Kosmos  /  News

Chińczycy chcą wyjaśnić UFO, a Biden mówi: „całe śledztwo do NASA”

Picture of the author

O przypadkach obserwacji niezidentyfikowanych obiektów latających przez żołnierzy armii amerykańskiej w ostatnich miesiącach powiedziano już wystarczająco dużo. Raport przygotowany dla Kongresu wskazuje na liczne przypadki obserwacji obiektów tego typu, ale nie wskazuje jednoznacznie ich pochodzenia.

Można zatem odnieść wrażenie, że jakimś cudem przedstawiciele obcych cywilizacji przylatując na Ziemię zawsze wybierają na cel swojej podróży Stany Zjednoczone.

Okazuje się jednak, że po drugiej stronie globu…

Przypuszczenie to jednak jest ewidentnie błędne. Jak się bowiem okazuje chińska Ludowa Armia Wyzwoleńcza także obserwuje zjawiska tego typu. Jak podaje dziennik The South China Morning Post, przedstawiciele armii przyglądają się uważnie „niezidentyfikowanym warunkom powietrznym”, co zdaje się odpowiadać amerykańskim „niezidentyfikowanym zjawiskom latającym”.

Już dwa lata temu Chen Li, badacz z chińskiej Akademii Wczesnego Ostrzegania Sił powietrznych przyznawał, że „rosnąca częstotliwość występowania zjawisk tego typu stanowi poważne wyzwanie dla obrony przestrzeni powietrznej Chin”.

Jak się bada UFO w Chinach?

Zamiast ścigać obiekty tego typu za pomocą myśliwców i zrzucać na pilotów konieczność zidentyfikowania i opisania danego obiektu, Chińczycy postawili na algorytmy sztucznej inteligencji, które interpretując dane bez uprzedzeń są w stanie obiektywnie łączyć ze sobą róże dane w celu stwierdzenia, z czym tak naprawdę mają do czynienia. W ten sposób przedstawiciele armii otrzymują od razu odpowiedź na pytanie, czy mają do czynienia z obiektem wysłanym przez armię innego kraju, czy z czymś innym.

Jak na razie jednak w Chinach uważa się, że wszystkie obserwowane niezidentyfikowane obiekty latające są wytworem człowieka lub ew. nietypowym zjawiskiem naturalnym. Widocznie zachodnia popkultura aż tak dobrze się nie przebiła do świadomości chińskiego społeczeństwa.

Wracając na chwilę do Stanów Zjednoczonych

Bill Nelson, nowy administrator NASA poinformował natomiast, że NASA jest zdeterminowana do ustalenia pochodzenia niezidentyfikowanych obiektów latających. Z tego też powodu zezwoli naukowcom z NASA badanie wszystkich przypadków obserwacji takich obiektów poczynionych przez pilotów. Agencja chciałaby w końcu ustalić, czy piloci mają do czynienia z obiektami wysłanymi przez wrogie kraje, czy jedynie jest to złudzenie optyczne, czy jednak coś innego, dużo bardziej atrakcyjnego. Póki co nie zanosi się na to, abyśmy w najbliższym czasie poznali jednoznaczną odpowiedź na to pytanie.