Social media  / Felieton

Ćwierki prawdy, czyli współczesne wołanie o pomoc

Autorem tekstu jest Łukasz Musialik.

Do napisania tego artykułu skłoniła mnie fascynacja hashtagiem #dzieńmowieniaprawdy. W zasadzie moda na „ćwierki prawdy” trwa nie od dziś, bo od przeszło dwóch lat. W mniejszym lub większym stopniu uwidacznia się to co kilka miesięcy, choć teraz przyjmuje rozmiar apogeum. O czym to jednak świadczy? Czy jest to dowód na to, że technologia, Internet oraz cały ten wirtualny bajzel pomaga nam w życiu? Pomaga nam wieść bardziej wartościowe, a co za tym idzie szczęśliwsze życie? Sądząc po niektórych wpisach (#dzieńmowieniaprawdy) twierdzę, że nie. Ta rzeczywistość to miejsce współczesnego wołania o pomoc, miejsce gdzie nie wszyscy będą chcieli to czytać.

Nie wiadomo kto go utworzył i czemu stał się tak popularny. Jedni wykorzystują go do nabijania się, wypisując tony prześmiewczych wpisów nie mających nic wspólnego z rzeczywistością. Inni z kolei znajdują miejsce do wyżalenia się, wyrzucenia tego, co od dawna leży im na sercu. Analizując każdy kolejny tweet z hashtagiem #dzieńmowieniaprawdy dochodzę do wniosku, że ludzi wołających o szczerą pomoc, prawdziwą miłość czy przyjaźń rodem z filmów jest więcej niż mógłbym przypuszczać. Dominują tam skrajne emocje jak rozpacz, samotność, ból, a wśród nich przeplata się niechęć z nienawiścią.

Zgodzę się z tym, że większość wypisujących „ćwierki prawdy” to dzieci, osoby młode i przygnębione. Rozwój technologii miał im jednak zapewnić ciągłe poczucie szczęścia, ułatwić życie i pomóc w kontakcie z rówieśnikami. A jak jest naprawdę? Czy technologia rzeczywiście nam pomaga?

Technologia – miała pomóc, a nie pomaga

Technologia nas niszczy. Niby miała pomóc, a nie pomaga. To co miało nam służyć, czynić świat lepszym, bezpieczniejszym, kontaktowym i przyjemnym, wcale takie nie jest. Tylko czy zastanawialiśmy się dlaczego tak się dzieje? Powodów może być co najmniej kilka, a głównym jesteśmy my sami.

addictive

Człowiek nieumiejętnie wykorzystuje to co już posiadł.

Komputer, który z założenia miał służyć pomocą dziś jest naszą twierdzą, warownią, z której pragniemy nigdy nie wychodzić. Rozkoszujemy się życiem w wirtualnym świecie, gdzie czujemy się świetnie, tacy wolni - bez problemów. Kolejne godziny zapełniamy graniem, oglądaniem filmów, słuchaniem muzyki, czytaniem ulubionych serwisów, czy wirtualną rozmową ze znajomymi. Absolutnie nie ma w tym nic złego, jeżeli znamy w tym umiar. Ale czy nie jest przypadkiem tak, że technologia poszerza swoje wpływy w naszym codziennym życiu? Że na to jej pozwalamy? Zaabsorbowani tym co się dzieje w sieci często nie dostrzegamy ważnych spraw, które mogą dziać się tuż obok nas.

To rodzice obchodzący kolejną rocznicę, to pociecha ma występ w szkolnym teatrze, na którym miałeś być, ale znowu dałeś plamę. Drobnostki? Ale to właśnie one pokazują, że nadmiar tych wirtualnych „obowiązków” zatraca w nas człowieka zdolnego do przejawiania kontaktów, do umacniania więzi rodzinnych, do pamiętania o ważnych dla nas i naszych bliskich wydarzeniach. I choć być może brzmi to dość głupio, to jest nas mniej w nas samych. Technologia nas zabija.

Rozwój technologii promuje dziś powszechny egoizm

Nie wiem czy tylko ja to widzę, ale wydaje mi się, że ciągły postęp technologiczny robi z nas coraz większych egoistów. Ciężko powiedzieć czy jest to działanie celowe, przez kogoś sponsorowane, ale ulegamy mu coraz częściej. Nie skupiajmy się jednak na tworzeniu kolejnej teorii spiskowej, skupmy się nas, popatrzmy na samych siebie. Bo często nie zdajemy sobie sprawy, że w chwili kupowania kolejnego urządzenia będziemy musieli poświęcać mu należną część uwagi. Będziemy musieli korzystać z niego, dbać o nie i konserwować, a to wymaga czasu. Ile takich urządzeń posiadasz? Dużo? Mało? Pamiętaj, że wszystko co robisz, robisz kosztem czegoś innego. Nie ma nic złego w zakupie nowych rzeczy, ale najpierw trzeba ustalić pewne priorytety.

laski-z-komorkami

Dochodzimy więc do sytuacji, gdzie sami ograbiamy się z cennego czasu.

Nie znajdujemy go już dla bliskich, bo urządzenia stają się ważniejsze. Przebywamy w wirtualnym świecie, tak bardzo oddalając się od realnego, że nie zauważamy tego i chyba to jest w tym wszystkim najgorsze. Powoli przestajemy myśleć kategoriami „my”, „razem”, „wspólnie”. Staramy się bardziej skupiać na własnych potrzebach niż potrzebach drugich. Technologia wyzwala w nas powszechny egoizm, który z czasem staje się coraz większy.

Chwalimy się osiągnięciami, kupowanymi rzeczami, miejscem gdzie byliśmy na wakacjach, a nawet tym co jedliśmy. To popularne zjawisko na największym portalu społecznościowym, czegoś dowodzi. Nie jestem psychologiem i nie mam prawa oceniać ludzi, którzy to wrzucają, bo być może robią to dla czystej zabawy. Proszę więc byście to wy sami wyciągnęli właściwe wnioski.

Technologia zła?

Nie jestem ślepy na jej dobre dokonania. Potrafi podtrzymać relacje z rodziną, znajomymi i to nawet w najodleglejszym miejscu na ziemi. Jest prosto i przyjemnie. Dzięki niej możemy opłacić rachunki bez potrzeby wychodzenia z domu, kupić rzecz znajdującą się praktycznie na drugim końcu świata - a to wszystko przez internet. Technologia stworzyła nam wiele przedmiotów codziennego użytku, bez których nie wyobrażamy sobie życia i tak nam go ułatwiła, że mamy więcej czasu dla siebie. I to jest dobre. W pewnym sensie pożyteczne.

beautiful young blonde hipster stylish woman selfie in the park

Chodzi więc o dobre wykorzystanie jej możliwości. Problem w tym, że większość ludzi korzysta z niej w bardzo nieumiejętny sposób. Tylko garstka potrafi zdać sobie sprawę z problemów jakie mogą wyniknąć z nadmiernego korzystania z gadżetów, sprzętów, czy internetu.

Im więcej poświęcamy jej czasu, tym stajemy się bardziej samotni, bardziej aspołeczni, nieludzcy, a często nawet pozbawieni miłości. Jakże często powtarzamy, że nie obchodzi nas czyjeś zdanie, że sami jesteśmy sterem i żaglem. Czasami jednak warto pomyśleć co inni o nas sądzą, bo a nuż mają rację.

Czy więc ciągły postęp jest czymś złym? Powtórzę to po raz kolejny – nie jest, jeżeli umiesz z tego dobrze korzystać. Internet i cała ta wirtualność ma też i dobre strony. Potrafi naprawdę poprawić jakość naszego życia.

Kiedy jednak zatracamy się w tym wszystkim tak iż nie starcza nam czasu na rzeczy ważniejsze, bardziej realne, to coś jest nie tak. Nie twierdzę, że każdy ma z tym problem, ale czy możesz zupełnie szczerze przyznać przed samym sobą, że nie powinieneś spędzać mniej czasu z tym całym bajzlem a więcej z przyjaciółmi, rodziną, dziećmi czy współmałżonkiem? Czy nie jest tak?

Kubeł zimnej wody

Proszę, spójrz na tą sprawę z innej strony. Kupiłeś kolejny gadżet, telefon czy komputer. Świetnie, należy mi się – pomyślałeś. W ilu procentach był ona ci tak naprawdę potrzebny? Przyznaj szczerze, że po kilku tygodniach lub nawet dniach zakup wydaje się być już obojętny, powszednieje. Staje się dla nas mało atrakcyjny, a nie rzadko coraz mniej używany. Teraz pomyśl - ile czasu musiałeś pracować, zarywać nocki lub rezygnować z innych przyjemności na rzecz tego jednego urządzenia, które i tak ci się znudziło. Czy było warto?

telefon

Chcąc kupić coś nowego musisz na to ciężko pracować – czasami po godzinach. To oznacza mniej czasu dla bliskich i rodziny. Nie starcza go już nawet na dzieci. Bo przecież trzeba się też po pracy zrelaksować, obejrzeć ulubiony program w  telewizji, czy posłuchać dobrej muzyki. A potem wychodzi kolejny sprzęt, kolejny gadżet i kolejna rzecz, której nie możemy się oprzeć, a przynajmniej tak nam się wydaje. I wiecie co w tym wszystkim jest najśmieszniejsze? To, że technologia ograbia nas dziś z czegoś co jest najważniejsze a mianowicie z czasu. A tego jak wiemy, nie da się odzyskać.

Osobiście nie znam czasów, gdy sąsiad z sąsiadem zasiadał, rozmawiał i wiedział o nim praktycznie wszystko. Urodziłem się nieco później, jednak kwestie pielęgnacji kontaktów wpajano mi od małego. Częste i niezapowiedziane wizyty ciotek, wujków czy babć były czymś zupełnie normalnym. W moim środowisku nie było takiego pojęcia jak „internet”. Nie było też telefonów komórkowych, choć stacjonarki miał w zasadzie każdy. Nikt się nie umawiał, każdy się odwiedzał „bo był akurat w pobliżu”.  I to było fajne. To moje prywatne, dziecinne wspomnienie. W trakcie dorastania nie wiedziałem jednak nad czym tak wszyscy biadolą, że czasu brak, że kontakty z rodziną są już nie te.

Teraz to rozumiem i wiem, że wina leży w nas samych oraz niewłaściwym podejściu do technologii.

Uczyń technologii właściwe miejsce w życiu

To jakie miejsce technologia zajmie w twoim życiu zależy tylko od ciebie. Zastanów się nad treścią tego artykułu pod kątem swojej własnej osoby. Być może dostrzeżesz w sobie coś do zmiany czego wcześniej nie widziałeś lub nie zdawałeś sobie z tego sprawy. Odpowiedzialne decyzje, to mądre decyzje.

Autorem tekstu jest Łukasz Musialik.

Zdjęcia pochodzą z Shutterstock.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst