REKLAMA

Nowe iPhone’y 18 Pro i Duo tylko dla zarządu. Ty poczekaj na wiosnę

John Ternus, nowy CEO firmy z Cupertino, wysyłał za sprawą iPhone’a Duo czytelny sygnał: pod jego rządami Apple pozostanie marką premium. I nie ma się co na niego za brak iPhone’a 18 od razu obrażać.

iPhone Duo (2026)

iPhone’y przez długi czas były traktowane jak symbol statusu, ale mniej więcej pół dekady temu optyka się zmieniła. Apple zastosował sprytny trik, modyfikując swoje nazewnictwo: te topowe sprzęty, będące spadkobiercami wyprzedzającego swe czasy iPhone’a X, zostały ze swoim dopiskiem Pro perłami w koronie, podczas gdy tańsze telefony w wersji nie-Pro, od iPhone’a 11 w górę, miały może i nieco słabsze parametry, ale ich ceny były naprawdę atrakcyjne na tle konkurencji. Nagle ten bazowy iPhone znalazł się w zasięgu znacznie większej rzeszy ludzi.

Apple pod rządami Tima Cooka zjadł jabłko i miał jabłko.

Na jednej półce postawił produkt dla mas niepotrzebujących topowego aparatu, możliwie jak najszybszego procesora i tych wszystkich drogich w produkcji bajerów, bo i tak wystarczy im średniak bez wodotrysków. Na drugą trafiły z kolei sprzęty premium o znacznie lepszych osiągach dla tych najbardziej wymagających prosumentów. No i wychodzi na to, że to ta ostatnia grupa zamożnych klientów Apple’a została przez Johna Ternusa, nowego CEO firmy z Cupertino, za sprawą iPhone’ów 18 Pro, 18 Pro Max i Duo teraz dopieszczona.

Plotki się potwierdziły, a bazowy telefon Apple’a po raz pierwszy w historii nie doczekał się nowej wersji podczas wrześniowej konferencji. Firma w ostatnich rocznikach prezentowała zawsze jednocześnie cztery telefony z nowej kolekcji (wymieniając przy tym modele z linii mini najpierw na Plusy, a potem na Aira), a teraz postawiła na trzy smartfony, z których każdy jest topowy i… drogi. Wraz z iPhone’ami 18 Pro i 18 Pro Max dostaliśmy kolejnego po Airze rodzynka, tym razem w postaci iPhone’a Duo, pierwszego modelu ze składanym ekranem.

Gdzie się podział iPhone 18?

Podczas konferencji, którą John Ternus jako CEO poprowadził po raz pierwszy, o iPhonie 18 nie powiedziano ani słowa. Jakby tego było mało, po jej zakończeniu okazało się, że iPhone 17, który wbrew oczekiwaniom nie spadł na niższą półkę cenową, nie tylko nie staniał, jak tego można byłoby w próżni oczekiwać, ale… podrożał. Związane jest to oczywiście z globalnym kryzysem dostępności pamięci operacyjnej i wewnętrznej do urządzeń elektronicznych spowodowanym przez boom na AI, w którym Apple ma, chcąc nie chcąc, swój udział.

Nie oznacza to oczywiście, iż Apple rezygnuje z tańszych smartfonów. iPhone’ów 17 Pro i 17 Pro Max w ofercie nie pozostawiono, by zapełniać nimi niższą półkę cenową, tylko z niej po roku od swej premiery usunięto - tak samo jak znikali z niej ich poprzednicy. iPhone 18 zapewne się z czasem też pojawi, tylko tym razem ciut później - a skoro jesteśmy już po, miejmy nadzieję, ostatniej fali podwyżek, to zapewne w dzisiejszej cenie iPhone’a 17. Ta wynosi w Polsce obecnie 4499 zł za model z 256 GB przestrzeni dyskowej.

Wrzesień dla zarządu, a wiosna dla ludu

Obecnie cała uwaga Apple’a skupia się na topowych modelach w cenach zaczynających się od, bagatela, 6299 zł za iPhone’a 18 Pro. W przypadku jego większego brata iPhone’a 18 Pro Max mówimy z kolei o 6799 zł, podczas gdy nowiutki składany iPhone Duo to koszt od 9999 zł w górę. Również i tu w każdym przypadku mówimy o wariantach z 256 GB pamięci wewnętrznej. Za dodatkowe gigabajty słono się teraz dopłaca, a rozszerzenie do 2 TB to obecnie koszt aż 6 tys. zł niezależnie od tego, o którym z nowych modeli mówimy. Ałć.

iPhone Duo jest niczym wyjęty z filmu science-fiction; upakowano go najnowszymi rozwiązaniami technicznymi Apple’a takimi jak składający się z mnóstwa warstw ekran i skomplikowany zawias, które wykonano z użyciem drogich materiałów, w tym tytanu, a iPhone’y 18 Pro i 18 Pro Max to prawdziwe woły robocze. Żadne z tych urządzeń nie jest kierowane do osób zarabiających średnią krajową, które potrzebują telefonu do robienia selfie i scrollowania rolek. Wybór, jaki nam teraz zaoferowano, jest pomiędzy dobrem luksusowym a narzędziami do pracy.

John Ternus przypomniał, że Apple to marka premium.

Firma pod rządami Tima Cooka prosperowała, ale utraciła miano innowatora - na imprezę ze składakami wpadła z impetem, ale po siedmiu latach. Poprzedni szef Apple’a skupił się na optymalizacji łańcucha dostaw i poszerzaniu portfolio o produkty dla mniej zamożnych klientów, ale nie miał wizjonerskiego sznytu Steve’a Jobsa i odwagi Jony’ego Ive’a. Tak jak był szefem, jakiego Apple potrzebował, tak nie da się ukryć, że jedyna zupełnie nowa kategoria sprzętów, jaką nam dał, czyli gogle Apple Vision Pro, wciąż nie odniosła sukcesu.

iPhone Duo (2026)

Jakim prezesem okaże się z kolei John Ternus? Tego dowiemy się dopiero za jakiś czas, gdyż dopiero rozpoczął rządy w Cupertino. Jego pierwsza konferencja okazała się jednak sugestią, iż inżynierowie i designerzy pracujący w Apple Parku są dziś przynajmniej równie ważni, o ile nie ważniejsi niż księgowi. iPhone’y 18 Pro i 18 Pro Max, a tym bardziej Duo, to istny pokaz siły i znamienne jest, że właśnie od nich, a nie od sprzętów budżetowych, postanowił swoją kadencję zacząć. To jednak dopiero pierwszy krok - czekamy na kolejne.

Nie żywię przy tym jednak obawy, iż Apple o masowym konsumencie zapomni.

John Ternus objął stanowisko dopiero teraz, ale przecież nie pojawił się znikąd i od dawna miał wpływ na to, w którym kierunku korporacja zmierza. Ta z kolei zaczęła ostatnio agresywnie walczyć o klienta masowego i w ramach każdej kategorii produktów: od technologii ubieranej w postaci Apple Watchów SE i bazowych AirPodsów, przez zawstydzające konkurencję Maki mini, na wręcz zbyt tanim jak na swoje parametry MacBooku Neo kończąc. Ten ostatni produkt, chociaż to laptop z procesorem z iPhone’a, wśród konkurencji wywołał prawdziwy popłoch.

Wracając zaś do telefonów, firma z Cupertino już od dwóch lat przyzwyczajała nas do tego, iż osoby szukające telefonu z tej niższej półki cenowej nie powinny przymierzać się do jego wymiany we wrześniu, tylko w marcu. To właśnie zwykle w okolicy pierwszego dnia wiosny debiutowały wpierw te kolejne budżetowe iPhone’y z serii SE, a potem smartfony nawiązujące do obecnego bazowego iPhone’a z nieco mniej zaawansowanej, ale za to tańszej linii „e” (którymi były kolejno iPhone 16e i iPhone 17e).

Na drodze Johna Ternusa pojawiła się jednak duża przeszkoda.

Wszystkie plany Apple’a związane z zagospodarowaniem segmentu budżetowego niezależnie od kategorii produktów mogą wziąć w łeb właśnie ze względu na globalny kryzys z dostępnością pamięci, zarówno operacyjnej, jak i do przechowywania danych. Dotychczasowe podwyżki odbiły się poważnie na atrakcyjności zwłaszcza MacBooków Neo i Maków mini… aczkolwiek konkurencja też podnosi ceny, więc tu walka nadal jest wyrównana. Rozwój sztucznej inteligencji sprawia głównie, iż tracimy my, konsumenci.

Teraz przyszła zaś kolej na iPhone’y no i cóż - tanio już było. W przypadku iPhone’ów 18 Pro i 18 Pro Max podwyżki względem poprzedników małe nie są, jeśli spojrzeć na kwotę (1 tys. zł w porównaniu do cen iPhone’ów 17 Pro i 17 Pro Max), ale jest to mniejszy procent ceny bazowej niż w przypadku sprzętów z tych najniższych półek cenowych. Z kolei iPhone Duo, który jest najdroższym iPhone’em w historii, ze względu na fakt, iż jest dobrem luksusowym, startuje w innej kategorii, a do tego nie ma dla niego żadnego punktu odniesienia.

W przypadku iPhone’ów 18 nowy szef Apple’a ma twarde jabłko do zgryzienia

Nie zdziwię się, jeśli premiera tego modelu została opóźniona tylko po to, by nie odciągać uwagi podwyżkami od zalet produktów premium, gdzie wyższe ceny konsumentom łatwiej przełknąć. Wysoki koszt zakupu nowej wersji tego bazowego smartfona w postaci iPhone’a 18, który siłą rzeczy nie miałby aż tylu wodotrysków, co te droższe modele z linii Pro, ogłoszony w dodatku na tej samej konferencji, mógłby zakopać medialnie najciekawszy model telefonu Apple’a od czasu iPhone’a X. A na iPhone’a Duo firma musi teraz chuchać i dmuchać.

Czytaj inne nasze teksty poświęcone nowościom Apple’a:

Nie zapominajmy też, że bazowy telefon Apple’a, chociaż podrożał, nadal jest świetnym sprzętem. Firma może i skupiła się teraz na przełomowym iPhonie Duo i topowych iPhone’ach 18 Pro i 18 Pro Max, ale nie jest to aż takim dużym problemem, jakim byłoby rok, dwa, trzy temu. Dla osób, które potrzebują telefonu do dzwonienia, przeglądania rolek i okazjonalnego robienia selfików z wakacji, zeszłoroczny iPhone 17 nadal będzie w pełni wystarczający. A przy kasie, gdy zerwiemy metkę z ceną, można sobie puścić pod nosem wiązankę w stronę clankerów.

Piotr Grabiec
Redaktor

Dziennikarz działu technologie, w Grupie Spider’s Web od 2012 r. Ekspert w tematyce Apple'a, który w swoich tekstach skupia się również na telekomunikacji i grach wideo. Jest też felietonistą działu Spider's Web Rozrywka, gdzie prowadzi cykl #Nerdcorner poświęcony komiksom, superbohaterom, Gwiezdnym wojnom i wszystkiemu innemu, co geekowe. Jako nastolatek pisał do czasopisma Bike Action i administrował jego forum, a w latach 2011-2016 współpracował z IDG Poland przy magazynie PC World. Odwiedza najważniejsze branżowe targi na całym świecie, wizytuje plany zdjęciowe i pojawia się jako ekspert w telewizji oraz w radiu. W wolnym czasie jeździ na rowerze i łapie Pokemony, a w sieci używa nicka pgkrzywy.