Tech  / Felieton

UE nie da spokoju Google'owi, będzie dalej atakować giganta

Google swoje za uszami ma, nie da się stwierdzić nic innego. Ale polityka Unii Europejskiej wobec tej firmy jest co najmniej skandaliczna. A jak wynika z notatki, którą przechwycił New York Times, będzie jeszcze gorzej.

Google to Internet. Mimo iż istnieje wiele konkurencyjnych usług do tych od giganta Mountain View, niejednokrotnie bardziej atrakcyjnych, to i tak praktycznie każdy internauta woli korzystać właśnie z wielkiego „G” (sic!). Szczególnie z wyszukiwarki, poczty i map, ale właściwie prawie każdy produkt oferowany przez tę firmę ma niesamowitą popularność.

To jednak oznacza pewien problem. Konkurencji bardzo trudno się przebić. Po co bowiem inwestować w kampanię marketingową w innej wyszukiwarce, skoro i tak „wszyscy” są na Google? Nawet taka potęga, jak Microsoft, nie stanowi dla Google’a dostatecznej przeciwwagi.

Unia Europejska, jak zawsze, w takich sytuacjach reaguje bardzo ostro. Niestety, po raz kolejny zupełnie nie w taki sposób, jak powinna. Zamierza karać Google’a za bycie znakomitym (przy okazji przechwytując niemałe pieniądze do budżetu z astronomicznych grzywn) i osłabiać firmę jak tylko może. Co więcej, jak wynika z notatki Joaquin Almunia, to dopiero początek represji.

Gnoić wrednego monopolistę? Ejże…

Notatka ta w skrócie stwierdza, że Google już nigdy nie uwolni się od problemów związanych z prawem antymonopolowym. Każdy jego ruch będzie analizowany pod kątem przestrzeni dla konkurencji i ochrony prywatności internautów.

Co to dokładnie oznacza, tego nie wiemy. Możemy się jednak domyślać na podstawie propozycji ugody, jakie wychodziły ze strony giganta. Google zobowiązał się do niepromowania swoich własnych usług w obrębie swojej własnej wyszukiwarki. To za mało. Zobowiązał się do oferowania wyników od konkurencji, takiej jak Bing. To również za mało. Czyli już teraz Google musi ukorzyć się jeszcze bardziej niż swego czasu Microsoft. Ale to dla Komisarzy nadal za mało.

unia-europejska

Co grozi gigantowi? Jeżeli nadal chce operować na terenie Unii Europejskiej, to bardzo wiele. Kary w wysokości do pięciu miliardów dolarów i zakazy prowadzenia pewnych typów działalności. Odnieść można wręcz wrażenie, że UE do tego dąży, nie zgadzając się na jakąkolwiek ugodę. Rozważana jest tylko ta złożona na początku bieżącego roku, która zakłada, że Google musi… promować swoich konkurentów.

To jakiś absurd

Sytuacja na rynku internetowym jest bez wątpienia trudna. Ale działania Unii Europejskiej tylko pogarszają sprawę. W ten sposób są bowiem promowani słabi gracze, a mocni są osłabiani. Na czym korzysta tylko i wyłącznie ułomna konkurencja. Ta musi się sama nauczyć jak pokonać dominującego gracza oferując coś lepszego lub wykazując się sprytem.

Microsoft ma całkiem niezłe pomysły. Integruje Binga z systemami OS X i iOS firmy Apple i to z jego „rdzennymi” funkcjami. Oczywiście to samo robi ze swoimi systemami. DuckDuckGo z kolei proponuje ciekawy model biznesowy, atrakcyjny dla tych, którzy są bardzo wyczuleni na punkcie swojej prywatności. Inni się specjalizują w konkretnych dziedzinach.

Ruchy Unii Europejskiej zabijają innowację. Bo to ona powinna wygrać z molochem. Jeszcze lepszy produkt i zmysł do prowadzenia biznesu. A tak znowu urzędnicy „wiedzą lepiej” czego chcą internauci i przedsiębiorcy…

Zdjęcie pochodzi z serwisu Shutterstock

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst