodę zaczęto wykorzystywać w 2020 roku. Właśnie wtedy rozpoczęła się pandemia, a baseny musiały zostać zamknięte. Pojawił się wówczas problem, co zrobić z zawartością napełnionych miejsc do pływania.

W Poznaniu 600 tys. litrów po oczyszczeniu użyto do podlania trawników i pól

Zainteresowani mogli przyjść z pojemnikami na wodę i dostać swoją część.

Pomysł, jak widać, nie jest nowy, ale do tego czasu nie wszyscy poszli śladem Warszawy czy Poznania. Tymczasem w Polsce przeszło sto gmin apeluje do mieszkańców, by nie marnowali wody pitnej na podlewanie.

Dochodzi do absurdalnych sytuacji jak w Krakowie. Zmarniałe drzewo – efekt braku wcześniejszych pielęgnacji – i tak było podlewane. Hulaj dusza, piekła nie ma, szastajmy kurczącymi się zasobami.

Sam byłem świadkiem jak na wysuszonym, oczywiście przyciętym do samej ziemi trawniku, na jednej z wsi pracowały polewaczki z pełną mocą. Wciąż brakuje świadomości, że dzika łąka wcale nie wygląda brzydko, a przede wszystkim magazynuje wodę, przez co nie ma się do czynienia z wręcz wypaloną przez słońce ziemią.

REKLAMA

Przykład idzie z góry. A właściwie nie idzie. Gdyby gminy i miasta częściej sięgały po takie rozwiązania, być może więcej osób zaczęłoby zwracać uwagę na to, jak oszczędzać wodę u siebie na działce. Deszczówka się przyjęła, ale w sytuacji, gdy deszcz nie pada, to żadne rozwiązanie. Potrzebujemy innych, a wykorzystywanie wody z basenów, która i tak musi zostać wylana, to jakiś pomysł.

Publikacja zawiera linki afiliacyjne Grupy Spider’s Web.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA