Tech

VOD pod laskę marszałkowską wedle rozkazów z Unii

VOD w Polsce nie jest w jakiś szczególny sposób regulowane i radzi sobie całkiem nieźle – powstają nowe serwisy, a te już istniejące rozwijają się. Choć na ofertę cały czas można narzekać, to jednak na brak możliwości korzystania z nich, czy na problemy prawne już raczej nie. Tymczasem Unia Europejska żąda od Polski regulacji VOD. Na szczęście ograniczone są one do minimum i dla użytkownika nie będą miały większego znaczenia.

Dyrektywa o audiowizualnych usługach medialnych z 2010 roku zobowiązuje nasz kraj do odpowiedniego dostosowania przepisów naszego lokalnego prawa. Dlatego ustawa o radiofoni i telewizji zyska wkrótce dodatkowe zapisy o meteriałach emitowanych w sposób nieliniowy (czyli nie w postaci standardowego kanału telewizyjnego). Cóż, zamiast takich ustaw przydałyby się jakieś ułatwienia w sprawach praw autorskich, tak by zagraniczne serwisy VOD mogły w łatwy sposób rozpocząć w Polsce działalność. Takich usług jak Hulu czy Netflix ciągle na rynku polskim brakuje.

Audiowizualne usługi medialne na życzenie, czyli tłumacząc na nasze: serwisy wideo na życzenie, mogą świadczyć: nadawcy telewizyjni, operatorzy kablowi i satelitarni, dostawcy internetu, portale internetowe, czy firmy zupełnie niezależne. Proponowany projekt zakłada przede wszystkim, że nie powstanie żaden rejestr firm świadczących takie usługi, jednak każda z takich działalności gospodarczych będzie musiała co roku przedstawić odpowiednie sprawozdanie wedle przedstawionych wytycznych.

To, co widzowie będą mogli zauważyć w świetle proponowanych zmian w ustawie, to obowiązek umieszczania w katalogu przynajmniej 10% audycji produkcji europejskich. Nie muszą tego robić wyspecjalizowane w innej tematyce serwisy o ile w inny sposób promować będą audycje europejskie. Unijnej dyrektywy w tym przypadku nie da się obejść jak starają się robić rozgłośnie radiowe z polskimi utworami, jednak warto samemu zastanowić się, czy istnieje sensowność takiego przepisu.

Ważnym elementem projektu jest konieczność dbania o odpowiednią kontrolę treści dla dzieci. Mali obywatele muszą być chronieni przed dostępem do treści, które mogłyby narazić na szwank ich rozwój i dobrostan. Tutaj forma zabezpieczeń przed takimi treściami nie jest ustalona. Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji liczy na odpowiednie porozumienie wśród nadawców.

Takie zabezpieczenia są oczywiście jak najbardziej potrzebne i oczywiste, choć chyba wszyscy sobie wiemy, że współczesny internet roi się od niewłaściwych dla dzieci treści i tylko odpowiednie podejście rodziców jest w stanie chronić najmłodszych przed takimi materiałami. Wszystkie katalogi VOD zostaną dodatkowo objęte wymogami odnośnie przekazów handlowych (reklamy, product placement), czy zakazu propagowania nienawiści.

Łatwo zauważyć, że projekt pisany jest pod obecne już realia. Dostosowany jest tak, by obecni nadawcy nie musieli się martwić większymi zmianami, nie tworzy też żadnych barier do wejścia na ten rozwijający się rynek. Prawdopodobnie gdyby nie wymogi unijne, to VOD mogłoby jeszcze przez wiele lat być nieuregulowane, podobnie jak to miało miejsce z lokowaniem produktu.

Szkoda natomiast, że Unii tak łatwo nie idzie z wprowadzaniem nakazu oferowania usług na terytorium całej Unii, tak by bez dodatkowych opłat można było korzystać z oferty satelitarnej z Wielkiej Brytanii, czy tamtejszych serwisów VOD, nie wspominając o braku roamingu. Ale to tylko idealistyczne marzenia nie mające szans na zrealizowanie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst