Będą uczyć, jak bronić granicy. W końcu jakiś sensowny kierunek
Akademia Sztuki Wojennej uruchamia kierunek obronność i bezpieczeństwo granic. Studia mają połączyć wojsko, Straż Graniczną i administrację. Przygotują m.in. na zagrożenia hybrydowe.

Polska granica od wielu lat jest jednym z najważniejszych tematów związanych z bezpieczeństwem państwa. Kryzys na granicy z Białorusią, wojna na Ukrainie i przygotowania do realizacji Tarczy Wschód sprawiły, że ochrona granic przestała być wyłącznie domeną Straży Granicznej. Teraz powstaje kierunek studiów, który ma przygotowywać ludzi do działania w sytuacjach kryzysowych i do ochrony granicy zarówno w czasie pokoju, jak i w razie poważniejszych zagrożeń.
Akademia Sztuki Wojennej we współpracy z Wyższą Szkołą Straży Granicznej i Dowództwem Wojsk Obrony Terytorialnej prowadzi już rekrutację na kierunek obronność i bezpieczeństwo granic. Co niezwykle istotne, to nie mają być klasyczne studia wojskowe. Program wygląda raczej jak odpowiedź na rzeczywistość, w której migracja może zostać użyta jako broń, dywersja miesza się z dezinformacją, a lokalna administracja musi działać razem z wojskiem i służbami.
Granica stała się polem wojny hybrydowej
Wschodnia granica Polski od kilku lat jest testowana przez Białoruś i Rosję. Chodzi nie tylko o próby nielegalnego przekraczania granicy, ale też o presję polityczną, działania propagandowe, ataki na funkcjonariuszy, wykorzystywanie migrantów i sprawdzanie reakcji państwa.
To właśnie dlatego sam płot, kamera i patrol po prostu już nie wystarczą. Bezpieczeństwo granicy wymaga przede wszystkim ludzi, którzy rozumieją jednocześnie prawo, procedury wojskowe, administrację, komunikację kryzysową, działania lokalnych społeczności i technologie nadzoru. Trzeba mieć na uwadze, że jedna nietrafiona decyzja na granicy może mieć wymiar policyjny, wojskowy, humanitarny, medialny i międzynarodowy.
Nowy kierunek ma przygotowywać właśnie do pracy w takim środowisku. Nie do abstrakcyjnej teorii bezpieczeństwa, ale do sytuacji, w której kilka instytucji musi działać szybko, pod presją czasu, przy ograniczonej informacji i przy przeciwniku, który celowo zaciera granicę między pokojem a konfliktem.
To kierunek dla wojska, służb i cywilów
Studia mają być skierowane nie tylko do żołnierzy. Oferta obejmuje cywilów zainteresowanych pracą w instytucjach bezpieczeństwa państwa, kandydatów do Straży Granicznej, żołnierzy WOT oraz żołnierzy zawodowych szukających ścieżki rozwoju. To ważne, bo współczesna obrona granicy nie jest zadaniem jednej formacji.
Straż Graniczna odpowiada za kontrolę ruchu granicznego, postępowanie wobec cudzoziemców i przeciwdziałanie nielegalnej migracji. Wojsko może wspierać ochronę granicy, wzmacniać jej obronę i działać w sytuacjach zagrożenia. WOT wnosi lokalne rozpoznanie, obecność w terenie i zdolność współpracy ze społecznościami. Administracja publiczna odpowiada za decyzje, zasoby, komunikację i zarządzanie kryzysowe.
Problem zaczyna się wtedy, gdy te światy działają obok siebie, a nie razem. Nowe studia mają uczyć właśnie współdziałania: kto za co odpowiada, jakie są procedury, jak wymienia się informacje i jak nie zgubić się w kompetencjach, gdy sytuacja nagle eskaluje.
W programie nie tylko mundur i prawo
Program ma obejmować m.in. bezpieczeństwo granicy państwowej, organizację Wojska Polskiego, rolę WOT, zarządzanie kryzysowe, geoinformację, systemy bezpieczeństwa granic Unii Europejskiej, współpracę cywilno-wojskową, cyberbezpieczeństwo, podstawy prawa karnego i kodeksu wykroczeń, ochronę ludności, ratownictwo oraz przygotowanie obronne społeczeństwa.
Niby to bardzo szeroki zestaw, ale właśnie w tym tkwi sens. Granica nie jest już tylko fizyczną barierą. To system obejmujący czujniki, kamery, zapory, patrole, bazy danych, procedury azylowe, decyzje administracyjne, łączność, logistykę, lokalne samorządy i służby, które muszą współpracować bez paraliżu kompetencyjnego.
Ciekawie w programie brzmi także obecność geoinformacji. To dziedzina związana z przetwarzaniem danych przestrzennych, map, obrazów satelitarnych i informacji o terenie. Na granicy ma to ogromne znaczenie: trzeba rozumieć ukształtowanie terenu, drogi podejścia, miejsca ryzyka, luki w obserwacji i punkty, w których przeciwnik może próbować wymusić reakcję.
Tarcza Wschód wymaga ludzi, nie tylko betonu
W programie mają pojawić się także zagadnienia związane z Tarczą Wschód. Kiedy mówi się o tym projekcie, najczęściej uwagę przyciągają zapory, fortyfikacje, rowy przeciwczołgowe czy inna infrastruktura wojskowa. To jednak tylko część całości. Nawet najlepsze zabezpieczenia nie spełnią swojej roli bez ludzi, którzy wiedzą, jak z nich korzystać i jak działać w sytuacji kryzysowej.
Tarcza Wschód ma wzmacniać odporność państwa na ataki i wojnę hybrydową. Oznacza to połączenie przeszkód terenowych, systemów rozpoznania, infrastruktury, procedur i gotowości formacji działających w pasie przygranicznym. W takim modelu ważne jest nie tylko to, co zostanie zbudowane, lecz także kto będzie umiał tym zarządzać.
Przeczytaj także:
Właśnie dlatego kierunek obronność i bezpieczeństwo granic może okazać się czymś więcej, niż tylko nową pozycją w ofercie uczelni. Ma przygotowywać ludzi, którzy rozumieją, że granica to nie sam płot czy patrol, ale cały system obejmujący służby, wojsko, administrację i infrastrukturę.
*Źródło grafiki wprowadzającej: straż graniczna / X ; Canva Pro
Dziennikarz działu Technologie. O smartfonach i nowych technologiach zaczął pisać jeszcze w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później przez pewien czas pisał dla KomputerŚwiat i dla nieistniejącego już PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Copywriter techniczny, motoryzacyjny i technologiczny. Współzałożyciel agencji marketingowej BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.