Oprogramowanie  / Felieton

Wróciłem z Build 2017 i wiem jedno: przed Windowsem nadal stoi śmiertelne zagrożenie

195 interakcji
dołącz do dyskusji

Windows 10 nieprędko, jeśli kiedykolwiek, zdobędzie popularność na telefonach. A co z pecetami i tabletami? Sytuacja na razie wygląda świetnie. Problem w tym, że to pozory.

Microsoft poprzez przejście do chmury i zrozumienie wielce istotnej roli jaką będzie spełniać sztuczna inteligencja zapewnił sobie bezpieczną a zarazem ekscytującą przyszłość na długie lata. To jednak nie oznacza, że Windows przestał być dla niej ważny. Windows 10 Fall Creators Update zapowiada się świetnie. Szczególnie ciekawa wydaje się wizja Windowsa jako spoiwa łączącego wszystkie nasze urządzenia, w tym te z Androidem i iOS-em.

W teorii możemy mówić o rozwiązaniach, które zmienią sposób w jaki korzystamy z tych urządzeń. Przecież Windows 10 to ponad 500 mln aktywnych urządzeń, w większości PC i tabletów. Problem w tym, że to nie ten rodzaj użytkowników, który chętnie podłapuje nowinki techniczne.

Choć nie mam na to żadnych danych, to liczne spojrzenia sprzed miesięcy i lat wykazują, że użytkownicy Windows to albo gracze, albo osoby korzystające ze służbowych komputerów, albo osoby pracujące na komputerach na bardzo konkretnych aplikacjach, albo osoby dla których Windows to program do uruchomienia Spotify, Worda i Chrome’a. Użytkownicy Windows to w większości ostrożni konserwatyści, dla których nawet zmiana systemu na nowszy to coś budzącego obrzydzenie.

Bardzo niewielu użytkowników Windows 10 przegląda ofertę Sklepu Windows.

Jakby tego było mało, sytuacja Microsoftu na Androidzie i iOS jest… no cóż, mieszana. Ponownie, nie jestem w stanie przywołać ani znaleźć konkretnych danych, ale tak jak Office, OneDrive, Skype i SwiftKey są jeszcze chętnie instalowane przez użytkowników innych systemów, tak na tym w zasadzie koniec. Reszta projektów Microsoftu dla innych systemów to wolumenowa porażka. W tym Cortana, a więc sztandarowa usługa SI tej firmy.

Komputery PC stały się przede wszystkim urządzeniami do pracy. Pracy ze znanymi, dopracowanymi narzędziami. Windows ekscytuje gryzipiórków, czasem adminów, często nerdów. Ze świecą szukać podekscytowanego nowościami w Microsofcie konsumenta. No, może poza użytkownikami konsol Xbox.

A to oznacza, że te wszystkie ekscytujące nowości z Build 2017 które wam opisywałem obejdą, pisząc po internetowemu, #nikogo.

Pamiętacie Windows Phone? Na rynku konsumenckim Windows 10 może mieć ten sam problem.

Zaangażowany użytkownik jakiegoś systemu to zazwyczaj użytkownik iOS-a albo Androida. Już nawet macOS – wydawać by się mogło – budzi u nich większe emocje. Programiści zastanawiający się nad wyborem platformy dla swoich aplikacji z pewnością to dostrzegają.

Nie zrozumcie mnie źle, Windows w przewidywalnej przyszłości nigdzie się nie wybiera, nie zniknie prędko z rynku. Po prawdzie, nie wierzę, by zniknął w ogóle. Jednak to platforma która jest postrzegana przede wszystkim jako ta służąca do pracy w Office 365, Adobe Creative Cloud, oprogramowaniu Autodesku czy w podobnych drogich, specjalistycznych narzędziach.

Co z tego, że Windows zaoferuje uniwersalny schowek czy możliwość płynnego przechodzenia ze swoją pracą między urządzeniami, skoro najpierw w tym celu trzeba będzie zainstalować na telefonie Cortanę i SwiftKey?

Obojętność i zapomnienie są największym wrogiem Windowsa, nie jakaś ułomność techniczna czy koncepcyjna.

Nie jestem pewien czy Build 2017 poruszył wyobraźnię deweloperów. Na pewno tych zamierzających tworzyć aplikacje biznesowe dla Windows, a tym bardziej dla tych zainteresowanych chmurą Azure. Ale czy na Windows może w ogóle powstać jeszcze jakaś aplikacja, która wzbudzi zainteresowanie u Kowalskich?

Móc na pewno może. Jednak czy ktoś ją w ogóle zauważy? Czy ktoś otworzy Sklep Windows i się na nią natknie? Czy raczej będzie jej szukał w uruchomionego na Windowsie Chromie? To właśnie na te pytania będzie musiał Microsoft odpowiedzieć i to w sposób bardziej wiarygodny niż tylko przez suche dane o liczbie instalacji Windows 10. Bo bez wątpienia Windows 10 od strony technicznej ewoluuje w pięknym kierunku, zarówno od strony deweloperskiej, jak i użytkowej.

Teraz Microsoft musi sprawić, by to kogokolwiek jeszcze obchodziło.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst