Tech  / Artykuł

Mac znów będzie wyśmiewać PC. Apple zapowiada powrót kultowej reklamy

Podczas wczorajszej prezentacji nowych MacBooków z czipem Apple M1 mógł wam umknąć jeden szczegół. Wraz z nowymi komputerami Apple’a do życia wróciła pewna kultowa postać.

Jeśli nie oglądaliście wczorajszej konferencji Apple’a, lub zakończyliście oglądanie w chwili gdy Tim Cook powiedział dobranoc, przegapiliście pewien drobiazg. Pewnego niespodziewanego gościa na końcu prezentacji:

To nie kto inny, a… PC. A konkretnie komik John Hodgman w swojej kultowej roli komputera osobistego reklam „Get a Mac”. Zapytał, "po co te wszystkie innowacje", chwilę poskakał po kadrze, a potem oddalił się, mówiąc, że "rozładowała mu się bateria". Typowy scenariusz reklamy Mac vs PC.

Premiera czipu Apple M1 to doskonała okazja na powrót kultowej reklamy.

Kampania spotów telewizyjnych „Get a Mac” to w mojej opinii seria najlepszych reklam w historii marketingu elektroniki użytkowej. John Hodgeman jako PC i Justin Long jako Mac po mistrzowsku przekomarzali się w krótkich spotach, które pokazywały wszystkie stereotypowe zachowania komputerów PC i sposób, w jaki Mac jest od nich „lepszy”.

W Stanach Zjednoczonych w latach 2006-2009 wyemitowano 66 spotów z udziałem Hodgemana i Longa, wszystkie można obejrzeć na YouTubie.

Obecność „PC” na końcu ostatniego eventu Apple’a może oznaczać tylko jedno - kultowa reklama powróci i mam szczerą nadzieję, że Maca ponownie będzie odgrywał Justin Long (tego niestety jeszcze nie wiemy).

Powrót kampanii „Get a Mac” nie mógł nastąpić w lepszym momencie.

Teraz, gdy Apple przechodzi transformację i porzuca procesory Intela na rzecz własnych SoC, jest najlepszy moment, by znów zacząć podkreślać różnice między Makiem a pecetem. Różnice, które na przestrzeni ostatnich kilku lat nieco się zatarły. Producenci sprzętów z Windowsem dogonili, a nawet przegonili Apple’a jeśli chodzi o jakość produkowanego sprzętu, zaś Windows 10 rozwiązał wszystkie bolączki, z których Apple podśmiewał się w kampanii Mac vs PC.

Teraz, po raz pierwszy od lat, różnice między PC a Makiem stają się fundamentalne. Jeśli Apple spełni obietnice pokładane w architekturze ARM, „Mac” w reklamie będzie miał wiele powodów do wykpiwania pecetów - to, że wciąż mają wentylatory, że krótko pracują na jednym ładowaniu, że są powolne, że nie mają nowoczesnych komponentów, etc.

Powrót kampanii ma tym więcej sensu, iż wczorajsza prezentacja MacBooka Air, MacBooka Pro 13 i Maca Mini z czipem M1 to dopiero początek - Apple w przyszłym roku będzie pokazywał kolejne komputery, w tym modele dla profesjonalistów, wyposażone w autorskie procesory. Okazji do wbijania szpilek komputerom z Windowsem będzie więc co nie miara.

Inną kwestią jest, czy będą to słusznie wbijane szpile.

Pierwsza kampania „Get a Mac” zyskała poklask nie tylko dlatego, że była zabawna, ale przede wszystkim dlatego, że była boleśnie prawdziwa. Absolutnie każdy stereotyp punktowany przez „Maca” był w tamtych czasach prawdziwy i irytujący na tle Maców, które takich problemów nie miały.

Dziś, nawet na nowej architekturze, aż tak ogromnych różnic między systemami po prostu nie ma. Niewiele jest rzeczy, które potrafi MacBook, a których nie potrafi porównywalny pecet. Niewiele jest też funkcji macOS, których nie miałby Windows 10.

Okazji do przytyków może więc nie być aż tak dużo, jak ponad dekadę temu. O ile więc czekam z niecierpliwością na powrót kultowych reklam, tak mam nadzieję, że będą one równie prawdziwe jak oryginały, a nie robione na siłę, by zagrać na sentymencie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst