Gry  / Artykuł

Jedna z moich największych kolekcjonerek. Destroy All Humans! Crypto-137 Edition jest szalone, pomysłowe i efektowne

Ostatni raz tak wielkie pudło odbierałem od kuriera, gdy zamawiałem elektroniczną hulajnogę. Wielki prostopadłościan wystawał poza brzegi stolika kawowego. Nic dziwnego, bo w środku znajdował się wart 1600 zł sarkofag z Obcym. Tak dokładniej, to nawet z trzema Obcymi.

Z edycjami kolekcjonerskimi jest jak z Pokemonami czy Dragon Ballem. Człowiekowi wydaje się, że wyrósł z pewnych rzeczy, Aż tu nagle widzi hełm Doomguya w skali 1:1 dodawany do nowej odsłony brutalnej strzelaniny. Ręka sama sięga po portfel. Dlatego, gdy przeczytałem pierwsze informacje o edycji kolekcjonerskiej Destroy All Humans! Crypto-137 Edition, moje wewnętrzne dziecko zaczęło krzyczeć. Berbeć był o tyle głośny, że grałem w oryginalne DAH! z 2005 r. i mam świetne wspomnienia z tytułem na PS2.

Edycja kolekcjonerska Destroy All Humans! Crypto-137 Edition kosztuje nieco ponad 1600 zł. To naprawdę sporo, nawet jak na wymyśle limitowane wydania. Kiedy jednak weźmiemy pod uwagę, co znajduje się w środku, cena staje się przynajmniej częściowo zrozumiała. Jeśli ciekawi was, jak poszczególne elementy zestawu prezentują się w naturalnym otoczeniu, zachęcam do zobaczenia poniższej serii grafik.

Wielkie kartonowe pudełko skrywa jedną z największych kolekcjonerek w moim posiadaniu.

Karton z Crypto-137 Edition jest na tyle wielki, że nie mieści się na moim ulubionym stoliku kawowym. Pod względem szerokości pudło było mniej więcej tak pokaźne jak opakowanie 50-calowego telewizora. Różnicą jest wysokość: dwukrotnie lub trzykrotnie mniejsza. Karton posiada papierową obwolutę, którą można zdjąć po rozcięciu sześciu taśm zabezpieczających.

następnie podnosimy kartonowe wieko do góry, a naszym oczom ukazują się dwa nieco mniejsze kartony. Obok nich znajduje się piankowa kieszeń, w której gnieździ się pudełko z grą, a także zestaw sześciu pocztówek. Między pocztówkami znalazłem dodatkowy kod na cyfrowe skórki, urozmaicające wygląd głównego (anty)bohatera.

W pierwszym z dwóch pudełek leży jedyny w swoim rodzaju plecak.

Takiego plecaka na pewno nie widzieliście nigdy wcześniej. Miły w dotyku przedmiot w kształcie pluszowego obcego przylega do naszego ciała, przypominając kosmitę wskakującego na plecy nieświadomej ofiary. Wielka głowa kosmicznego najeźdźcy jest widoczna nawet z perspektywy osoby stojącej twarzą w twarz naprzeciwko nas. Crypto jak gdyby wychyla się zza naszych pleców, raczej nie wyglądając na pokojowo nastawionego pluszaka.

Obcego nosimy jak zwykły plecak, zakładając czarne szelki. Można regulować ich długość, przez co nawet rosły, 185-centymetrowy mężczyzna może sobie pozwolić na kosmitę na plecach. Nie oczekujcie tylko, że Crypto będzie przydatnym pomocnikiem podróży. Obcy wystraszy co prawda kilka napotkanych osób (wraz z psami), ale kompletnie nie nadaje się do przenoszenia przedmiotów. Zwłaszcza że nie jest pusty w środku.

Drugi karton skrywa świetnie zabezpieczoną, aż 60-centymetrową figurkę.

Bohaterem figurki jest oczywiście Crypto, wymownie trzymający naszą planetę w garści. Ze złowieszczym uśmiechem i bronią przy nodze, kosmita wygląda zaskakująco imponująco. To głównie efekt wielkości figurki. Ponad półmetrowy kosmita bije na głowę i onieśmiela każdą kolekcję Funky POP zgromadzoną w jaskini nerda. Jednocześnie figurka jest masywna. Nie ma wrażenia pustej w środku tandety.

Najbardziej spodobały mi się drobne detale, takie jak mózg Obcego, który można dostrzec przez półprzezroczystą skórę na skroniach. Pozaziemski umysł nie jest malowany. To osobna część figurki, znajdująca się wewnątrz czaszki kosmity. Drugim wartym odnotowania detalem jest planeta Ziemia, którą Crypto trzyma w swojej dłoni.

Kulę da się otworzyć, a w środku znajduje się sekret.

Planeta Ziemia w dłoni Crypto to tak naprawdę ciekawa skrytka na drobne rzeczy. Gdy ją otworzyłem, w środku znajdował się mniejszy Obcy. To antystresowa zabawka. Po jej ściśnięciu gałki oczne kosmity wyskakują z oczodołów, tworząc straszno-śmieszny efekt. Małym dzieciom raczej bym tego nie pokazywał. Drugim elementem znajdującym się wewnątrz naszej planety jest solidny metalowy brelok do kluczy. Kto przy przypuszczał, że Terra skrywa takie tajemnice.

Brelok do kluczy był dla mnie pewną sugestią praktycznego wykorzystania figurki. Crypto okazuje się bowiem świetnym kamerdynerem. Może nie jest tak wysoki jak pies w garniturze z Modern Family, ale trzymana przez nieco planeta jest świetnym miejscem na klucze i psią smycz. Nie wiem jak długo inni członkowie rodziny będą tolerować Obcego w przejściu na przedpokoju, dlatego delektuję się każdą chwilą.

Destroy All Humans! Crypto-137 Edition - warto, nie warto?

Odpowiedź jest taka sama jak w przypadku większości edycji kolekcjonerskich: lepiej włączyć racjonalistę. Większość tzw. kolekcjonerek służy wyłącznie do zbierania kurzu i nie inaczej jest tym razem. Crypto to świetny niemy kamerdyner, a brelok do klucza zawsze się przyda, ale trudno znaleźć mi praktyczne przeznaczenie dla reszty dodatków. Problemem mam zwłaszcza z plecakiem: niezwykle efekciarskim, ale również niezwykle cudacznym i niepraktycznym. Nie nada się dla dziecka na wycieczkę, przez co ostatecznie robi za bardzo dziwną, bardzo nietypową poduszkę.

Wszyscy wiemy jednak, że nie o praktyczność tutaj chodzi. Edycje kolekcjonerskie mają cieszyć i się wyróżniać, a ta z Destroy All Humans! bez dwóch zdań jest wyjątkowa. Jednocześnie drogi zestaw robi to, co robić powinien: zwraca uwagę na grę, która jest naprawdę niezła. Po kilku pierwszych godzinach z wersją na PS4 jestem pozytywnie zaskoczony jakością odgrzewanego kotleta, mocno wyróżniającego się na tle współczesnych gier o inwazji Obcych. No i bardzo dobrze. Od czasu do czasu świetnie jest wcielić się w tego złego.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst