Tech  / Recenzja

W poszukiwaniu słońca. Garmin Fenix 6 Pro Solar - recenzja

Niektórzy twierdzą, że można żyć, żywiąc się wyłącznie kosmiczną energią słońca. Garmin z kolei twierdzi, że Fenix 6 Pro Solar jest w stanie dzięki tej energii przetrwać aż 16 dni bez ładowania. Ja natomiast twierdzę, że chyba przekombinowałem i nie wiem, do czego miał zmierzać ten wstęp.

Więc przejdźmy może od razu do testu.

Garmin Fenix 6 Pro Solar - cóż to jest?

Skoro tu trafiłeś, to pewnie mniej więcej wiesz. Jeśli jednak trafiłeś tutaj przypadkiem, to szybko tłumaczę.

Fenix 6 Pro Solar to - w skrócie, choć niekoniecznie przesadnym - Fenix 6 Pro z dodanym ładowaniem solarnym, które znamy już z Fenixa 6X Pro Solar.

Historię naszej (i zegarka) ekspozycji na słońce możemy sprawdzić bezpośrednio w zegarku.

Teoretycznie na tym można byłoby skończyć recenzję, ale podejrzewam, że wydawcy by się to nie spodobało. Rzućmy więc szybko okiem na różnice i podobieństwa między 6 Pro a 6 Pro Solar. Jeśli chodzi o ogólne parametry techniczne:

  • rozmiar: właściwie brak różnicy. Wersja Solar jest o ok. 0,4 mm grubsza od zwykłego Pro, ale wątpię, żeby ktokolwiek to zauważył
  • masa: podobnie. Solar jest cięższy w wersji stalowej o całe 2 g (85 kontra 83, liczone z paskiem)
  • ekran: dokładnie ten sam, czyli 1,3 cala, 260x260 pikseli
  • ochrona ekranu: i tutaj jest różnica. Fenix 6 Pro oferowany jest albo z Gorilla Glass DX (mam w 945, spisuje się doskonale), albo ze szkłem szafirowym. Solar oferowany jest wyłącznie z tzw. Power Glass. Nie stwierdzam wybitnej podatności na zarysowania, ale testowałem go tylko trzy tygodnie, więc trudno stwierdzić, jak będzie na dłuższą metę. Jeśli natomiast chodzi o widoczność w mocnym świetle - nie ma o co się obawiać. Ewentualna utrata kontrastu w takich warunkach jest minimalna.
  • klasa wodoszczelności: 10 ATM w obu przypadkach
  • pamięć: 32 GB w obu przypadkach

Pro Solar jest też oferowany w trochę innych wersja kolorystycznych niż zwykłe Pro, ale jeśli chodzi o część wizualno-specyfikacyjną, to to by było na tyle. W kwestii oprogramowania różnice są już zupełnie pomijalne - wprowadzono wprawdzie m.in. kilka dodatkowych rodzajów aktywności, ale i tak trafią one do zwykłych Fenixów.

Ale to wszystko jest nieistotne, tutaj chodzi o czas pracy na jednym ładowaniu.

Teraz tak: jeśli chodzi o czas pracy bez wspomagania słonecznego, to jest on w wersji Pro Solar identyczny z tym, co w wersji Pro. Jeśli więc żyjecie wyłącznie w nocy, to możecie w sumie przestać już czytać.

Okrąg na górze ekranu pokazuje aktualny poziom „nasłonecznienia” zegarka. Nawet w cieniu coś się trafi. W trakcie jazdy autem też.

Jeśli natomiast regularnie wychodzicie na światło słoneczne, to parametry akumulatora prezentują się następująco:

  • w trybie zegarka - do 14 dni / 16 dni przy ładowaniu energią słoneczną
  • w trybie oszczędzania energii - do 48 dni / 80 dni przy ładowaniu energią słoneczną
  • w trybie GPS - do 36 godzin / 40 godzin przy ładowaniu energią słoneczną
  • tryb GPS i muzyka - do 10 godzin (co ciekawe, tutaj brak informacji o zysku z zasilania słonecznego, ale do tego wrócę za chwilę)
  • GPS w trybie oszczędnym - do 72 godzin / 93 godziny przy ładowaniu energią słoneczną
  • tryb ekspedycyjny - do 28 dni / 36 dni przy ładowaniu energią słoneczną

Na wszelki wypadek powtórzę - te bazowe parametry są absolutnie takie same, co w przypadku zwykłego Fenixa 6 Pro.

Co istotne, wszystkie te parametry dodatkowe zostały wyliczone przy założeniu, że zegarek przez co najmniej 3 godziny znajduje się ‌na powietrzu przy oświetleniu 50 000 luksów. Przy czym nie oznacza to koniecznie palącego słońca - podczas zwykłego, słonecznego dnia wskaźnik ładowania na tarczy zegarka zapełniał się całkowicie.

W sumie to już tutaj widać wszystko, co warto wiedzieć o Fenixie 6 Pro Solar.

Już na podstawie technicznych parametrów zachowania akumulatora doskonale widać, gdzie może się sprawdzić 6 Pro Solar, w jakich rodzajach aktywności i do jakich użytkowników jest skierowany.

Jeśli bowiem chodzi o standardowy scenariusz użytkowania, czyli taki, w którym nie chcemy godzić się na kompromisy wynikające z różnych trybów oszczędzania energii, to zysk jest minimalny. Nie napiszę wprawdzie, że pogardziłbym tymi dodatkowymi 4 godzinami pracy z GPS za darmo, ale wniosek jest dość prosty - chociażby patrząc na dane dotyczące czasu pracy przy GPS z muzyką. Doładowywanie solarne jest w stanie głównie spowolnić rozładowywanie, a i to tylko w przypadku, kiedy obciążenie energetyczne nie jest zbyt duże.

Co innego w sytuacji, kiedy mamy w perspektywie brak dostępu do zasilania albo z jakiegoś powodu nie chcemy z niego korzystać i nie musimy rejestrować naszej lokalizacji czy tętna co sekundę. W trybie oszczędnej pracy z GPS bonusowe 20 godzin to już nie są przelewki. Tym bardziej przelewkami nie jest 8 bonusowych dni (w sumie 36) w trybie ekspedycyjnym.

To już naprawdę potrafi zrobić różnicę, bo daje nam nawet ponad tydzień dodatkowego zapisu podróży podczas jakiegoś ekstremalnego urlopu. Dalej wprawdzie nie jest to wynik godny 6X Pro (do 46 dni), ale jest ciekawą opcją przy jednocześnie mniejszych wymiarach.

W trakcie takich podróży bez problemu pewnie wyłapiemy te 3 godziny na słońcu, co w trakcie normalnego tygodnia, w normalnej pracy, może nie być takie łatwe. Szczególnie jesienią i zimą, kiedy zdarza się, że jest ciemno gdy wychodzimy do pracy i równie ciemno, kiedy wracamy z niej do domu.

A czym jest ten tryb ekspedycji?

Nie jest on żadną nowością - był już chociażby w standardowej serii Fenix 6. Jest to po prostu ekstremalnie oszczędny tryb pracy GPS, przeznaczony na wielodniowe wędrówki - czyli coś, w czym Fenix 6 Pro Solar może być wybitnie dobry.

Jak dokładnie to działa? Tryb ekspedycji wyłącza właściwie wszystkie czujniki i wszystkie moduły łączności, a także większość funkcji zegarka. Tak, tracimy też połączenie ze smartfonem, więc żegnajcie powiadomienia i tak dalej. Tak, nie ma w tym trybie zapisu tętna. Jest za to mapa, ale zdecydowanie bym jej nie nadużywał, jeśli naprawdę chcemy wycisnąć jak najwięcej dni z akumulatora.

Dodatkowo nasza trasa nie jest rejestrowana płynnie - ustalanie lokalizacji i zapis poszczególnych punktów odbywa się domyślnie raz na godzinę.

Efekt? Taki, jak wylistowany wcześniej - ekstremalnie niskie zużycie akumulatora, a co za tym idzie, ekstremalnie długi czas bez ładowania. I tutaj Pro Solar błyszczy, dając nam dodatkowe 8 dni. Musicie przyznać - to robi różnicę.

A jak jest w praktyce? Ile wytrzyma Fenix 6 Pro Solar przy normalnym użytkowaniu?

Niestety nie dostałem od wydawcy zgody na to, żeby zaszyć się na 36 dni w lesie, więc tutaj nie pomogę wam z wynikami. Wiem natomiast, ile wytrzymał na moim nadgarstku Fenix 6 Pro Solar w moim prywatnym standardowym użytkowaniu.

Od 100 proc. do 0 proc. w... 11 dni i 5 godzin.

Teoretycznie Fenix 6 Pro Solar powinien wytrzymać do 16 dni z ładowaniem solarnym, ale to przy założeniu, że korzystalibyśmy z niego jak z zegarka. Ja jednak postanowiłem korzystać z niego trochę intensywniej. Warunki testowe?

  • stałe połączenie z telefonem,
  • wszystkie powiadomienia wysyłane na zegarek (nie cierpię tego, ale uznałem, że wypada),
  • zegarka nie zdejmowałem ani na chwilę z ręki przez cały okres testów,
  • wszystkie domyślnie włączone funkcje pozostały włączone - od nieustannego pomiaru tętna, aż po WiFi
  • doinstalowałem sobie jedną aplikację
  • regularnie sprawdzałem pogodę i inne informacje dostępne na zegarku
  • korzystałem z treningów Garmin Coach (nie przy każdej aktywności)
  • korzystałem z zewnętrznego czujnika HR połączonego z zegarkiem

Czyli normalne, codzienne, smartwatchowe użytkowanie. A, zapomniałbym o jednym:

  • do tego dorzuciłem ok. 8 godzin treningów z GPS w jego najbardziej energochłonnym trybie. W tym były treningi z Garmin Coachem, czyli zegarek dodatkowo pocił się przy monitorowaniu tego, co robię i piszczeniu na mnie, kiedy robiłem coś źle

Nie było to więc może zbyt wyczerpujące czy intensywne 11 dni, ale zdecydowanie brzuchem do góry nie leżałem. Fenix 6 Pro Solar też nie, o ile można uznać, że w ogóle ma brzuch.

Gdyby ktoś chciał podsumowanie tych 11 dni w formie aktywnościowej, to jest tutaj:

13. Fenixa jeszcze nie miałem na ręce, natomiast aktywności z 25 i 26 są już po naładowaniu urządzenia.

11 dni i 5 godzin - dobrze czy źle?

Na tle większości urządzeń na rynku - fenomenalnie. Też jeśli dodać do tego fakt, że zorientowałem się, że rzadko kiedy... spędzam po 3 lub więcej godzin na słońcu, bo jednak moja praca zmusza mnie do siedzenia przed komputerem przez większość dnia. A mimo to udało mi się z łatwością i przy kilku aktywnościach przekroczyć 11 dób bez ładowania.

Swoją drogą zakładka z danymi ładowania solarnego w Garmin Connect to chyba jedna z najbardziej bezużytecznych rzeczy na świecie. O ile wskaźnik chwilowego stopnia ładowania na tarczy ma jeszcze sens, o tyle nie mam pojęcia, jakie wnioski można wyciągnąć z takiego wykresu:

Brakuje tu... czegokolwiek. Np. informacji o tym, ile czasu spędziliśmy na słońcu, ile procent akumulatora udało się rozładować albo o ile spowolnić rozładowywanie. Może jakiejś porady w rodzaju „jeśli chcesz uzyskać deklarowane osiągi na jednym ładowaniu, powinieneś spędzić na słońcu 38,5 minuty więcej”. Albo cokolwiek podobnego. Chociażby ostrzeżenie o tym, że spędziliśmy XXX godzin w mocnym słońcu i czy na pewno posmarowaliśmy się kremem.

Dobra, już zaczynam kombinować, ale mam wrażenie, że ten wykres jest tylko po to, żeby można było się upewnić, że Solar działa i Garmin nas nie oszukuje, informując o obecności takiego rozwiązania.

Warto czy nie?

To teraz pomówmy o najtrudniejszym, czyli o cenie. Fenix 6 Pro kosztuje ok. 2800 zł. Fenix 6 Pro Solar natomiast... o ponad 1000 zł więcej, czyli ok. 3850 zł.

Tutaj do gry, cały na fenixowo, wchodzi jeszcze Fenix 6X Pro, który kosztuje ok. 3100 zł i pod względem czasu pracy na jednym ładowaniu zawstydza 6 Pro Solar nawet pracującego w optymalnych warunkach.

Nie mam przy tym żadnych wątpliwości - ci, którzy rozważają 6 Pro Solar z powodów racjonalnych, troszczą się przede wszystkim właśnie o czas pracy bez doładowywania. Tak, żeby kolejna deklaracja o rzuceniu wszystkiego i ucieczce w Bieszczady (na jakiś czas) nie była tylko pustą pogróżką.

I prawda jest taka, że z 6X Pro będą mogli uciec w te Bieszczady na dużo dłużej, jednocześnie zachowując w kieszeni odpowiedni zapas gotówki.

Jedyną ceną, jaką przyjdzie nam za ten komfort akumulatorowy zapłacić (poza 3100 zł), jest to, że 6X Pro to po prostu wielka kobyła z kopertą o średnicy o 4 mm większą - a to też potrafi zrobić różnicę.

Fenix 6 Pro Solar trafia więc w dość interesującą niszę - jest zegarkiem dla tych, którzy chcą wypuścić się w dzicz na długie dni i nie ładować tam zegarka, ale jednocześnie nie chcą zarzucać sobie na nadgarstek ogromnej busoli, tylko po prostu wielką busolę.

A, no i dla tych, którzy nawet nie mrugną okiem, kiedy sprzedawca w sklepie powie im przy kasie, że teraz muszą zapłacić za zegarek 3850 zł.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst