System Google'a miał ostrzegać o trzęsieniach ziemi. Po tej katastrofie twierdzą, że nie działa
Choć przy trzęsieniu ziemi takim jak miało to miejsce w Turcji, trudno jest ostrzec wszystkich, Google udostępniło mieszkańcom kraju system, który na to pozwalał i... zawiódł. Dziennikarskie śledztwo ujawnia, że system ostrzegania o trzęsieniach ziemi w systemie Android przespał pierwszy wstrząs, a o drugim wstrząsie 9 godzin później poinformował jedynie nieliczne osoby.

Trzęsienie ziemi, które miało miejsce w Turcji w lutym bieżącego roku odbiło się szerokim echem w mediach - tak prasie, jak i mediach społecznościowych. Zainteresowanie międzynarodowej społeczności wzbudziła nie tylko skala i siła trzęsienia ziemi, ale także liczba ofiar. Jak się okazuje, gdyby system wczesnego ostrzegania oferowany przez Google zadziałał poprawnie, udałoby się ocalić część ofiar.
System wczesnego ostrzegania o trzęsieniach ziemi - jak działa?
W 2020 roku Google ogłosiło wprowadzenie do systemu Android narzędzia ostrzegającego o trzęsieniach ziemi. W 2021 roku system "Alerty o trzęsieniach ziemi w systemie Android" ("Android Earthquake Alerts System") doczekał się ekspansji poza teren Stanów Zjednoczonych, obejmując swym zasięgiem najbardziej aktywne sejsmicznie tereny na Ziemi - w tym Turcję.
Ekspansja do Turcji jest istotna nie tylko ze względu na często występujące tam trzęsienia ziemi, ale i fakt, że według różnych danych ok. 80 proc. całego rynku smartfonów w Turcji stanowią urządzenia z Androidem.
Jak informuje Google na stronie dedykowanej systemowi, poza Stanami Zjednoczonymi Alerty korzystają z danych zebranych od użytkowników. Smartfony - za pomocą wbudowanych akcelerometrów - stale przesyłają do serwerów Google dane o drganiach, które następnie są przetwarzane. Jeżeli system zauważy zwiększenie się częstotliwości drgań w danym rejonie świata, uruchomi się system ostrzegania. W przypadku trzęsień o magnitudzie powyżej 4,5 stopnia, użytkownicy smartfonów z Androidem otrzymają jeden z dwóch typów alertów. Pierwszy, wysyłany w przypadku lekkich, stosunkowo niegroźnych trzęsień powoduje wysłanie nieusuwalnego powiadomienia informującego o zdarzeniu i odległości użytkownika od epicentrum. Alert nie ignoruje ustawień użytkownika dotyczących powiadomień i dźwięku.
W przypadku silniejszych, potencjalnie niebezpiecznych ruchów sejsmicznych użytkownikowi zostanie pokazany alert obejmujący cały ekran wraz z głośnym dźwiękiem. Drugi typ alertu ignoruje ustawienia głośności, powiadomień (ignorując tryb "Nie przeszkadzać") oraz włącza ekran.

Czy system zadziałał 6 lutego? Według dziennikarzy BBC, częściowo, nawet nie połowicznie
Dziennikarze brytyjskiego BBC postanowili przeprowadzić własne śledztwo mające na celu sprawdzić jak skuteczny był system alertów o trzęsieniach ziemi w systemie Android w dniu 6 lutego, kiedy to Turcję nawiedziło trzęsienie ziemi z dwoma głównymi wstrząsami: 7,8 oraz 7,7 w odstępie 9 godzin.
Dziennikarze udali się do trzech tureckich miast: Adany (150 km od epicentrum), Iskenderun (120 km od epicentrum) i Osmaniye (70 km od epicentrum), w których przeprowadzili wywiad z mieszkańcami.
Niewielka część z osób, które zgodziły się na rozmowę z BBC, przyznała, że otrzymała powiadomienia o drugim wstrząsie o magnitudzie 7,7. Jednak wszystkie pytane osoby zgodnie przyznały, że nie otrzymały żadnego powiadomienia dotyczącego pierwszego trzęsienia ziemi.
BBC przytacza tu wypowiedź Alicana, który w trzęsieniu stracił babcię, gdy zawalił się dach szpitala, w którym przebywała. Alican w ciągu ostatnich dwóch lat otrzymywał alerty dotyczące trzęsień ziemi w okolicy, jednakże 6 lutego nie otrzymał żadnego powiadomienia.
Jak mówi Micah Berman, menedżer produktów Android Safety - w tym systemu wczesnego ostrzegania o trzęsieniach ziemi - system zadziałał poprawnie, a opóźnienie w wysłaniu alertu o zbliżającym się trzęsieniu może działać z opóźnieniem do 60 sekund, w zależności od miejsca, w którym znajduje się użytkownik telefonu.
Według Bermana mieszkańcy Turcji nie zauważyli alertów dotyczących drugiego wstrząsu, gdyż byli zbyt zajęci skutkami pierwszego, mającego miejsce 9 godzin wcześniej.
Z kolei według dziennikarzy BBC kolejnym dowodem na niedziałanie systemu jest aktywność w mediach społecznościowych - a raczej jej brak. Gdy system Android wysyła powiadomienia o pomniejszych trzęsieniach ziemi, zwiększa się aktywność użytkowników w mediach społecznościowych, którzy dzielą się zrzutami ekranu i wzajemnie informują o nadchodzącym zagrożeniu. 6 lutego owa aktywność była znikoma, co wskazywałoby na nieotrzymanie przez Turków alertów o wstrząsach. Berman przyznał dziennikarzom rację, z kolei samo Google poproszone o przedstawienie dowodów na wysłanie alertów o trzęsieniu ziemi na telefony znajdujące się strefie zagrożenia.
"Jedynym dokumentem dowodowym udostępnionym przez Google był plik PDF z 13 postami w mediach społecznościowych, w których firma znalazła osoby mówiące o ostrzeżeniu tego dnia."
- podaje BBC
BBC dotarło do autorów postów przesłanych im przez Google - 12 z nich na zapytanie BBC odpowiedziało, że ich publikacje dotyczyły drugiego wstrząsu. Tylko jedna osoba poinformowała, że jej post dotyczył pierwszego wstrząsu.
Jak powiedział profesor geologii Sukru Ersoy z uniwersytetu technicznego Yildiz, jego żona znajdująca się w zasięgu trzęsienia ziemi nie otrzymała żadnego powiadomienia na swój telefon z systemem Android.
- Gdyby system Google działał, być może byłby bardzo przydatny. Ale system, który nie zadziałał podczas tak ważnego trzęsienia ziemi jak to, nasuwa pytanie: jeśli jest to skuteczny system, dlaczego nie mogliśmy z niego skorzystać podczas tego dużego trzęsienia ziemi, jednego z największych trzęsień ziemi w ciągu ostatnich 100 lat?
- skomentował Ersoy w wypowiedzi dla BBC
Z kolei według profesora Harolda Tobina, sejsmologa stanu Waszyngton i profesora na Uniwersytecie Waszyngtońskim, Google zawiodło społeczne zaufanie turków do systemu.
- Jeśli Google składa obietnicę lub domniemaną obietnicę dostarczenia usługi takiej jak wczesne ostrzeganie przed trzęsieniami ziemi, to dla mnie podnosi to stawkę. [...] Jeśli dostarczasz istotne informacje dotyczące bezpieczeństwa życia lub bezpieczeństwa publicznego, masz obowiązek zapewnić przejrzystość w zakresie tego, jak to działa i jak dobrze to działa
- komentuje Tobin