Tech  / Artykuł

Pisarz w czasach Internetu - nowy cykl Spider's Web

Być pisarzem… codziennie rano siadać do klawiatury z kubkiem pełnym gorącej kawy na podorędziu i wsłuchując się w głosy szepczących do ucha muz, kreślić słowa poruszające serca i umysły. Tworzyć dzieła, które sprzedadzą się w setkach tysięcy egzemplarzy, a samemu nie wystawiać głowy poza drewnianą chatkę nad jeziorem, nie licząc obowiązkowych wyjazdów na spotkania autorskie i gale nagród literackich. Piękna wizja, prawda?

Niestety, w dzisiejszych czasach niemalże kompletnie odrealniona, pozostająca nieuchwytnym marzeniem tysięcy aspirujących twórców, którzy karmią się romantycznymi opowieściami o pracy „boskich stenografów”, wychwytujących opowieści z eteru. Wydanie, promocja? Od tego przecież jest ktoś inny. Pisarz powinien mieć tylko jedno zadanie - pisać. Tworzyć. Opowiadać niezwykłe historie lub przekazywać wiedzę. Albo jedno i drugie.

Rzeczywistość jednak nie rozpieszcza, a czasy zmieniły się tak bardzo, że „tradycyjnym”, pisarskim stylem życia mogą cieszyć się tylko wybrane, bardzo szczęśliwe jednostki. Jednakże czasy w których żyjemy, choć trudne, są również bardzo piękne. Mamy w końcu dostęp do nieskończonego źródła informacji, a co za tym idzie - nieskończonego źródła odbiorców.

Dlatego chciałbym dziś zaprosić na nowy cykl Spider’s Web - Pisarz w czasach Internetu, czyli serii o tym, jak aspirujący twórcy mogą się odnaleźć w trudnych, ale i pięknych, cyfrowych realiach XXI w.

Współczesny człowiek renesansu

Pierwszy mit, który musimy obalić na samym początku, to etos pisarza - pisarza. Jakkolwiek pokrętnie to brzmi, niewielu ostało się dzisiaj mistrzów pióra, którzy mogą utrzymać się wyłącznie z pisania książek. Zdziwilibyście się, jak wielu twórców, także rodzimych, nawet tych, których znajdziecie na listach bestsellerów, oprócz pisania swoich książek para się innymi zajęciami. Bardzo często są to inne zlecenia związane ze słowem pisanym - copywriting, pisanie scenariuszy, artykułów, etc. To wciąż jednak tylko ułamek całego gremium pisarskiego, spośród którego zatrważająca liczba członków musi wspierać swoje pisanie regularną pracą zarobkową.

Dziś pisarz, nawet ten wydający tradycyjnie, musi być człowiekiem-orkiestrą. Oprócz zręcznego pióra, musi posiadać równie zręczny język. Oprócz znajomości gramatyki, posiadać także wiedzę o rynku książki. Być nie tylko mistrzem słowa, ale i marketingu.

Jeszcze szerszy wachlarz umiejętności nierzadko musi posiadać pisarz decydujący się na samopublikowanie. Tu nie wystarczy obsługa prostego edytora tekstu. Self-publisher zmuszony jest zgłębiać arkana programów do zaawansowanej obróbki tekstu, software’u graficznego, programów DTP oraz narzędzi publikowania (albo mieć przepastną kieszeń, by opłacić na własną rękę cały proces). Musi wiedzieć, czym jest e-ISBN i dlaczego jest istotny dla jego pracy. Powinien łączyć w sobie cechy rzemieślnika, social media ninja, specjalisty od PR-u oraz biznesmena. Bo książki, choć purystom przez gardło to nigdy nie przejdzie, to także biznes.

maszyna do pisania i dziennikarz

Właśnie potrzebom takich ludzi jak opisani w powyższym akapicie chcemy wyjść naprzeciw w naszym nowym cyklu. W twojej wirtualnej szufladzie zalega ukończony manuskrypt, który czeka na „lepsze czasy”? Piszesz opowiadania, które pokazujesz wyłącznie znajomym, albo wrzucasz je na bloga, o którego istnieniu wie tylko Twój kot?

Chcesz wydać książkę, ale nie masz pojęcia od czego zacząć? A może nie zadowalają Cię współczesne realia tradycyjnego publikowania i chcesz wziąć sprawy we własne ręce, ale boisz się postawić pierwszy krok?

Na przestrzeni najbliższych tygodni postaram się o tym wszystkim opowiedzieć w jak najprostszy, przejrzysty sposób. Pokazać krok po kroku drogę od ukończonego manuskryptu w szufladzie biurka, do półki w księgarni, niekoniecznie tej fizycznej.

Porozmawiamy o różnicach pomiędzy publikowaniem tradycyjnym, a self-publishingiem oraz przybliżymy kluczowe różnice pomiędzy nimi. Podkreślimy zalety i wady obydwu rozwiązań. Liczę na to, że dzięki temu wielu ludzi, którzy boją się otworzyć na świat ze swoją twórczością, odnajdzie właściwą dla siebie „drogę ujścia” swoich dzieł i zdecyduje się wzbogacić nimi rynek.
A ten, choć jest nasycony bardziej niż kiedykolwiek w historii, nigdy jeszcze nie był tak chłonny.

Tylko na przestrzeni ubiegłego roku na polskim rynku ukazało się aż 27 tysięcy nowych pozycji książkowych. Dwadzieścia. Siedem. Tysięcy. Liczba tak ogromna w kontekście literatury, że dla młodego pisarza, marzącego o swoim miejscu na sklepowych półkach wręcz przytłaczająca. Dodajmy do tego coraz mniej optymistyczne wyniki badań odnośnie czytelnictwa w Polsce i jestem więcej niż pewny, że nie jestem jedyną osobą, którą wpędza to w depresję.

Wystarczy jednak na chwilę wziąć głęboki wdech i objąć ten rynek nieco szerszym spojrzeniem, żeby zobaczyć, iż w istocie nie jest tak tragicznie, jak mogłoby się zdawać. Nawet ograniczając się tylko do naszego kraju, „aktywnych” czytelników jest tu kilka milionów. Zakładając, że każde z nich czyta choć jedną książkę miesięcznie, potencjalna baza odbiorców jest na tyle pojemna, że produkowane rok rocznie 20 ileś tysięcy pozycji nie jest w stanie nasycić rynku aż tak, żeby nie znalazło się w nim miejsca dla jeszcze jednej lektury.

komputer i notatki

Self publishing to dziś realna alternatywa dla wydawnictw tradycyjnych

Dawniej pisarz bez wydawcy był tylko głosem wołającego na pustyni. Bez wsparcia odpowiednio dużej oficyny, z odpowiednim zapleczem finansowym, był tylko kolejnym artystą z pustym żołądkiem, lub nie do końca zadowolonym z życia marzycielem, który bez odpowiedniego wsparcia mógł tylko snuć romantyczne wizje o karierze pisarza, spędzając długie godziny w pracy, która go nie satysfakcjonowała. Dziś pisarz jest w stanie poradzić sobie bez niczyjej pomocy, choć oczywiście - wymaga to niewyobrażalnego nakładu pracy.

Internet, choć ma wiele wad, dał nam jedną, ważną rzecz - dał nam głos. Dziś każdy może wypowiedzieć się w sieci, mieć tam swoje miejsce i przy odpowiednim nakładzie pracy oraz pasji zdobyć swoich odbiorców. Szczególnie udowadniają to blogerzy, którzy potrafią się przebić do większej publiki z niemalże każdym tematem. Dlaczego więc miałoby być inaczej w przypadku młodych pisarzy? Internet to ogromna szansa, a w dodatku rozdzielana praktycznie po równo. Tutaj nie ma pole-position, każdy na początku zaczyna od zera.

Zapraszam zatem do lektury całego cyklu, który będzie się ukazywał przez kilka najbliższych tygodni. Znajdą się tu wywiady z przedstawicielami rynku książki, pisarzami publikującymi samodzielnie oraz tradycyjnie, a także przebieg procesu wydawniczego, jeśli waszym celem mimo wszystko jest wydanie książki klasycznym sposobem.

W duchu nowych technologii w centrum naszej uwagi będzie jednak samodzielne przygotowanie książki w cyfrowym formacie, oraz opublikowanie jej na dostępnych platformach. Skupimy się właśnie na tym, jakie opcje daje pisarzowi (a w zasadzie to każdemu twórcy) Internet i jak wykorzystać ich pełen potencjał.

Choć główna rola pisarza - opowiedzenie historii - pozostała niezmienna na przestrzeni lat, to jednak ciąg dalszy jego pracy po ukończeniu książki diametralnie się różni od tego, co doświadczali twórcy w przeszłości.

Nie należy jednak załamywać rąk, a raczej zakasać rękawy i przygotować się na ciężką pracę. Bardzo niewdzięczną i długotrwałą, ale ostatecznie - wynagradzającą wszelki trud.

Tym cyklem, drodzy aspirujący pisarze, chcemy pokazać, od czego zacząć tę pracę. I uzmysłowić, że można.

*Grafiki pochodzą z serwisu Shutterstock

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst