Media  / Felieton

Relacja na żywo Onetu z akcji ratunkowej na Nanga Parbat to upadek dziennikarstwa. Dno i trzy metry mułu

1460 interakcji
dołącz do dyskusji

Wielu Polaków żyje aktualnie wydarzeniami rozgrywającymi się w Himalajach. Francuzka Elisabeth Revol i Polak Tomasz Mackiewicz utknęli na zboczu Nanga Parbat, a ich sytuacja zdrowotna nie pozwoliła na samodzielny powrót do bazy. Ekipa polskich himalaistów ruszyła na ratunek, a Onet ruszył do obrzydliwej walki o kliki.

Przyznaję, dałem się wkręcić w śledzenie informacji o dramacie himalaistów na Nanga Parbat. Przejrzałem kilka artykułów, rzuciłem okiem na Twittera, zajrzałem na Reddita, aż w końcu trafiłem na Onet, który prowadzi relację na żywo.

Relacje na żywo generalnie są spoko. Na Spider’s Web bardzo je lubimy i prowadzimy je w przypadku najważniejszych w naszej branży wydarzeń - targów elektroniki użytkowej, premier sztandarowych produktów największych marek lub ważnych konferencji. Jednak my robimy relację wtedy, kiedy dużo się dzieje i nie sposób nadążyć z pisaniem wielu małych newsów.

Tymczasem Onet postanowił zrobić relację z akcji ratunkowej, o której przebiegu nie widzieliśmy zbyt wiele, a kolejne informacje napływały bardzo, bardzo wolno. Co zatem można pisać w relacji na żywo z wydarzenia, które rozgrywa się gdzieś w dalekich górach, a my nie dysponujemy odpowiednią liczbą sprawdzonych informacji? Jak to co, można pisać bzdury.

Anonimowi informatorzy z Twittera

Sprawdzonych informacji z Nanga Parbat było jak na lekarstwo, więc Onet postanowił do swojej relacji dodawać wybrane wiadomości z Twittera, które zawierają tag #NangaParbat.

Redaktorzy Onetu jednak nie przejmują się tym, skąd pochodzą te informacje, kto je wrzucił na Twittera i czy źródło jest wiarygodne. Relacja na Onecie musi tętnić życiem, więc wrzucają wszystko, co znajdą.

I tym sposobem do relacji trafiła taka mapka:

Zamieszczona na Twitterze została przez użytkownika „michał tarwacki” - konto nie jest zweryfikowane przez administrację Twittera, nie ma nawet zdjęcia profilowego, obserwuje je kilka osób, a powyższa mapka była pierwszą rzeczą, jaką ten użytkownik wrzucił na Twittera. To jednak nie przeszkadzało Onetowi - największemu w Polsce portalowi internetowemu - na dodanie tej informacji do swojej relacji.

Sprawdzajmy dalej.

Konto „Wojciech1982” zaczęło tweetować dzisiaj. Wcześniej było nieaktywne, mimo że założono je w czerwcu 2017 r. Nie jest zweryfikowane, obserwuje je garstka innych kont, ale Onetowi to nie przeszkadza.

Użytkownik „Wojciech1982” spekuluje o sytuacji pogodowej, mówi o nieznanym położeniu himalaistki oraz o tym, co się z nią stanie po odnalezieniu przez ratowników. W kontekście relacji z akcji ratunkowej, to wszystko są bardzo ważne i istotne informacje. Powinny pochodzić ze sprawdzonego i rzetelnego źródła. Tymczasem redakcji Onetu ponownie wystarczyło, że ktoś użył tagu #NangaParbat, aby dodać jego wypowiedź na stronę portalu.

Konto „Tomasz Osławski” założono w maju 2015 r., śledzi je kilkanaście osób, nie jest zweryfikowane, tweetnęło raz w 2015 r., a potem zamilkło. Do dzisiaj. Od paru godzin tweetuje o akcji ratunkowej, podaje informacje o jej przebiegu. Dla Onetu ponownie okazało się ono odpowiednim źródłem informacji.

Powyższa wiadomość co prawda nie przekazuje informacji, które należałoby weryfikować, a jedynie opinię. Jednak dziwi mnie fakt, że Onet sięgnął po tweeta użytkownika „Przemysław Gorecki”, który swoje konto na Twitterze założył w lutym 2016 r., ale pierwszy raz tweetnął właśnie teraz. Tak, powyższa wiadomość, znowu jest pierwszym tweetem napisanym przez użytkownika, na cytowanie którego zdecydował się Onet.

Czy naprawdę nie mamy w Polsce lepszych ekspertów, którzy mogliby udzielić komentarza? Wnieść coś wartościowego do dyskusji?

Kolejny tweet i kolejny anonimowy komentator z Twittera. Konto „Kamil Leszczyk” nie jest zweryfikowane, nie ma zdjęcia profilowego, ma tylko paru obserwujących, na Twitterze jest o lipca 2016 r., ale wczęśniej tweetowało tylko raz. Wysłało wiadomość #MastercardGrazWOSP, aby w ten sposób wesprzeć Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Drugi tweet tego konta, to ten widoczny powyżej.

Dla użytkowników Twittera tego typu konta nie są żadnymi autorytetami. Nie są zweryfikowane, nie mają ustawionych awatarów, niemal nikt ich nie obserwuje. Tymczasem największy portal w Polsce robi z ich wypowiedzi relację na żywo.

Redaktorzy Onetu plotkują

Nie cała relacja Onetu opiera się na tweetach pisanych przez internautów. Redaktorzy część informacji redagują sami. Niestety, ten element relacji nie odznacza się wyższym poziomem od tego, co pokazałem wyżej.

Redakcja publikuje masę niesprawdzonych i sprzecznych ze sobą informacji.

Najpierw dowiadujemy się, że ratownicy „ruszają po Mackiewicza”, czyli idą dalej w górę:

Ludovic Gambiasi, partner odnalezionej Revol informuje, że decyzja już zapadła - Bielecki i Urubko ruszają po Mackiewicza!

Dwie minuty później czytamy, że jednak ruszyli w dół:

Odczyty GPS wskazują, że nasi bohaterowie zaczynają sprowadzać Revol - aktualnie znajdują się na wysokości 5963 metrów.

Kilkanaście minut później napisano jednak, że nie idą ani w górę, ani w dół, tylko odpoczywają:

Informacja od Gambiasiego: Od wspinaczy: Urubko i Bielecki odpoczną przez 1-2 godziny i zaczną sprowadzać Elisabeth. Polska ambasada organizuje helikopter, który rano będzie mógł ją zabrać do Islamabadu.

Kilkadziesiąt minut później dowiedzieliśmy się, że nie ma żadnych pewnych informacji dotyczących kontynuowania akcji ratunkowej Mackiewicza, a samo sprowadzanie Francuzki może zająć więcej niż 3-4 godziny.

W pewnym momencie relacji redakcja przyznała nawet, że:

Na razie skazani jesteśmy na przypuszczenia, ale miejmy nadzieję, że niebawem będziemy mieli jakieś pewne informacje.

Zamiast zamilknąć z powodu braku nowych informacji Onet robił wszytko, aby relacja na żywo tętniła życiem. Nieustannie spekulowano i publikowano wypowiedzi przypadkowych osób z Twittera.

Żerując na ludzkiej tragedii

Media w Polsce zaskakująco mocno wygrzały temat dramatu rozgrywającego się w Himalajach. A to dość niespodziewane, bo przecież sporty wspinaczkowe nie rozpalają szczególnie Polaków. Piłka nożna, siatkówka, skoki narciarskie? One tak. Ale nie poczynania himalaistów.

Jednak ludzka tragedia jest ludzką tragedią, czyli tym… co się wyśmienicie klika.

Z ciekawości zajrzałem na strony największych francuskich serwisów informacyjnych. Bo przecież razem z Tomaszem Mackiewiczem pod Nanga Parbat utknęła też Francuzka - Elisabeth Revol. W tych serwisach nie znalazłem jednak relacji na żywo, w których redakcje wrzucają tweety przypadkowych ludzi z Twittera oraz piszą wiadomości, by za kilka minut je zdementować.

Francuzi napisali newsy o tym, co już wiadomo i nie bawią się w szopkę i walkę o kliki, tworząc masę niskiej jakości publikacji bazujących na informacjach wyssanych z palca.

Godna pochwały postawa. Przecież przed ekranami komputerów i smartfonów są nie tylko żądni emocji internauci, ale też rodziny i bliscy Francuzki i Polaka, osób, które znalazły się w górskiej pułapce. Dla nich każda informacja jest bardzo wyczekiwana i ważna. Tymczasem Onet w swojej relacji potrafił publikować przeciwstawne wiadomości w odstępie raptem dwóch minut.

AKTUALIZACJA: Po naszej publikacji Onet usunął ze swojej relacji większość wymienionych przez nas informacji, które pochodziły z niewiarygodnych źródeł.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst