Sprzęt  / News

Kryzys Apple'a się nie ima. iPhone 12 Pro rozchodzi się jak świeże bułeczki

Brak ładowarek i słuchawek nie odstraszył klientów. Przedsprzedaż telefonów iPhone 12 i iPhone’a 12 Pro przebiła prognozy. Sprzedało się ich więcej niż zeszłorocznych odpowiedników.

Pomimo trwającej pandemii i zamkniętych od miesięcy Apple Store’ów włodarze firmy z Cupertino nie mają na co narzekać. Już przy publikacji ostatnich wyników finansowych oraz przewidywań danych sprzedaży dotyczących całego rynku mobilnego okazało się, iż producent iPhone’ów w zasadzie jako jedyny nie traci, a względem konkurencji — nawet zyskuje.

Na tym dobre wiadomości akcjonariuszy Apple’a się nie kończą, bo iPhone 12 Pro sprzedaje się lepiej, niż podejrzewano.

Wiele osób podejrzewało, że w tym roku hitem sprzedażowym będzie iPhone 12, czyli bezpośredni następca bardzo ciepło przyjętych przez rynek iPhone’ów 11 i XR, a więc urządzeń, które były wyraźnie tańsze niż dotychczasowe topowe modele. Okazuje się, że analitycy nie docenili jednak iPhone’a 12 Pro oraz… największych fanów firmy z Cupertino.

Wedle analiz, jakie przedstawił Ming Chi-Kuo, znany z trafnych przewidywań analityk TF International Securities, iPhone 12 Pro znajdzie więcej nabywców, niż zakładano. Wśród osób, które się na niego zdecydowały, są najwięksi entuzjaści firmy, którzy tym razem postanowili wydać pieniądze na ten nieco droższy model. Szczerze mówiąc, wcale mnie to nie dziwi biorąc pod uwagę to, jak wygląda tegoroczny cennik.

Różnica w cenie pomiędzy iPhone’em 12 i 12 Pro jest dużo mniejsza niż pomiędzy iPhone’ami 11 i 11 Pro.

W ubiegłym roku iPhone 11 został wyceniony na start na 3699 zł, podczas gdy za iPhone’a 11 Pro trzeba było zapłacić aż 5199 zł. Oznacza to, że stalowe ramki, dodatkowy obiektyw portretowy oraz ekran typu OLED wymagały dopłacenia aż 1500 zł, czyli niemal połowy kwoty zakupu. Jakby tego było mało, to ten droższy z pary telefonów był mniejszy od tańszego.

W tym roku różnic pomiędzy dwoma telefonami jest dużo mniej, oba mają OLED-owy ekran, ale różnica w cenie też jest mniejsza. iPhone 12 Pro kosztuje 5199 zł, czyli tyle samo, ile jego poprzednik, ale bazowy iPhone 12 to wydatek rzędu aż 4199 zł, a to przecież bardzo dużo pieniędzy. Oznacza to, że za stalowe ramki, LiDAR i dodatkowy teleobiektyw trzeba dopłacić 1000 zł, czyli mniej niż 25 proc. bazowej ceny.

A co z iPhone’ami 12 Pro Max i i 12 mini?

Ming Chi-Kuo przewiduje, że chociaż dwa pozostałe telefony w ofercie Apple’a, czyli mniejszy i tańszy iPhone 12 mini (5,4-cala) oraz większy i droższy iPhone 12 Pro Max (6,7-cala) również będą cieszyć się sporą popularnością, ma być ona znacznie niższa niż w przypadku 6,1-calowych iPhone’a 12 i iPhone’a 12 Pro. Rozkład procentowy wygląda następująco:

  • iPhone 12 Pro — 35 proc. sprzedaży całej linii iPhone 12;
  • iPhone 12 — 30 proc. sprzedaży całej linii iPhone 12;
  • iPhone 12 Pro Max — 20 proc. sprzedaży całej linii iPhone 12;
  • iPhone 12 mini — 15 proc. sprzedaży całej linii iPhone 12.

Jeśli chodzi zaś o sam wolumen sprzedaży nowych telefonów, to również i tutaj Tim Cook nie ma co narzekać. iPhone 12 i iPhone 12 Pro sprzedały się w niemal takiej samej liczbie sztuk, co wszystkie smartfony z linii iPhone 11 rok wcześniej — a w odwodzie zostały jeszcze te dwa modele, które łącznie mają odpowiadać za 1/3 wszystkich sprzedanych urządzeń.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst