Tech  / Felieton

Apple tanim iPhonem chce zabić Siri? Ja w to nie wierzę

136 interakcji
dołącz do dyskusji

Według najświeższych informacji Apple zaprezentuje taniego iPhone’a już 10 września. Tuż po targach IFA i wyjątkowo we wtorek. Najważniejsze jest jednak to, co będzie zawierał nowy smartfon z nadgryzionym jabłkiem. Plotki mówią, że nie będzie w nim Siri. Ja w to nie wierzę!

Jeśli doniesienia się potwierdzą, w tym roku Apple wyda dwa modele smartfonów. Nowy, topowy model 5S oraz tańsze urządzenie 5C, które ma rywalizować z średnimi telefonami opartymi o Androida. Jednocześnie Apple pozbyłby się z portfolio urządzeń ze starym złączem 30-pinowym Dock (rezygnując z iPhone 4, 4S i iPoda Classic). Wszystkie smartfony Apple’a miałyby też jednakową rozdzielczość, co ułatwiłoby zadanie programistom.

Tani iPhone oprócz plastikowej obudowy i zapewne słabszego aparatu musi zostać w jakiś sposób okrojony, tak aby modele 5 i 5S mogły się czymś wyróżnić. Nic więc dziwnego, że plotkuje się o pozbawieniu iPhone's 5C paru funkcji. Do kasacji miałaby iść Siri, czyli inteligentny głosowy asystent.

Umyślne postarzanie produktu

Pewne jest, że podzespoły zawarte w iPhone 5C raczej bez trudu poradziłyby sobie z Siri. W końcu ten asystent został zaprezentowany 2 lata temu wraz z premierą iPhone’a 4S. Usunięcie Siri z taniego iPhone’a byłoby więc zagraniem marketingowym, mającym uszczuplić smartfon Apple z funkcji dostępnej dla lepszych produktów. Nie byłby to pierwszy taki zabieg firmy z Cupertino. W końcu iPhone 4 czy iPad 2 również nie otrzymały oficjalnego wsparcia dla Siri mimo, że fanom udało się uruchomić asystenta na tych urządzeniach.

siri_ip

Umyślnie czy w trosce o dobre doświadczenia Apple od lat kastruje swoje produkty. Wiele funkcji jest dostępnych tylko dla nowych urządzeń i często ma to niewiele wspólnego z możliwościami sprzętowymi. Takie działania mają nakłonić klientów do przesiadki na nowsze urządzenie lub od razu kupna droższego i nowszego sprzętu.

Taka strategia jest cwanym i z pewnością skutecznym rozwiązaniem sprzedażowym. Nie sądzę jednak by została zastosowana w przypadku iPhone’a 5C.

Siri ma być wszędzie

Po pierwsze, Apple traktuje swojego asystenta jako ważną funkcje systemu iOS. Po debiucie w iPhonie 4S wszystkie kolejne urządzenia zyskały dostęp do Siri. Zarówno nowe iPady jak i iPody mają dostęp do Siri. Usuwanie tej „unikalnej” funkcji z jednego iPhone’a mija się z celem. Zwłaszcza, że od dłuższego czasu mówi się o debiucie Siri w komputerach z OS X. Asystent głosowy ma być tym, co wyróżnia urządzenia Apple spośród konkurencji – wszystkie urządzenia Apple.

Siri jest ikoną popkultury

Kolejnym powodem, dla którego Apple nie może się pozbyć Siri ze swojego iPhone’a, jest wizerunkowa pozycja samej funkcji. Siri obecnie już nie robi na nas takiego wrażenia. Asystent dalej nie komunikuje się z nami po polsku, pojawiło się kilka alternatyw na czele z Google Now. Jego funkcje są dość ograniczone. To jednak nie przeszkadza w tym by Siri stała się równie kultowa jak sam iPhone. O Siri się mówi, o Siri się żartuje, Siri jest bohaterem (a raczej bohaterką) serialu. Apple udało się sprawić, że o jednej funkcji telefonu było głośno. To naprawdę duży sukces i nie wierzę w to, by Apple tego przeboju pozbyło się z smartfona, który ma trafić do kilkudziesięciu milionów nowych użytkowników marki. W końcu iPhone 5C ma być taką przepustką do ekosystemu Apple, motorem napędzającym sprzedaż nie tylko iPhone’ów ale też pozostałych urządzeń Apple’a.

Google Now jest wszędzie

Koronnym argumentem dla pozostawienia Siri w iPhone 5C jest pozycja konkurencji. Co prawda Google Now dziś trudno nazwać konkurencją dla Siri, ponieważ oferuje sporo, nawet w Polsce i nie wymaga wcale użycia głosu, to jednak są to funkcje w jakiś sposób do siebie porównywalne. Google Now jest dostępne na każdym nowszym telefonie z Androidem, a także na smartfonach i tabletach Apple’a. Nie ma więc powodu by firma z Cupertino ułatwiała życie Google, także w swoim ogródku. Byłby to wizerunkowy strzał w stopę.

google-now

Siri wciąż wymaga dopracowania

Ponadto Siri - mimo swoich założeń - nadal nie jest funkcją, bez której telefon staje się dużo gorszy. Siri to fajny dodatek, gadżet, ale w większości nie jest to superwygodne narzędzie. W obliczu Google Glass i Google Now – asystent głosowy Apple potrzebuje sporo udoskonaleń. W obecnej postaci Siri nie jest już tak rewolucyjna, jak była przed dwoma laty. Obserwuje wiele osób z iPadami, którzy - posiadając tablet od wielu miesięcy - jeszcze ani razu nie skorzystali z Siri. Nie mają takiej potrzeby.

Udostępnienie Siri na tanim iPhonie z pewnością nie zaszkodzi Apple i nie pogorszy sprzedaży iPhone’a 5S. Choć o funkcji wciąż się mówi, to nie jest ona czymś, co sprzedaje urządzenia Apple’a. To tylko dodatek. Jej brak w potencjalnym iPhone’ie 5C mógłby za to być wizerunkowym strzałem w stopę i prezentem dla Google. Te plotki pozostaną więc raczej tylko plotkami.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst