Sprzęt  / Artykuł

Sony idzie w drony. Powstaje nowa linia dronów Sony Airpeak

Picture of the author

Sony oficjalnie ogłosiło wejście na rynek dronów. Nowa linia urządzeń będzie nosić nazwę Airpeak, ale póki co wiemy o niej niewiele.

Sony właśnie oficjalnie ogłosiło start linii Airpeak. Pod tą nazwą będą się kryć drony tego japońskiego producenta. Póki co szczegółów jest niewiele, ale z oficjalnej informacji prasowej wynika, że Sony celuje w dwa segmenty: po pierwsze, segment kreatywnego wideo, a po drugie, segment przemysłowy.

„Airpeak będzie w jak największym stopniu wspierać kreatywność twórców wideo i rozwijać branżę rozrywkową, a także poprawiać wydajność i zapewniać oszczędności w różnych gałęziach przemysłu” - czytamy w informacji prasowej.

Ależ ekscytująca wiadomość! Wyobraźcie sobie drona o możliwościach serii aparatów Sony A7.

Ozami wyobraźni widzę drony wyposażone we wnętrzności aparatów serii RX100, A6000, czy być może nawet A7. Możliwe, że zobaczymy drony z wymienną optyką, dzięki czemu można będzie korzystać z tych samych obiektywów na ziemi i w podniebnych ujęciach. Pamiętajmy, że DJI ma już w ofercie podniebne kamery z wymiennymi obiektywami (seria Zenmuse), więc szlaki są przetarte.

Sony ma bardzo duże doświadczenie w tworzeniu małych i lekkich aparatów o wielkich możliwościach. W sam raz, by umieścić je na dronach. Do tego Japończycy lubili eksperymentować z nietypowymi formami aparatów. Pamiętacie jeszcze „bezkorpusowce”? Przecież taki typ aparatu sprawdziłby się na dronie idealnie!

Sony nie ma jednak doświadczenia w produkcji samych dronów, a jest to szalenie skomplikowane zagadnienie. Stabilny system łączności i transmisji obrazu to kluczowy aspekt latania dronem. Do tego dochodzi całe mnóstwo problemów technicznych, na czele z doborem odpowiednich silników i zasilania, kończąc na systemach bezpieczeństwa przeznaczonych do ratowania sprzętu w kryzysowych sytuacjach. Nie da się wejść do tego segmentu z marszu, dlatego Sony może potrzebować wielu lat, by stworzyć dobre, stabilne i niezawodne drony.

Stara gwardia rynku foto przespała erę smartfonów, ale świat nie kończy się na smartfonach.

Strategia Sony jest nietuzinkowa, choć tak naprawdę bardzo logiczna. W obecnych realiach cała branża foto traci. Gracze, którzy żyją tylko z biznesu obrazowania cyfrowego, mają przed sobą bardzo trudny czas. Wystarczy przypomnieć ostatni ruch Olympusa, który sprzedaż cały swój dział fotograficzny. U innych firm też nie jest różowo, a ratunkiem jest rozwój segmentu wideo, albo podpieranie się innymi biznesami: druku, urządzeń medycznych, czy elektroniki użytkowej.

Tymczasem coraz lepiej radzą sobie firmy, które weszły do świata foto tylnymi drzwiami oferując zupełnie nowe kategorie produktów. Najlepszym przykładem jest DJI, którego drony zrobiły wielką rewolucję na rynku. W segmencie dronów DJI dosłownie zmiotło konkurencję.

Chiński producent pokazał, że drony nie są niszą. Z jednej strony, bardzo wielu fotografów i filmowców rozszerza swoją ofertę o ujęcia z dronów. Z drugiej strony, mamy całą rzeszę osób, które fotografię znają tylko przez pryzmat smartfonów, a w dronach widzą świetne narzędzie do zachowania ciekawszych wspomnień z wakacji. DJI to widzi i obecnie ma zagospodarowaną już każdą półkę cenową, od urządzeń kosztujących 500 zł, po platformy przenoszące profesjonalne kamery o wartości samochodu czy wręcz mieszkania.

Dotychczas żaden z producentów foto tzw. starej gwardii nie porwał się na zaistnienie w segmencie dronów. Sony ma przed sobą trudną i wyboistą drogę, ale trzymam kciuki. Jeżeli ktoś ma szansę zatrzymać monopol DJI, będzie to właśnie Sony.

przeczytaj następny tekst