Sprzęt  / Artykuł

Właśnie tak będziemy obsługiwać zegarki z Android Wear

Wczoraj wieczorem (18 marca) świat fanów technologii zelektryzowała jedna wiadomość – Google zaprezentował system do urządzeń noszonych, czyli Android Wear. Jednocześnie Motorola zapowiedziała swojego smartwatche'a, opartego o nowe oprogramowanie. Wszystko to brzmi i wygląda naprawdę obiecująco, ale jak będzie działać w praktyce?

W pierwszej chwili, gdy zobaczyłem Motorolę 360, zegarek mi się nie spodobał. Wydawało mi się, że brakuje mu pewnej elegancji, ekran jest za duży, przez co koperta wydała mi się gigantyczna. Cały projekt jest niezwykle… surowy i prosty. A przecież zegarek ma też pełnić funkcję biżuterii, a nie być tylko funkcjonalny. Jednak z czasem, im dłużej oglądałem rendery, także te od Google, tym bardziej przekonywałem się do projektu. Tylko, no właśnie, słowem kluczem są tutaj „rendery”.

android-wear (1)

Niewiele osób zwróciło uwagę na to, że zaprezentowane zegarki – i ten przez Google przy okazji prezentacji systemu Android Wear, i ten od Motoroli – to nie były finalne produkty, a jedynie wizja projektantów, wprowadzona w życie przez grafików komputerowych. Podobnie zresztą jest z samym systemem dla technologii ubieralnych. Zaprezentowany Android Wear to również tylko coś w rodzaju prototypu, wizji i planów, a nie końcowego produktu.

Jak zatem Android Wear będzie wyglądać w praktyce? Co prawda pełen SDK nie został jeszcze udostępniony, ale wiele można się dowiedzieć z tzw. Developer Preview.

Karty, wszędzie widzę karty

Przede wszystkim cały system operacyjny będzie opierał się na kartach. Z kolei te karty mają być apletami, czyli – w uproszczeniu – malutkimi aplikacjami, dostarczającymi użytkownikowi tylko najważniejszych informacji, np. o godzinie odlotu naszego samolotu.

android-wear (2)

Nawigacja między kartami ma się odbywać na dwa sposoby. Pomiędzy poszczególnymi aplikacjami będziemy przełączać się przesuwając palcem w dół lub w górę – proste i przyjemne. Z kolei pomiędzy funkcjami danego apletu będziemy przełączać się w poziomie, czyli przesuwając palcem w prawo lub w lewo. Na przykład, dostajemy wiadomość na maila i – całkowicie przykładowo – w lewo usuniemy wiadomość, a w prawo uruchomimy rozpoznawanie mowy w celu podyktowania odpowiedzi.

Dodatkowo, aby nie mieć problemów z rozróżnieniem różnych aplikacji, bo te mają wyglądać dość podobnie, każda z nich ma mieć inny obraz w tle, oczywiście powiązany z funkcją, którą będzie pełnić.

android-wear (4)

Kontekst głupcze!

Druga sprawa to powiadomienia. Tych mają być dwa rodzaje. Pierwszy to powiadomienia na życzenie, czyli po prostu takie, które sami musimy wywołać, np. dotykając ekranu urządzenia lub konkretnym poleceniem głosowym, np. pytając o pogodę lub mówiąc „napisz wiadomość do…”.

Drugi rodzaj notyfikacji, to powiadomienia kontekstowe, czyli takie, które mają zależeć od tego, co przed chwilą robiliśmy, właśnie robimy lub za chwilę będziemy robić. Technologia ubieralna i cały system Android Wear ma cały czas kontrolować to, co robimy (wiem, brzmi to przerażająco). Ma to być możliwe dzięki odpowiednim czujnikom oraz integracji z Google Now i innymi serwisami internetowego giganta. Prawdę mówiąc, bardzo dobrze działa to już teraz na smartfonach.

android-wear (1)

Jeśli nigdy nie korzystaliście z Google Now, to mogę Wam powiedzieć, że np. wyszukując jakiś sklep przez internet lub muzeum czy jakiekolwiek inne miejsce, po chwili smartfon wyświetla mi dokładną drogę to niego, wykorzystując oczywiście Mapy Google. I właśnie na takiej zasadzie mają działać powiadomienia kontekstowe. Podejrzewam, że jeśli zaczniemy biegać z zegarkiem na ręku, to ten dość szybko przełączy się w odpowiedni tryb, w którym zacznie informować o tempie, przebiegniętych kilometrach, biciu serca czy też spalonych kaloriach.

Gdzie się pomieszczą te powiadomienia?

Co dość kluczowe, powiadomienia na zegarkach i innych urządzeniach noszonych mają się opierać na powiadomieniach znanych z Androida. Oznacza to, że deweloperzy nie muszą praktycznie nic zmieniać w swoich już istniejących aplikacjach, ale mogą za to dodać nowe funkcje, jak np. dodatkowe zakładki czy też rozpoznawanie mowy. Dla przykładu, teraz - otrzymując maila na gmailową skrzynkę pocztową, gdy wyskoczy nam na telefonie powiadomienie, to z jego poziomu od razu możemy zarchiwizować wiadomość lub na nią odpowiedzieć. Na zegarku, zamiast tradycyjnego odpowiadanie pisemnego, będzie odpowiadanie głosowe. Podobnie ma to działać z innymi apletami/aplikacjami, które z poziomu powiadomień będą wywoływać konkretne funkcje.

android-wear (3)

No i wreszcie na koniec, powiadomienia nie będą wyświetlane w taki sposób, jak na telefonach. Wszystko przez mniejsze ekrany. Normalnie na smartfonach powiadomienia wyświetlają się jedno po drugim. Na smartwatchu nie będzie na to miejsca, więc notyfikacje mają być wyświetlane tak, jak karty w mobilnej przeglądarce Chrome, czyli tak, jakby były ułożone na sobie.

Wygląda to naprawdę nieźle

Niestety to na ten moment wszystko, co możemy się dowiedzieć z Developers Preview. Niemniej wizja prezentuje się ciekawie i Android Wear, w zestawieniu z inteligentnymi zegarkami, ma w sobie coś, co sprawia, że chce się to mieć.

Programiści Androida mieli na pewno sporo dylematów do rozwiązania w trakcie tworzenia wersji Wear i wydaje się, że poradzili sobie z nimi całkiem nieźle. Sterowanie przy pomocy gestów, interfejs oparty na kartach oraz wykorzystanie systemu rozpoznawania mowy to chyba na ten moment optymalne rozwiązania. Pamiętajmy jednak, że to tylko teoria. Poczekajmy, aż zobaczymy system w praktyce, bo dopiero wtedy ocena będzie adekwatna. Ja jestem jednak pełen optymizmu.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst