Trump obnaża żałosność liderów technologii. "Całują mnie po tyłku"
Donald Trump miał znaleźć nowe hobby. Nie golf, nie media społecznościowe, lecz czytanie na głos wiadomości od szefów największych firm technologicznych.

Druga kadencja Donalda Trumpa w Białym Domu rozpoczęła się złożeniem hołdu lennego przez przedstawicieli Doliny Krzemowej. Osoby takie jak Sundar Pichai, Sam Altman, Mark Zuckerberg czy Tim Cook liczyły, że poprzez komplementy i garść kiczowatych prezentów zyskają sobie przychylność nowego-starego prezydenta. Tak oczywiście się stało, ale Trump najwyraźniej traktował te gesty nie tylko jako dowód lojalności, lecz także źródło rozrywki.
Trump regularnie kpił z przymilania się do niego. Czytanie na głos wiadomości od Zuckerberga i Bezosa to rozrywka numer jeden
W przyszłym tygodniu do sprzedaży trafi książka "Regime Change: Inside the Imperial Presidency of Donald Trump" autorstwa dziennikarzy New York Timesa Maggie Haberman i Jonathana Swana. Jak informuje serwis Wired, który ma dostęp do przedpremierowego egzemplarza, w publikacji wyłania się obraz prezydenta, który z satysfakcją obserwował starania szefów największych firm technologicznych o poprawę relacji z jego administracją.
Po zwycięstwie w wyborach prezydenckich z listopada 2024 r., przedstawiciele branży technologicznej rozpoczęli ofensywę dyplomatyczną wobec przyszłego prezydenta. Szczególnie aktywni w "całowaniu po tyłku" mieli być Mark Zuckerberg oraz Jeff Bezos.
Haberman i Swan opisują sytuacje, w których Trump prezentował swoim gościom wiadomości otrzymywane od liderów Big Techu. W rozmowach z współpracownikami miał mówić: "Nie uwierzylibyście, jakie wiadomości dostałem od tych technologicznych gości. Muszę wam je pokazać”.
Donald Trump pastwił się nad wiadomościami przez długie tygodnie po otrzymaniu ich, stale wracając do nich przy okazji różnych spotkań i wydarzeń. Autorzy książki twierdzą, że Trump miał określać działania Zuckerberga i Bezosa słowami kissing my ass - w wolnym tłumaczeniu "całowanie w tyłek", sugerującymi wyjątkowo gorliwe zabieganie o względy nowego gospodarza Białego Domu.
Jednym z przykładów całowania pośladków przytoczonych w książce jest wiadomość wysłana przez Marka Zuckerberga. Szef Mety miał przesłać Trumpowi zdjęcie listu napisanego przez jedną ze swoich córek. W liście pojawiło się sformułowanie o oczekiwaniu na "złotą erę Ameryki", czyli hasło często wykorzystywane przez Trumpa podczas kampanii wyborczej.
Autorzy opisują również wizytę Zuckerberga w Mar-a-Lago po Święcie Dziękczynienia w 2024 r. Trump miał przywitać gościa odtworzeniem hymnu Stanów Zjednoczonych. Po chwili okazało się jednak, że była to wersja nagrana przez J6 Prison Choir, więzienny chór, w którego skład wchodzą osoby zatrzymane i skazane na więzienie po wydarzeniach z 6 stycznia 2021 r. Wtedy to Meta (właściwie to jeszcze Facebook Inc.) zadecydowała o zbanowaniu Donalda Trumpa na Facebooku.
"Spójrzcie na nich teraz"
Książka wspomina także rozmowę Trumpa z Elonem Muskiem. Prezydent miał zwracać uwagę na to, jak bardzo zmienił się stosunek części środowiska technologicznego do jego osoby.
"Pomyśl, gdzie byli ci goście w 2016 roku. Nienawidzili mnie. Robili wszystko, żeby mnie zniszczyć. A teraz spójrz na nich" - miał powiedzieć Trump, odnosząc się do Zuckerberga i Bezosa.
Według autorów Musk nie krył satysfakcji z sytuacji swoich konkurentów, nazywając ją "Płaszczeniem się pierwszej klasy".
Jeff Bezos opluł własny biznes
Znaczną część ujawnionych fragmentów poświęcono również Jeffowi Bezosowi. Podczas kolacji w Mar-a-Lago w grudniu 2024 r. założyciel Amazona miał przyłączyć się do krytyki amerykańskiego dziennika The Washington Post. W 2013 roku Jeff Bezos przejął The Washington Post za kwotę 250 mln. dol.
Trump miał narzekać na sposób, w jaki dziennik relacjonował jego działalność polityczną. Bezos miał odpowiedzieć, że "ludzie tam są okropni", jednocześnie skarżąc się na problemy biznesowe związane z funkcjonowaniem gazety. Założyciel Amazonu miał nawet nazwać przejęcie dziennika "jedną ze swoich najgorszych inwestycji".
Kilka miesięcy później, już jako właściciel Blue Origin, Bezos przekonany o zbudowaniu dobrej relacji z prezydentem, miał zwrócić się do Trumpa z prośbą, aby ten polecił zastępcy sekretarza obrony, by ten z kolei podsunął urzędnikom pomysł podpisania rządowych kontraktów z Blue Origin zamiast SpaceX. Miliarder miał argumentować, że dominacja SpaceX Elona Muska w amerykańskim sektorze kosmicznym może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.
Trump miał zadeklarować rozważenie sprawy, jednak opisane działania nigdy nie zostały wdrożone. W kolejnych miesiącach relacje prezydenta z Muskiem ponownie się poprawiły, a SpaceX utrzymał swoją dominującą pozycję.
Biały Dom nie odniósł się bezpośrednio do opisanych w książce wydarzeń.
Czytaj też:
Zdjęcie główne: Joey Sussman / Shutterstock
Jako sześciolatka powiedziała w wywiadzie dla lokalnej telewizji, że chce zostać dziennikarką. Dzisiaj jest absolwentką dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi. Od dziecka pasjonuje się szeroko pojętymi grami i technologią, a w gimnazjum zapałała miłością do grafiki komputerowej i elektroniki użytkowej. Swoją pasję przekuła w działalność dziennikarską, przybliżając czytelnikom Spider's Web tematykę smartfonów, smartwatchy, oprogramowania i sztucznej inteligencji. Prywatnie miłośniczka psów, gotowania i literatury faktu.