Tech  / Artykuł

Nie sądziłem, że głównym problemem Apple Music może być jakość

209 interakcji
dołącz do dyskusji

Jakość może okazać się piętą achillesową Apple Music.

Czekając na usługę streamingu muzyki od Apple wielu użytkowników zastanawiało się nad tym, co firma musi pokazać, aby przekonać do siebie klientów. W czasie dyskusji zapomnieliśmy, że Apple jest marką, która nie musi pokazać niczego przełomowego, żeby dana usługo odniosła sukces.

Dysponując niesamowitym potencjałem, jakim są miliony sprzedanych iPhone’ów, iPadów i komputerów Mac, wystarczy że usługa Apple Music będzie po prostu poprawna. Nie potrzeba niepowtarzalnych funkcji, wymyślnych planów taryfowych, ani szczególnych wodotrysków. Zapewne wystarczy już sam fakt, że na milionach urządzeń mobilnych i komputerowych ikonka o wdzięcznej nazwie Muzyka, będzie prowadziła do serwisu streamingowego Apple. I hit gotowy.

Pierwsze recenzje zagranicznych mediów mówią, że Apple Music jest OK. Nie ma szału, nie ma przedefiniowania standardów na rynku muzycznym, ale jest OK. A jeśli jest dobrze, to znaczy, że sukces będzie.

Spotify, Tidal, Deezer mogą się chwalić liczbą użytkowników. Niestety jeśli porównamy te statystyki z liczbą użytkowników samych iPhone’ów, to okaże się, że dotychczasowi gracze na rynku streamingu nie mają zbyt wielu powodów do radości.

Okazać się jednak może, że bomba odpalona przez Apple wywoła taki wstrząs, że do świadomości wielu potencjalnych klientów dotrze w końcu informacja, iż nie trzeba kupować już płyt CD oraz plików mp3. Bo wiele osób o tym jeszcze nie wie. Przecież gdyby wiedzieli, nie kupowali by w takich ilościach muzyki w iTunes, mogąc za ułamek ceny odblokować sobie dostęp do całej biblioteki serwisu.

Następstwem tego będzie nie tylko popularność Apple Music, ale popularność samego streamingu, co przełoży się na zysk całej branży.

Czarne chmury

Podejrzewałem, że Apple Music nie będzie usługą przełomową, a włącznie kopią serwisów takich jak Spotify i Tidal. Podejrzewałem, że głównym atutem Apple Music będzie ogromny zasięg serwisu już w chwili jego rynkowego debiutu. Nie podejrzewałem jednak, że Apple Music będzie znacznie gorsze od konkurencji.

apple-music-ecosystem

A tak może być, jeśli tylko informacje podane przez Slashgear i dalej przez Appleinsider się potwierdzą. Według danych tych Apple Music najprawdopodobniej streamuje muzykę w jakości 256 kbps, czyli niższej niż obowiązujący na rynku streamingu standard 320 kbps.

Niższe jakości spotyka się tylko w przypadku darmowych planów taryfowych. Np. Spotify ma w swojej ofercie trzy jakości: 96 kbps, 160 kpbs i 320 kbps. Pierwszy dostępny jest za darmo o dedykowany urządzeniom mobilnym. Drugi działa na komputerach. Za trzeci trzeba zapłacić i może być włączony na każdym urządzeniu.

Usługa Apple Music nie oferuje jednak planu darmowego, więc jakość 256 kbps należy porównywać właśnie ze standardem 320 kbps, który oferuje konkurencja. Będąc łaskawym dla Apple przemilczę fakt, iż są na rynku serwisy oferujące muzykę w tzw. standardzie hi-fi, czyli w bezstratnej jakości flac.

Nie osądzajmy zbyt wcześnie

Dane, na które powołują się zagraniczne serwisy nie muszą być dyskwalifikujące dla Apple Music. Możliwe, że dotyczą np. górnej granicy jakości na urządzeniach mobilnych. W tym przypadku jakość streamingu na poziomie 256 kbps można by interpretować jako złoty środek między wysoką jakością dźwięku, a ekonomicznym podejściem do kwestii ilości przesyłanych danych.

Wiele osób korzysta ze streaminu online, nie tylko w zasięgu sieci Wi-Fi, ale również przez internet mobilny. Wtedy muzyka w jakości 320 kbps potrafi szybko zjadać miesięczne limity transferu.

Jeśli więc Apple obniżyło jakość streamingu właśnie z tego względu, to nie można mieć do niego pretensji. Pod warunkiem, że na innych urządzeniach (komputery i tablety) będzie dostępna wyższa jakość, czyli przynajmniej 320 kbps.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst