Ekologia / Artykuł

Mamy dopiero kwiecień i 60 proc. szans, że rok 2020 będzie najcieplejszy w historii pomiarów

Można chyba zaryzykować stwierdzenie, że większość meteorologów zgadza się, że 2020 r. może być najgorętszym rokiem odkąd zaczęto prowadzić pomiary temperatury. Różnią się tylko w ocenie prawdopodobieństwa tego scenariusza.

Zacznijmy od początku, czyli od stycznia, który został ogłoszony najgorętszym styczniem w historii prowadzenia pomiarów temperatury. To już potwierdzona informacja, nie prognoza.

Idźmy dalej. W lutym, w bazie badawczej na Antarktydzie, po raz pierwszy zarejestrowano temperaturę ponad 20 st. C. Kwiecień? Kolejny rekord, z tym że na drugim końcu świata – w Qaanaaq, mieście w północno-zachodniej Grenlandii kwietniowy rekord wynosił 6 st. C. Co ciekawe, tak rekordowy 2020 r. nie jest nawet rokiem El Niño, czyli zjawiska które zazwyczaj wpływa na wzrost średniej temperatury na całym świecie.

Co dalej z temperaturą?

Modele bazujące na danych z pierwszego kwartału 2020 r. mówią mniej więcej to samo: będzie jeszcze cieplej. Gavin Schmidt, dyrektor Instytutu Studiów Kosmicznych NASA Goddard w Nowym Jorku twierdzi, że istnieje ok. 60 proc. szans na to, że obecny rok będzie najgorętszym rokiem od czasu prowadzenia pomiarów temperatury.

Specjaliści z Met Office zachowują nieco większą ostrożność i szacują, że jest tylko 50 proc. szans na ustanowienie nowego temperaturowego rekordu w 2020 r. Brytyjczycy dodają jednak, że nie mają absolutnie żadnych wątpliwości co do tego, że będzie to kolejny rok, kontynuujący serię ciepłej serii, rozpoczętej przez 2015 r.

Jeśli chodzi o dane z pierwszego kwartału, najcieplej było w Europie i Wschodniej Azji, gdzie odnotowano wzrost o 3 st. C. względem średniej. Klimatolodzy z Uniwersytetu Oksfordzkiego ostrzegają, że najnowsze dane sugerują, że wzrost średniej temperatury na naszej planecie zbliża się do 1,2 st. powyżej średniej z pomiarów z okresu przedindustrialnego. Co więcej, wzrost średniej temperatury w pierwszym kwartale był zauważalny pomimo ograniczenia emisji gazów cieplarnianych z powodu globalnej pandemii koronawirusa.

Prognoza dla Polski: ciepło i… sucho

Oprócz wysokich szans na pobicie rekordu temperaturowego w naszym kraju dochodzi też kwestia suszy, która – technicznie rzecz biorąc – już się zaczęła. Takie połączenie może doprowadzić do ogromnych strat w rolnictwie oraz okazać się ogromnym problemem dla naszej gospodarki i… sieci energetycznej.

Wykorzystujemy aż 70 proc. wody do chłodzenia bloków w elektrowniach węglowych, które odpowiadają za produkcję ponad 80 proc. energii elektrycznej w naszym kraju. Wyobraźcie sobie teraz, co będzie działo się w lipcu, który ma całkiem spore szanse na zostanie najgorętszym miesiącem od początku prowadzenia pomiarów temperatury.

Polska sieć energetyczna będzie musiała poradzić sobie z obciążeniem generowanym przez klimatyzatory uruchamiane w biurach, mieszkaniach i domach. Przerwy w dostawach prądu są prawdopodobne. Tak samo, jak to, że w 2021 r. będzie jeszcze goręcej…

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst