Tech  / Recenzja

Mam tylko jedno „ale”. Garmin Forerunner 745 - recenzja

I nawet to „ale” jest dosyć krótkie, bo brzmi 945.

To żeby mieć moje wewnętrze „ale” z głowy, zacznę właśnie od niego.

Aktualizacja: nowe informacje we fragmencie o trybie bieżni lekkoatletycznej.

Garmin Foreruner 745 kontra 945

Jeśli ktoś potrzebuje skróconej recenzji 745, to proszę bardzo: to naprawdę dobry, może nawet świetny zegarek multisportowy. Malutki, lekki, z bardzo czytelnym (choć niezbyt pięknym) ekranem, wygodnymi (i prawidłowo klikającymi!) przyciskami i wszystkim tym, do czego Garmin przyzwyczaił nas pod względem funkcji na najwyższej półce. Jest komplet wbudowanych czujników i obsługa czujników zewnętrznych (w tym pomiar mocy na rowerze), jest analiza treningowa, są tryby i plany treningowe (w tym nowe - o tym za chwilę), jest bardzo dobry akumulator. Są też funkcje bardziej smart zegarkowe - płatności, muzyka, powiadomienia i tak dalej.

W skrócie: multisportowy zegarek od Garmina, dokładnie taki, jakiego można się spodziewać. Przy okazji, mimo że na początku oznaczenia ma 7 a nie 9, oferuje właściwie wszystko to, co 945, a jednocześnie jest tańszy. Można iść do sklepu i kupować.

Albo zastanowić się na chwilę.

Czym bowiem różni się 745 od 945? Oczywistych różnic jest kilka:

  • brak map - w 745 nie mamy nawigacji z podkładem mapowym ani opcji wyznaczania trasy. Tylko powrót do początku trasy albo tzw. kursy
  • słabszy akumulator - 745 wytrzyma w trybie zegarka 7 dni, 945 - dwukrotnie dłużej. 745 wytrzyma 16 godzin z GPS, 945 - nawet do 36. Jeśli dorzucimy do GPS muzykę, 745 wytrzyma 6 godzin, a 945 - 10 godzin. Dla większości nie będzie to wielka różnica, bo jeden i drugi zegarek ładują się i tak szybko. Chyba że ktoś biega ultra albo planuje cały dzień na rowerze.

I to właściwie tyle z istotnych rzeczy widocznych na pierwszy rzut oka w specyfikacji. Mapy i akumulator. Koniec. Przy czym są to rzeczy, których od razu wiemy, czy chcemy, więc nie będzie niespodzianki.

Tym, co mnie najbardziej zaskoczyło po wyjęciu 745 z pudełka i założeniu w miejsce prywatnego 945 na nadgarstek było to, że... przyciski w końcu klikają jak należy jest on zauważalnie mniejszy i lżejszy, mimo że na papierze różnice były minimalne.

Dla porównania, 745 ma wymiary 43,8 × 43,8 × 13,3 mm i masę 47 g. 945 z kolei - 47 × 47 × 13,7 mm i masę 50 g. Niby niedużo, pojedyncze gramy i milimetry, ale jednak czuć to na ręce.

Przy czym, żeby było zabawnie, mimo mniejszych wymiarów zewnętrznych, 745 ma dokładnie taki sam wyświetlacz jak 945. MIP, 1,2", 240x240 pikseli. Po prostu otaczająca go ramka jest mniejsza:

Tutaj 945 i jego wokółekranowe ramiszcze.

Nie będę przy tym przesadnie odkrywczy, jeśli uznam, że 745 jest po prostu kompaktową wersją 945, pozbawioną kilku funkcji. Czyli zegarkiem dla kogoś, kto chciałby to, co Garmin oferuje najlepszego, ale Fenix odpada przez wzgląd na monstrualne rozmiary, 945 też wydaje się jakiś dużawy i... wtedy na biały koniu (albo zielonkawym pasku) wjeżdża 745. Prawie idealny.

To gdzie jest to „ale”?

Chowa się w cenie. I nawet nie chodzi o to, że 745 kosztuje 2299 zł, czyli sporo tak czy siak - do tego już Garmin zdążył nas przyzwyczaić, a w końcu mówimy o zegarku sportowym, który potrafi prawie wszystko. Chodzi o to, że 945, który potrafi to samo, co 745 i do tego jeszcze ma mapy i lepszy czas pracy na jednym ładowaniu, kosztuje 2549 zł.

250 zł różnicy. Trochę więcej niż 10 proc. ceny 745, ale wciąż względnie niewiele na tle wartości całego zakupu i faktu, że taki zegarek starczy nam z powodzeniem na 2, 3 albo i więcej lat użytkowania.

I to jest mój problem. Używam 945 prywatnie od dłuższego czasu i gdybym dzisiaj nie miał zegarka i miał wybrać między 945 a 745, to na te 250 zł nawet nie zwracałbym uwagi. 1200 zł różnicy między 245 a 945 - to jest różnica, którą bym przeanalizował (i to zrobiłem). Różnica w masie i komforcie między 945 a Fenixem 6 Pro - to jest do przeanalizowania (i to też zrobiłem).

A tutaj mamy 250 zł, mapy, akumulator, 3 gramy i ok. 3 mm różnicy. No dobrze, 945 występuje przy tym tylko w dwóch niezbyt porywających wersjach kolorystycznych - czarnej i czarno-niebieskiej. 745 jest dostępny w wersji czarnej, miętowej, czerwonej i białej.

Czyli w skrócie, jeśli zależy ci na mapach albo dłuższym czasie pracy na akumulatorze: bierz 945. Jeśli chcesz mieć minimalnie mniejszy i lżejszy zegarek (to jednak czuć), a mapy nie są ci do niczego potrzebne: 745 będzie super.

Koniec mojego „ale”. Można przejść do właściwej części recenzji. W tym rzeczy, które zadebiutowały wraz z 745, czyli:

Pierwsza z nowości: tryb biegania po bieżni atletycznej

Gdyby ktoś pytał, to tak, trafi do 945, 245 i Fenixa serii 6. Testowałem w wersji beta na swoim 945 i działa tak samo. A jak dokładnie działa? Najlepiej pokaże to tych kilka obrazków:

Tak wygląda 20 okrążeń na bieżni 400 m według 945 w standardowym trybie:

Dystans według zegarka: 8,39 km. Zakładając, że bieżnia ma faktycznie 400 m - trochę za dużo wyszło.

Teraz Fitbit Sense (recenzja niedługo):

Też tak sobie. Wyszło 8,19 km.

Natomiast Forerunner 745:

Nie, to nie jest zapis jednego okrążenia. Tryb biegu po bieżni na 745 działa właśnie tak - dociąga trasę naszego biegu idealnie do toru, po którym biegniemy. Wynik? 7,91 m. Teoretycznie do ideału zabrakło 90 m, ale to i tak wynik lepszy i bliższy temu teoretycznemu ideałowi niż te z pozostałych zegarków.

Jak dokładnie działa ten tryb i kiedy zadziała?

Po pierwsze - musimy go wybrać przed rozpoczęciem biegania. Musimy też od razu poinformować zegarek, po którym torze będziemy biec. Poza tym pozostaje nam zdefiniować częstotliwość Autolapa (domyślnie 1600 m) i wbiec na bieżnię. Całą resztą zajmie się już algorytm od Garmina - ustali kształt bieżni, jej rozmiar (powinna mieć minimum 400 m - z tego co widziałem, nie działa to dobrze na mniejszych) i dostosuje nasz przebieg trasy na podstawie własnej kalibracji (minimum 4 okrążenia). Co ważne, raz skalibrowana bieżnia zostaje zapisana w pamięci i nie trzeba jej więcej kalibrować.

Co to daje? Oczywiście ładniejszy ślad na mapce z podsumowaniem i pytania, czy jechaliśmy po tej bieżni tramwajem. Dużo ważniejsze jest jednak to, że w tym trybie dostajemy bardziej urealnione dane, dotyczące dystansu, a co za tym idzie - tempa. Wyraźnie widać, że w przypadku 945 i Sense jedno i drugie było mocno przekłamane.

Czy to działa też wtedy, kiedy dobiegamy po bieżni?

Niektórzy donoszą, że tak, ale niestety nie mogę tego potwierdzić u siebie. Przykładowo tutaj wybrałem się na bieżnię z dobiegiem do niej:

Na miniaturce wygląda to całkiem przyjemnie, ale jeśli przybliżymy zapis trasy na fragment bieżniowy (a był dosyć długi), zobaczymy, że nie wyszło to najlepiej.

Właściwie to wyszło to dokładnie tak samo, jak gdybym wbiegł na bieżnię w trybie normalnego biegania. Mało tego - przy wybiegnięciu z bieżni 745 zupełnie się zmieszał i dla jednego z kilometrów miałem tempo wylosowane chyba z kosmosu - ludzie nie są w stanie tak szybko biegać.

Inna sprawa, że nawet instrukcja 745 podaje wprost, że powinniśmy zacząć od stanięcia na bieżni, więc mój scenariusz jest tak średnio przewidziany. Chociaż kto wie - może inni będą mieli więcej szczęścia.

Nie wiem dlaczego, ale za którymś razem po pierwszej kalibracji tryb biegu lekkoatletycznego jak najbardziej zadziałał po dobiegnięciu do bieżni zapisanej wcześniej w pamięci urządzenia. Potwierdzam więc, że nie trzeba za każdym razem zaczynać treningu bezpośrednio na niej:

Druga nowość: podpowiedzi treningowe

Czyli coś, co debiutowało z kolei - choć tylko w wersji rowerowej - w Edge 1030 Plus. Tutaj oczywiście do sugerowanych treningów rowerowych dochodzą jeszcze biegowe.

Jak to dokładnie działa? Zegarek analizuje nasze VO2max, aktualnie obciążenie treningowe, czas regeneracji i zwyczaje treningowe, po czym - po uruchomieniu profilu biegania albo jazdy rowerem - podpowiada, co powinniśmy dzisiaj zrobić, żeby cały nasz treningowy wysiłek miał sens. Można przy tym wybrać, czy trening ma być na tętno, czy na tempo/moc (w przypadku roweru). Realizacja wygląda natomiast tak samo, jak w przypadku treningów Garmin Coach czy utworzonych samodzielnie - klikamy start i jesteśmy prowadzeni krok po kroku przez wszystkie etapy.

Czyli, biorąc pod uwagę mój przypadek, ostatnio trochę obijałem się z poważniejszymi treningami, więc - jak widać po obrazku powyżej - 745 sugerował mi 50-minutowy trening, z czego 30 minut miało być naprawdę szybkie. Innym razem, dzień po mocniejszym treningu, sugerował mi lekkie rozbieganie. A potem, kilka dni później, krótkie sprinty. Daleko mi do profesjonalnego trenera, ale z perspektywy użytkownika wyglądało to całkiem sensownie.

Mało tego - takie adaptacyjne podpowiedzi treningów często wydawały mi się ciekawsze i bardziej dopasowane do moich potrzeb i umiejętności niż treningi proponowane przez Garmin Coacha, który - a przynajmniej takie mam wrażenie - aktualnego obciążenia treningowego i jego podziału za bardzo nie uwzględnia. Dość często więc zdarzało się, że zamiast tego, co podpowiadał danego dnia Coach, wybierałem to, co podpowiadał nowy mechanizm sugestii treningowych. Chętnie też sięgałem po te sugestie wtedy, kiedy nie miałem na dany dzień przewidzianego żadnego treningu - ot, dodatkowa motywacja, żeby na chwilę wyjść.

Mogę tylko zarzucić temu trybowi trzy rzeczy. Po pierwsze - czasem wydaje się zbyt matematyczny, tj. sugestia treningu wygląda jak wyliczenie tego, ile brakuje do konkretnego paska z podziału obciążeń treningowych, niekoniecznie z uwzględnieniem tego, jak dana osoba faktycznie jeździ/biega. Przykładowo miałem zasugerowany trening rowerowy, którego po prostu nie miałbym szans zrobić, bo już po wykresie mocy widziałem, że przekroczy to raczej moje możliwości. Na szczęście takie sytuacje zdarzają się raczej sporadycznie.

Druga sprawa to fakt, że wspierane są tylko treningi biegowe i rowerowe. Może i wymagam zbyt dużo, ale chociażby zegarki Polara potrafią jeszcze podsunąć proste ćwiczenia ogólnorozwojowe, co przydaje się wtedy, kiedy nie chcemy ani biegać, ani jeździć na rowerze.

Ale kto wie - może i to się pojawi. Na razie uznaję sugestie za całkiem ciekawy dodatek, z którego będę korzystał... na swoim 945. Bo podobnie jak tryb bieżni, również i ta funkcja trafi do pozostałych wybranych zegarków Garmina.

Trzeci zarzut? Te sugestie występują w liczbie po jednej na dzień i nie zmieniają się, nawet jeśli zrobimy jakiś inny trening. Czyli jeśli rano zrobimy mocny trening biegowy - nawet z tych sugestii - to podpowiedź rowerowa na wieczór dalej będzie z kategorii tych mocnych. Podejrzewam jednak, że będzie to problem dla stosunkowo niewielkiego odsetka użytkowników nie tylko zegarków sportowych w ogóle, ale i zegarków Garmina.

A jaki jest 745 poza tym?

Bardzo dobry, nie mam co do tego żadnych wątpliwości - także dlatego, że w dużej mierze jest po prostu ciut mniejszą i jeszcze wygodniejszą wersją 945, z którego z przyjemnością na co dzień korzystam. Zresztą punktów wspólnych jest tutaj jeszcze więcej. Chociażby materiał wykończeniowy w przypadku ekranu (Gorilla Glass DX) jest taki sam - i to dobrze, bo mój 945 przeżył już sporo, a wyświetlacz dalej wygląda jak prawie nowy. Obudowa także wykonana została z tworzywa sztucznego wzmacnianego włóknem szklanym i w ręce sprawia równie solidne - choć niezbyt premium - wrażenie.

Są też wszystkie niezbędne profile sportowe, wraz z możliwością tworzenia profili multisportowych. Jest obsługa dynamiki biegu z pasów i dedykowanych urządzeń. Jest obsługa czujników mocy. Są wszystkie możliwe funkcje z Firstbeata. Jest PacePro, Climbpro i oczywiście barometr. Jest też opcja śledzenia pływania w basenie i na otwartym akwenie, wraz ze wszystkimi parametrami, które mierzą Garminy podczas pływania.

Są pomiary aktywności życiowych (tętno, Body Battery, sen - choć bez widgetu). Jest muzyka (do 500 piosenek, Spotify na liście wpieranych dostawców), są płatności, jest Bluetooth, jest WiFi, jest pulsoksymetr, jest... wszystko, co jest w 945, poza nieszczęsnymi mapami.

Podobnie zresztą jak i z 945, tak i z 745 nie miałem zbyt wielu problemów technicznych. Pierwsza próba synchronizacji okazała się wprawdzie dla 745 z jakiegoś powodu zabójcza, ale po ponownej konfiguracji całość działała bez zarzutu - a przez ostatnie tygodnie był to mój podstawowy zegarek na każdą okazję.

Oczywiście bycie mniejszą wersja 945 ma swoje wady. Przykładowo UI zegarków Garmina trudno uznać za najpiękniejsze na świecie, a miejscami pokomplikowano je do tego stopnia, że w pewnym momencie nie bardzo wiadomo, w co klikać. Całość systemu jest też płynna, ale niektóre animacje mają tak mało klatek, że aż tworzą wrażenie, że tej płynności nie ma aż tak wiele. Tak samo ekran - podobnie jak w 945 musimy się pogodzić z tym, że świetny kontrast i doskonała widoczność będą musiały nam wynagrodzić fakt, że ekran nie ma ani szokująco wysokiej rozdzielczości, ani nie można powiedzieć, że jest idealnie i równomiernie podświetlony. AMOLED to to nie jest.

No i jeszcze GPS i czujnik tętna.

Wersja skrócona: jest właściwie tak samo jak w 945. To w końcu te same czujniki i bardzo zbliżona obudowa.

Wersja trochę dłuższa: tutaj jeden z ciekawszych pod względem zapisu biegów, jakie zrobiłem ostatnio. Trzy urządzenia: 745 (niebieski), 945 (czerwony) i Fitbit Sense (Fioletowy).

Dystans? Właściwie identyczny. To, co najciekawsze, to fakt, że 945 trochę wyniosło z punktem startowym i prawie cały początek był lekko odsunięty od pozostałych dwóch zegarków:

Na szczęście potem się uspokoił i wrócił do reszty:

Trochę zamieszania było natomiast po przebiegnięciu pod wiaduktem. Zapis z 945 (czerwony) był chyba najbliższy temu, co się wtedy stało, natomiast trochę pogubił się 745:

I mógłbym tak dalej sypać obrazkami, ale łatwiej mi po prostu napisać, że nie zauważyłem, żeby w jakiś znaczący sposób 745 odbiegał pod względem zapisu trasy od 945. Co oczywiście nie znaczy, że jest idealny.

Jak jest natomiast z pomiarem tętna? Tutaj mogę napisać właściwie to samo. Mając na rękach równolegle te dwa zegarki, obserwując prawie cały czas, co wskazując ich czujniki tętna, miałem przed oczami niemal identyczne wartości.

A że było to dość nudne, 945 podłączyłem do czujnika tętna na klatkę piersiową i poszedłem trochę szybciej pobiegać:

Niebieski - 945 + HRM Run, czerwony - 745 i wbudowany czujnik tętna

Wybrałem przy tym akurat ten bieg, bo to jeden z niewielu, gdzie widoczne były jakieś większe różnice. Pierwsza prawie po samym starcie, gdzie 745 z jakiegoś powodu zbił moje tętno poniżej wskazań HRM Run o ok. 5-6 BPM i druga przy interwałach, zauważalna po powiększeniu wykresu:

Widać tutaj, że przy takich interwałach (3 minuty i 30 sekund) optyczny czujnik z jakiegoś powodu potrafił trochę przestrzelić wysokość tętna (ale tylko o 2 BPM w najwyższym punkcie różnicy), a także reagował miejscami trochę wolniej niż HRM-Run. Zgubił też dużą część regeneracji po ostatnim interwale (5-6 BPM różnicy), po czym nagle wskoczył na właściwe tętno.

Natomiast podkreślę - wybrałem ten bieg specjalnie dla podkreślenia różnic między optycznym czujnikiem, a czujnikiem w 745. Gdybym chciał porównywać 945 i 745, to byłoby to po prostu strasznie nudne.

Warto?

Jeśli z jakiegoś powodu 945 jest dla Ciebie za duży - tak. Jeśli chcesz zaoszczędzić 250 zł w porównaniu do 945 albo Twój budżet magicznie zamyka się na 2299 zł, ale chcesz 99% funkcji 945 - tak. Jeśli marzy ci się 945, nie interesują Cię mapy i chcesz coś bardziej kolorowego - też tak. Jeśli przeraża Cię rozmiar ramki dookoła ekranu w 945 - tak.

Garmin Forerunner 745 naprawdę potrafi zaoferować multum dobrego dla tych, którzy biegają, jeżdżą, pływają, a najczęściej lista ich ulubionych aktywności na tym się nie kończy. To prawdopodobnie jeden z najlepszych dostępnych aktualnie zegarków multisportowych.

Tylko za zaledwie 250 zł jest taki jeszcze o odrobinkę lepszy.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst