Biznes  / Artykuł

Serwis WolnyGabinet.pl rzuca rękawicę telefonicznej rejestracji oraz kolejkom w poczekalniach

110 interakcji
dołącz do dyskusji

Polska służba zdrowia raczej nie jest raczej zbyt mocno skomputeryzowana. Większość lekarzy cały czas wykorzystuje tradycyjne formy zapisywania na wizyty, czyli notatnik i długopis. Nowy, polski serwis wolnygabinet.pl chce zmienić to przestarzałe podejście.

Na stronie www.wolnygabinet.pl możemy wyszukać lekarzy specjalistów i od razu umówić się na wizytę na konkretny dzień, a nawet godzinę. Pomysł na serwis zrodził się głowie Łukasza Feldmana, który między innymi wdrażał system prowadzenia dokumentacji medycznej w Szpitalu Praskim w Warszawie.

Łukasz, odchodząc ze szpitala w końcu lat 90-tych, cały czas miał w głowie jedną wartość – praktyczna informatyka pomaga zdrowiu. Nieco ponad rok temu wymyślił cały koncept startupu, włączając w to nazwę portalu i firmy. Później spotkał się z pozostałymi osobami i zaraził ich tym pomysłem. Od tamtego czasu  działamy zgodnie z przekonaniem, że to nie tylko maszyna do zarabiania pieniędzy, ale przede wszystkim wartość w wymiarze społeczności. Taki portal jest po prostu potrzebny lekarzom i pacjentom – mówi Robert Słowik, jeden ze współzałożycieli serwisu.

Przechodząc na stronę główną serwisu, można się zarejestrować zarówno jako pacjent, jak i lekarz. Sam proces jest niezwykle łatwy i raczej standardowy. Należy wypełnić wszystkie dane. Następnie otrzymujemy maila z linkiem aktywującym. Prościej już chyba się nie da.

rejestracja

Gdy już wykonamy wszystkie kroki, to możemy przejść do wyszukiwania wolnych terminów u lekarzy. Do wyboru mamy rodzaj specjalisty (kardiolog, laryngolog, dietetyk itd.), termin wizyty, miasto i godzinę. Można także wpisać imię i nazwisko konkretnego lekarza i sprawdzić, kiedy ma wolne terminy.

Jako, że mieszkam w Bydgoszczy, postanowiłem wyszukać wolnych terminów właśnie dla tego miasta. Niestety, nie udało się. Nie znalazłem ani jednego specjalisty, co lekko mnie zdziwiło.

Napotykamy jednak pewien opór związany z upublicznianiem kalendarzy wizyt. Po części związane jest to z tym, że jesteśmy dla lekarza kolejnym miejscem, w którym "pokazuje" swój termin, a oprócz tego prowadzi on często rejestrację ręcznymi metodami, czy korzysta z innego programu czy też ma do tego zatrudnioną panią w rejestracji. Widzimy to też na portalu. Obecnie nasza baza kont lekarzy zawiera ponad 100 lekarzy, którzy założyli konto, a tylko około 30 udostępniło do tej pory swoje kalendarze wolnych terminów wizyt – komentuje Słowik.

No dobrze, ale czy sytuacja niedługo się zmieni? Czy baza lekarzy zostanie powiększona?

Prowadzimy intensywną kampanię wśród lekarzy. Organizujemy prezentacje i spotkania dla wybranych grup. Doświadczenie jednak wskazuje, że sukces w naszym projekcie zbudowany może być raczej na bezpośrednim kontakcie. Dlatego nasz zespół sprzedażowy kontaktuje się z lekarzami i przedstawia im ofertę portalu. To oczywiście wymaga czasu, aby dotrzeć do jak najszerszej grupy odbiorców i tak jak już wspomniałem, pozyskanie lekarza z kalendarzem wolnych terminów nie jest procesem łatwym.

Dlatego może się zdarzyć, że nie będziemy posiadać wolnych terminów w określonych lokalizacjach, ale próbujemy zbudować zespół terenowych przedstawicieli handlowych, którzy będą odpowiedzialni za poszczególne regiony - to też pewien proces i żmudna droga budowania bazy, ale nie widzimy innej możliwości, bo sama kampania SMS lub email czy też reklama w Google czy w Facebooku okazuje się tu niewystarczająca. To oczywiście dodatkowe koszty, ale tak jak wspomniałem, interesuje nas tylko lekarz z kalendarzem wizyt, a to już nieco trudniejsze niż tylko wstawienie danych teleadresowych do bazy.

Warto także wspomnieć, że w serwisie nie znajdziemy placówek NFZ, gdzie wizyta mogłaby być bezpłatna (to znaczy opłacona z naszych składek). WolnyGabinet.pl jest czymś w rodzaju tablicy ogłoszeń, gdzie prywatni lekarze mogą oferować swoje usługi.

Niestety ze względu na specyfikę polskiego rynku w najbliższym czasie nie przewidujemy współpracy z publiczną służbą zdrowia. Być może będziemy tym podmiotom mogli zaproponować inne rozwiązanie, które związane jest ze zmianami w prawie w 2014 roku, ale na dzisiaj nie chciałbym o tym wspominać, bo zapewne do obowiązku posiadana elektronicznej dokumentacji w placówkach medycznych przygotowują się także wielcy tego rynku, a nasze oprogramowanie klasy "cloud-based EHR" o nazwie PACJENCI 5.0 - wprawdzie już w fazie testów - ale wymaga jeszcze wprowadzenia odpowiednich zmian, aby mogło być wersją do publicznej prezentacji i szerokich testów – dodaje Słowik.

Sam portal wygląda bardzo schludnie i nowocześnie. Podoba mi się jego wygląd, bo nie jest przesadzony. Poruszanie się po kolejnych działach i funkcjach również jest bardzo proste, więc nie powinno przysporzyć problemów, nawet starszym osobom, które dopiero uczą się Internetu. Na plus zdecydowanie zasługuje fakt, że każdego lekarza można zobaczyć na mapach Google, więc pacjenci nie powinni mieć problemów ze znalezieniem gabinetu.

wyszukiwanie-wizyty

Każdy, zarejestrowany użytkownik ma także dostęp do specjalnego panelu, w którym może sprawdzić na jakie wizyty jest zapisany oraz ile będą one kosztować.

panel-pacjenta

Postanowiłem jeszcze zapytać, jakie twórcy serwisu mają plany na przyszłość.

Plany są nieustannie modyfikowane i wynikają z bieżących kontaktów z lekarzami. Feedback jest dla nas kluczem i w ogóle działamy zgodnie z podejściem lean. Oczywiście zamierzamy udostępnić wersję mobilna portalu oraz dedykowane aplikacje na Androida i iOS-a, ale to zakładaliśmy od początku, jako naturalne kroki i to jest w przygotowaniu. Okazało się jednak w ostatnich 3 tygodniach, że serwis wzbudza duże zainteresowanie wśród placówek, a w funkcjonalności pierwotnej nie przewidywaliśmy modułu do obsługi NZOZ (niepublicznych zakładów opieki zdrowotnej).

Oczywiście można założyć u nas konta dla poszczególnych lekarzy, ale te konta zarządzane są oddzielnie, co może stanowić pewne utrudnienie. Po prostu osoba obsługująca rezerwacje w NZOZ, musiałaby sprawdzać każde konto lekarza osobno koszmar przelogowywania się. Była to kwestia na tyle istotna i zgłaszana podczas praktycznie każdego spotkania, że już od tygodnia trwają prace nad modułem nakładką dla NZOZ-ów, który powinien być dostępny w przeciągu miesiąca – odpowiada Rober Słowik.

Pomysł na serwis wydaje się całkiem sensowny i myślę, że ma szanse na odniesienie sukcesu. Jest jednak pewna sprawa, która po prostu musi być załatwiona – dostępność lekarzy. Twórcy WolnyGabinet.pl muszą nie tylko przekonać specjalistów do prezentowania swojej oferty, ale przede wszystkim do udostępnienia swoich kalendarzy wolnych terminów. Bez tego może się po prostu nie udać.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst