Gry  / Artykuł

Blizzard zrozumiał, że oporem niczego nie wygra. Zwroty Warcraft III Reforged są już realizowane automatycznie

Gdy Warcraft III Reforged miał swoją premierę, wielu graczy kupiło odświeżoną wersję kultowej strategii w ciemno. Wszakże chyba nikt się nie spodziewał, że dostaniemy aż tak wybrakowaną, aż tak niedopracowaną wersję produktu. Wielu sfrustrowanych klientów chciało zwrotu pieniędzy, napotykając na opór ze strony Blizzarda.

No nie potrafi w PR ten Blizzard. Kompletnie nie potrafi. Zaczęło się od chińskiego Diablo na smartfony i sławnego – nie macie telefonów komórkowych? – Później w firmie wybuchła prawdziwa polityczna bomba. Jeden z topowych graczy turniejowych wyraził wsparcie dla autonomicznych ruchów Hong Kongu, wobec czego Blizzard usunął go z przyszłych rozgrywek. Paniczna reakcja była pochodną silnych biznesowych relacji między wydawcą gier i chińskimi podmiotami gwarantującymi dostęp do rynku Państwa Środka. Podobnym podnóżkiem Chin okazało się w minionych miesiącach m.in. Apple oraz NBA (obywatele ChRL uwielbiają kosza).

Teraz Blizzard wypuścił na rynek Warcraft III Reforged.

Niestety, strategia okazała się wybrakowaną, gorszą wersją kultowego tytułu z 2002 r. Moja lista skarg i zażaleń względem Reforged jest naprawdę długa. RTS nie posiada podstawowych elementów takich jak rankingi, profile czy klany. Tytuł nie pozwala uruchamiać autorskich kampanii. Nie mamy także możliwości organizowania międzykontynentalnych turniejów. Do tego część nowych elementów, takich jak reklamowane na BlizzConie 2018 filmowe przerywniki między scenami, nigdy nie ujrzały światła dziennego.

Gdyby tego było mało, Reforged psuje oryginalnego Warcrafta z 2002 r. Blizzard postanowił scalić klienta oryginalnej gry z nową wersją strategii. Przez to posiadacze starego W3 muszą pobrać aktualizację, bez której dalsza rozgrywka sieciowa nie jest możliwa. Po jej instalacji ze starszego Warcrafta III znikają tak fundamentalne elementy jak klany, rankingi czy profile. To trochę jak, jak gdyby przyszedł do ciebie człowiek z ekipy remontowej i rozwalił kostkarkę do lodu, bo nie ma jej w nowej wersji lodówki.

Trudno się dziwić, że fani oryginalnego Warcrafta chcieli zwrotu pieniędzy.

Nowa gra okazała się betą z grywalną kampanią dla jednego gracza. Inaczej naprawdę nie da się tego nazwać. Wielu klientów Blizzarda poczuło się wprowadzonych w błąd i oszukanych. Gracze zaczęli domagać się zwrotu pieniędzy. Jednym z argumentów była niezgodność zapowiadanego produktu z jego wersją końcową. Innym ogólna, niska jakość towaru. Blizzard nie był jednak zachwycony falą wniosków o zwroty. Firma zaakceptowała wyłącznie część żądań.

Wydawca najczęściej odrzucał wnioski o zwroty, w przypadku których gracze mieli już na koncie kilka przegranych godzin. Do tego wydawca zaczął banować rozgoryczonych fanów na własnym, oficjalnym forum gry. Część banów była jak najbardziej zasadna, podczas gdy inne budziły spore kontrowersje. Jedna z teorii spiskowych zakładała, że na kopa z forum mogą liczyć wszyscy użytkownicy zachęcający do masowych zwrotów, a także dostarczający rzekomych podstaw prawnych do takich żądań wobec wydawcy.

Zamiast łagodzić sytuację, Blizzard dolewał swoją podstawą oliwy do ognia. Firma, która kilka miesięcy temu przeżywała kolejny wizerunkowy skandal, znowu strzelała sobie w stopę. Były współzałożyciel tego studia zauważył jakiś czas temu, że Blizzard dramatycznie rozmija się z własną społecznością. Nie czuje jej, nie żyje jej problemami, nie rozumie jej. Przykład Reforged jest kolejnym na potwierdzenie tej tezy. Wydawca zachowywał się w taki sposób, jak gdyby chciał się otoczyć wielkim murem od całego świata.

Teraz – po cichu i bez komunikatu – Blizzard uruchomił automatyczną procedurę zwrotów.

Korzystając z nowej wersji prostego formularza, każdy posiadacz gry Warcraft III Reforged może złożyć wniosek o zwrot pieniędzy. Na ten moment wszystko wskazuje na to, że takie wnioski są rozpatrywane pozytywnie w automatyczny, niemal natychmiastowy sposób. Nie jest nawet ważne, ile czasu spędziliśmy wewnątrz gry. Pozytywne rozpatrzenie żądania raportują nawet osoby grające w Reforged przez pięć lub więcej godzin. Można więc sądzić, że Blizzard w końcu przestał się szarpać o każdego dolara z rozżalonymi fanami.

Dobrze się stało? Dobrze się stało. Szkoda jednak, że Blizzard kolejny raz jest głównym bohaterem sytuacji niegodnej wartościowego wydawcy gier wideo. Po tylu wpadkach, skandalach i kompromitacjach firma wciąż nie jest w stanie zachwycić graczy, tak jak robiła to w minionych dekadach. Tym samym Blizzard dołącza do kolejnych upadłych wydawców i producentów. Klub zszarganej reputacji systematycznie się powiększa, a DICE, BioWare czy Bethesda muszą dostawić nowe krzesło do stołu.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst