Sprzęt  /  Artykuł

To już półka premium. OnePlus 9 i OnePlus 9 pro - polskie ceny i pierwsze wrażenia

Picture of the author

Oto one. Wykonane we współpracy z Hasselbladem, ociekające nowością smartfony OnePlus 9 i OnePlus 9 Pro. Właśnie nastąpiła ich oficjalna premiera, a ja miałem przyjemność spędzić z nimi ostatnie dni. Czas na pierwsze wrażenia.

Premiera OnePlusa 9 Pro i OnePlusa 9 była w zasadzie tylko formalnością. Wzorem poprzednich lat, OnePlus zdradził o swoich nowych produktach niemal wszystko przed oficjalną premierą, stopniowo unosząc kurtynę, odsłaniając kolejne detale.

Najgłośniejszym z tych detali było oczywiście ogłoszenie współpracy z Hasselbladem, legendarną marką świata fotografii, której sprzęt był wykorzystywany m.in. podczas lądowania na księżycu. Temat Hasselblada przewija się w każdym aspekcie komunikacji – OnePlus nawet na samym opakowaniu chwali się, że nowe modele powstały we współpracy z legendarną marką, zaś na odwrocie kartonu, w który zapakowany był zestaw dla mediów, nadrukowano zdjęcie Alana Beana, spacerującego po powierzchni księżyca podczas misji Apollo 12.

Na ocenę tego, ile jest Hasselblada w OnePlusie, przyjdzie jeszcze czas. Teraz pomówmy o tym, dlaczego nawet bez wsparcia Hasselblada obydwa sprzęty są warte uwagi.

OnePlus 9 i OnePlus 9 Pro to już półka premium.

Przez lata OnePlus szczycił się mianem „zabójcy flagowców”. Sprzęty firmy oferowały to, co najlepsze produkty konkurencji, kosztując od nich zauważalnie mniej. W zeszłym roku firma ostatecznie zerwała z tym mianem, wyceniając swoje produkty na równi z konkurencją. W przypadku dziewiątej generacji ten opis również kompletnie nie pasuje, bo ceny plasują nowe smartfony na bardzo wysokich półkach.

  • OnePlus 9 w konfiguracji 8/128 GB kosztował będzie 3349 zł
  • OnePlus 9 Pro w konfiguracji 8/128 GB kosztował będzie 4299 zł
  • OnePlus 9 Pro w konfiguracji 12/256 GB kosztował będzie 4699 zł

A to już zdecydowanie półka premium. Nawet podstawowy wariant OnePlusa 9 będzie musiał się zmierzyć na rynku z takimi sprzętami jak Xiaomi Mi 11 czy Galaxy S20 FE. OnePlus 9 Pro bezpośrednio rywalizuje zaś z topowymi Samsungami i iPhone’em 12.

W takim starciu nowe OnePlusy muszą zaoferować bardzo wiele, by jako relatywnie niewielka marka móc rywalizować z gigantami. Na szczęście już po kilku dniach widać, że OnePlus nie porywa się z motyką na słońce, ale staje do walki jak równy z równym.

OnePlus 9 i OnePlus 9 Pro są do siebie bliźniaczo podobne.

Początkowo planowałem przygotować osobne pierwsze wrażenia dla obydwu urządzeń, ale byłoby to kompletną stratą czasu. Te dwa sprzęty różnią się od siebie w stopniu tak nieznacznym, że aż trudno uwierzyć, iż dzieli je 1000 zł.

Obydwa sprzęty mają tę samą podstawową specyfikację:

  • Procesor Qualcomm Snapdragon 888 5G
  • 8/12 GB RAM-u
  • 128/256 GB miejsca na dane
  • Akumulator 4500 mAh
  • Szybkie ładowanie przewodowe WarpCharge 65T
  • Głośniki stereo
  • Czytnik linii papilarnych pod ekranem
  • Wi-Fi 6 i Bluetooth 5.2
  • Android 11

Korzystając z obydwu urządzeń na co dzień trudno odróżnić jeden od drugiego.

Gdzie więc leżą różnice?

Pierwsza to jakość wykonania. Choć OnePlus 9 również zabezpieczony jest przed zalaniem, to tylko OnePlus 9 Pro posiada certyfikat IP68.

Kolejna to wyświetlacz. OnePlus 9 ma płaski ekran AMOLED o przekątnej 6,55”, rozdzielczości 2400 x 1080 px i częstotliwości odświeżania 120 Hz. OnePlus 9 Pro ma zakrzywiony ekran AMOLED LTPO o przekątnej 6,7”, rozdzielczości 3216 x 1440 px i adaptacyjnej częstotliwości odświeżania od 1 do 120 Hz.

Obydwa ekrany mają pod spodem czytniki linii papilarnych, które działają z identyczną - to jest poprawną, acz nie wybitną dokładnością. Obydwa obsługują też tryb always-on.

Trzecia to ładowanie akumulatora. Obydwa urządzenia mają ogniwa o pojemności 4500 mAh i można je ładować przewodowo z mocą 65W, ale tylko OnePlus 9 Pro obsługuje szybkie ładowanie bezprzewodowe z mocą 50W. OnePlus 9 obsługuje ładowanie bezprzewodowe z maksymalną mocą 15W. Obydwa obsługują za to ładowanie zwrotne.

Po pierwszych dniach mogę powiedzieć, że… żadna z powyższych różnic nie ma większego znaczenia w codziennym użytkowaniu. Fakt, wyświetlacz OnePlusa 9 Pro jest ładniejszy od tego w OnePlusie 9, ale tylko do momentu, w którym korzystamy z pełnej rozdzielczości. Aby wydłużyć czas pracy na jednym ładowaniu, lepiej pozostać przy ustawionym domyślnie trybie FullHD+. W takim układzie różnica zachodzi tylko w częstotliwości odświeżania. Mogę już teraz powiedzieć, że ta adaptacyjność nie przekłada się w zauważalny sposób na czas pracy.

Obydwa telefony działają z idealną płynnością, pod kontrolą identycznie wyglądającego i zachowującego się oprogramowania. Obydwa równie dobrze leżą w dłoni. Do obydwu możemy dokupić tej samej jakości etui (polecam szczególnie pokrowiec w wersji sandstone, imitującej fakturę papieru ściernego).

Bez pokrowca obydwa urządzenia prezentują się równie wspaniale, choć znacznie bardziej przypadło mi do gustu wykończenie droższego z dwójki. Srebrny kolor nazwany „poranną mgłą" przechodzi od błyszczącego w stronę coraz bardziej „zmrożonego", co sprawia fenomenalne wrażenie na żywo. OnePlus 9 wykończony jest w bardziej konwencjonalny, jednolity sposób, choć również nie sposób odmówić mu uroku. Obydwa urządzenia będą dostępne w kilku wersjach kolorystycznych:

  • OnePlus 9 Pro: morning mist (srebrny), pine green (zielony) i stellar black (czarny, z teksturowaną powłoką)
  • OnePlus 9: winter mist (widoczny na zdjęciach fiolet), arctic sky (niebieski) oraz astral black (czarny)

Warto też dodać, że plecki OnePlusa 9 Pro wykonano ze szkła, zaś w przypadku tańszego modelu jest to poliwęglan wzmacniany włóknem szklanym. Na co dzień bardzo trudno dostrzec między nimi różnicę, a obydwa urządzenia sprawiają wrażenie równie „premium".

Osobiście na bazie powyższych różnic nie dopłaciłbym do OnePlusa 9 Pro. Co tylko świadczy o tym, jak kapitalnie wyszedł OnePlusowi tańszy model.

Wart dopłaty do droższego modelu może być tylko aparat.

Obydwa nowe smartfony OnePlusa szczycą się współpracą z Hasselbladem zarówno na wyspie aparatów, jak i w aplikacji, której interfejs przyjął charakterystyczne kolory legendarnej marki. Obydwa smartfony otrzymały też dostęp do trybu profesjonalnego, który… nie różni się zanadto od innych trybów profesjonalnych, ale ładniej od nich wygląda.

Mamy tu jednak do czynienia z zupełnie różnymi sensorami, które mogą zadecydować o tym, że warto dopłacić 1000 zł do OnePlusa 9 Pro.

OnePlus 9 Pro wykorzystuje następujący układ aparatów:

  • Sensor główny Sony IMX789 o rozdzielczości 48 Mpix, z obiektywem f/1.8 i optyczną stabilizacją obrazu
  • Sensor Sony IMX766 o rozdzielczości 50 Mpix, z obiektywem ultrawide f/2.2
  • Sensor 8 Mpix z obiektywem telefoto f/2.4
  • Sensor monochromatyczny 2 Mpix z obiektywem f/2.4
  • Przedni aparat 16 Mpix bez autofocusu.

OnePlus 9 z kolei korzysta z następującego zestawu:

  • Sensor główny Sony IMX689 o rozdzielczości 48 Mpix, z obiektywem f/1.8
  • Sensor Sony IMX766 o rozdzielczości 50 Mpix, z obiektywem ultrawide f/2.2
  • Sensor monochromatyczny 2 Mpix z obiektywem f/2.4
  • Przedni aparat 16 Mpix bez autofocusu.

Bardzo cieszy mnie fakt, iż żaden z nowych OnePlusów nie ma bezużytecznego aparatu macro, tak popularnego w smartfonach konkurencji. Dziwi natomiast brak autofocusu w przednim aparacie – na tak wysokiej półce cenowej powinno to być standardem.

Spędziłem z obydwoma urządzeniami zbyt niewiele czasu, by rzetelnie ocenić ich możliwości fotograficzne. Widzę też problemy z działaniem aplikacji aparatu, które zapewne zostaną załatane w egzemplarzach testowych przed oficjalnym startem sprzedaży. Z oceną aparatów OnePlusa 9 i OnePlusa 9 Pro wstrzymam się więc do pełnej recenzji, ale już teraz mogę powiedzieć, że to najlepsze aparaty, jakie kiedykolwiek znalazły się w smartfonach tej firmy. Znakomita większość użytkowników będzie bardzo zadowolona z uzyskiwanych rezultatów.

Jak OnePlus 9 Pro i OnePlus 9 spisują się na co dzień?

Po pierwszych dniach mogę powiedzieć tylko tyle, że – nie licząc absurdalnie szybkiego ROG Phone’a 5 – to prawdopodobnie najszybsze i najpłynniej działające smartfony, z jakimi kiedykolwiek się zetknąłem. Kombinacja ultraszybkich podzespołów z doskonale zoptymalizowanym oprogramowaniem OxygenOS przekłada się na najlepsze doświadczenie z użytkowania, jakie mają do zaoferowania smartfony z Androidem.

W przypadku nowych OnePlusów przyjemności dokłada też samo obcowanie ze sprzętem. Zarówno OnePlus 9 Pro jak i OnePlus 9 są fantastycznie wykonane, i – co dla mnie osobiście bardzo istotne – oferują fenomenalny motorek wibracyjny, porównywalny z tym, jaki znajdziemy w najdroższych iPhone’ach. Nieco gorzej spisują się głośniki – tutaj OnePlusowi bliżej do przeciętnego Xiaomi Mi 11 niż topowego Galaxy S21 czy iPhone’a 12 Pro, ale większości użytkowników z pewnością one wystarczą. Niezmiennie cieszy mnie za to obecność fizycznego suwaka zmiany trybu pracy; wyciszenie telefonu to kwestia jednego ruchu palca.

Nie zauważyłem też najmniejszych problemów z działaniem, łącznością, czy jakimkolwiek innym aspektem istotnym z perspektywy codziennego użytkowania. „Po prostu działa” – tak mogę najprościej opisać pracę nowych OnePlusów.

Pytanie brzmi – jak długo będzie „po prostu działać”?

Historycznie OnePlusy miały tendencję do znakomitego działania na początku i eksponowania ukrytych problemów po czasie. Jestem bardzo ciekaw, czy przy dziewiątej generacji OnePlusowi udało się uniknąć ukrytych bolączek, które mogą zacząć doskwierać na długo po zakupie urządzenia.

Mam nadzieję (nie) przekonać się o tym w najbliższych tygodniach. Tymczasem bardzo cieszy fakt, że OnePlusa 9 i OnePlusa 9 Pro można w końcu kupić nie tylko na stronie producenta lub w sklepie x-kom.pl, ale także u operatora Play. OnePlus w końcu zaczyna oficjalnie działać nad Wisłą – od końcówki zeszłego roku ma tu swój PR, w tym roku zaś wchodzi do sprzedaży operatorskiej. Co za tym idzie: marka w końcu ma szansę zaistnieć w świadomości statystycznego Polaka. Do tej pory była znana raczej wyłącznie entuzjastom.

A do tej pory tylko tego brakowało OnePlusowi, żeby wywalczyć solidną pozycję nad Wisłą – rozpoznawalności. OnePlus 9 i OnePlus 9 Pro z kolei zdają się mieć absolutnie wszystko, by budować wizerunek pierwszoligowego gracza w oczach Polaków.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst