REKLAMA
  1. Spider's Web
  2. Technologie

Jesteś beta-testerem mimo woli i jeszcze za to płacisz

02.04.2012
21:21
Jesteś beta-testerem mimo woli i jeszcze za to płacisz
REKLAMA
REKLAMA

Nie odnosicie czasem wrażenia, że zakupione przez was za często niemałe pieniądze urządzenia to prototypy? Publiczne wersje beta, których usterki łatane są już po premierze? Nokia szykuje nową kampanię reklamową, która ma boleśnie wypunktować tego typu błędy u konkurencji. Kampania byłaby szczególnie udana, gdyby za nią nie stała Nokia.

Przez moje ręce przewija się bardzo wiele urządzeń mobilnych z uwagi na prowadzony zawód. Mam przyjemność pobawienia się różnymi zabaweczkami, co powinno doprowadzić  mnie do wiedzy absolutnej i bezbłędnej opinii na temat każdego producenta. Niestety, tak nie jest. Praktycznie wszyscy producenci na rynku wydają co rusz buble. Usterki są usuwane klientom „na bieżąco”. Nie chodzi mi tu o głęboko ukryte wady, drobne wpadki, które mogą zdarzyć się każdemu, a o ewidentne błędy konstrukcyjne, które powinny wyjść już w wewnętrznych beta testach.

Nie wierzycie? Kilka przykładów z życia wziętych. Mój pierwszy smartfon w życiu, czyli Nokia N70, miał źle doklejoną (sic!) kamerę do wideorozmów. Mi i setkom innych użytkowników kamera po paru miesiącach używania telefonu traciła styk z płytą główną. Na szczęście Nokia odpowiednio zareagowała, dokonywała napraw gratis. Nie uniknąłem jednak niedogodności stracenia na kilka dni telefonu.

Potem miałem Nokię 5800 XM, której permanentnie kończyła się pamięć RAM, co wymagało robienia raz na kilka dni miękkiego restartu telefonu. Że o psującym się widżecie powiadomień, którego nie dało się naprawić inaczej, jak twardym resetem nie wspomnę. Któraś aktualizacja z rzędu dopiero rozwiązała problem.

Następny telefon to HTC Desire. Ten był akurat wyjątkowo bezproblemowy. Miał wadę techniczną: około 90 MB danych na aplikacje. Ale niech będzie, że to nie wada, a brak wizjonerstwa ze strony HTC, który nie przewidział, że już niedługo byle aplikacja to 40 MB danych. Dalej był Galaxy S. To był z kolei prawdziwy koszmar. Dostałem go z Androidem Eclair i był praktycznie nieużywalny z uwagi na ciągłe zwiechy, zamrożenia, czy spowolnienia trwające nawet po kilkanaście sekund. Potem wyszło Froyo. Poprawiła się tylko stabilność systemu. Potem, po długim oczekiwaniu, wyszło 2.2.1, które faktycznie usunęło większość problemów (nie wszystkie, ale szkoda miejsca na wymienianie). Po roku od kupna telefonu. A nie kupiłem go w dniu premiery…

Ktoś mógłby powiedzieć, że to wina Symbiana, Androida i ich otwartości. A guzik prawda. Pamiętacie iPhone’a 4? „Trzymasz go źle, głupcze!”. To pierwszy w historii smartfon, który trzeba było odpowiednio trzymać, by ten nie gubił zasięgu. Apple załatwił sprawę aktualizacjami systemu i darmowymi bumperami do telefonu, osłaniającymi antenę. Nikt mi nie wmówi, że żaden tester produktu tego nie wykrył przed wprowadzeniem do sprzedaży.

Nie inaczej było z Windows Phone. Microsoft tak się spieszył z zaprezentowaniem swojego systemu, że wydał go bez tak elementarnych funkcji, jak kopiuj-> wklej. To oczywiście również zostało naprawione. W późniejszym terminie.

To pokazuje jak zażarta jest wojna na rynku smartfonów. Nawet taki Apple pozwala sobie na wpadki, bo wie, ze czas goni. Albo pokaże nowego iPhone’a, albo część osób pójdzie kupić nowego Samsunga. Rozmawiam z wieloma osobami, w tym „nietechnicznymi”. Coraz więcej osób ma poczucie, że nowe smartfony trzeba kupować nie od razu po premierze, a poczekać aż usuną z nich wszystkie błędy. A my, drodzy entuzjaści, jesteśmy traktowani, jako darmowi beta-testerzy… zaraz, zaraz, jacy darmowi? Te telefony drogo kosztują!

Nokia chce wykorzystać te nastroje. Redakcja wpcentral odnalazła portal smartphonebetatest.com, który wyraźnie jest szykowany z okazji amerykańskiej premiery Lumii 900. Nie jest jeszcze w pełni gotowy (dziwne, że ustawiony jako publiczny…), ale już teraz można przejrzeć część materiałów. W większości są to sarkastyczne filmiki nawiązujące do tego typu praktyk. „Nie bądź idiotą, przestań narzekać na swoją antenę, zacznij trzymać swój telefon jak trzeba, a nie podnosisz rwetes”. Brzmi znajomo?

Biłbym brawo. Mam szczerze dość tego typu praktyk a sarkastyczny dowcip, jaki zaprezentowała właśnie Nokia, trafia w mój gust. Tyle że, droga Nokio… nie boisz się? Serio? To ja może przypomnę, że tydzień temu wyszła już któraś z rzędu aktualizacja do Lumii 800, która naprawia problem wadliwego firmware baterii z niektórych partii produkcyjnych? Trochę za wcześnie na tego typu akcje. Nie jesteś ani trochę lepsza. Aczkolwiek, przyznaję, na widok Lumii 900 mam ślinotok…

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Zobacz komentarze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA