REKLAMA

Dron z silnikiem myśliwca. Firejet to nowa bestia

Firejet nie jest wielkim myśliwcem bez pilota. Jest czymś potencjalnie groźniejszym dla wojskowych budżetów przeciwnika: małym, szybkim, odrzutowym dronem, który powstał jako cel powietrzny, a teraz coraz mocniej pcha się do roli taniej platformy taktycznej.

To nie myśliwiec, ale może udawać jeden. Firejet rośnie w siłę
REKLAMA

Kratos zrobił z Firejetem coś, co dobrze pokazuje kierunek współczesnego lotnictwa wojskowego. Wziął sprawdzoną, stosunkowo niewielką platformę odrzutową i dał jej mocniejszy napęd. Nowy wariant, oznaczony jako Mk1 Firejet, przeszedł pierwszą serię lotów z silnikiem J85.

Kratos twierdzi, że wariant z J85 ma zwiększyć zasięg, długotrwałość lotu, prędkość i prędkość wznoszenia. Firejet nie służy wyłącznie do efektownego latania po poligonie. Jako cel powietrzny ma udawać zagrożenia, z którymi mierzą się systemy obrony przeciwlotniczej i piloci. Im lepiej potrafi odtworzyć prędkość, manewr, profil lotu i sygnaturę przeciwnika, tym cenniejszy jest dla szkolenia oraz testowania uzbrojenia.

REKLAMA

Firejet zaczynał jako cel. Teraz wyrasta na coś więcej

Bazowy MQM-178 Firejet to odrzutowy bezzałogowy system powietrzny. Tego typu maszyny są mniej medialne niż drony bojowe, ale bez nich nowoczesne wojsko nie da się dobrze wyszkolić. System przeciwlotniczy nie może być sprawdzany wyłącznie na symulatorze, a pilot nie nauczy się rzeczywistej walki powietrznej tylko z prezentacji. Potrzebny jest cel, który porusza się szybko, reaguje realistycznie i potrafi udawać samolot, pocisk albo inny typ zagrożenia.

Firejet został zaprojektowany właśnie do takich zadań. Może wspierać trening obrony ziemia-powietrze i powietrze-powietrze, przenosić ładunki zwiększające sygnaturę radiolokacyjną albo podczerwoną, ciągnąć cele holowane i symulować różne profile ataku. Innymi słowy, ma być przeciwnikiem, na którym testuje się ludzi, radary, pociski, systemy dowodzenia i procedury.

Kratos coraz wyraźniej sugeruje, że Firejet nie musi pozostać wyłącznie latającą tarczą. Firma rozwija też wersję Tactical Firejet, czyli odmianę przeznaczoną do zadań wykraczających poza trening. Platformy pierwotnie budowane jako cele powietrzne zaczynają być traktowane jako potencjalne tanie drony bojowe, wabiki, nosiciele sensorów albo jednorazowe środki uderzeniowe.

Cena poniżej 500 tys. dolarów jest tu równie ważna jak prędkość

Najciekawszy w komunikacie Kratosa nie jest sam fakt, że Firejet dostał nowy silnik. Najciekawsza jest klasa kosztowa, do której firma próbuje go wcisnąć. Kratos mówi o taktycznym odrzutowym UAS w segmencie poniżej 500 tys. dolarów. W lotnictwie wojskowym to kwota niewielka, zwłaszcza jeśli mówimy o szybkim systemie odrzutowym zdolnym do przenoszenia różnych ładunków.

Dla porównania, nowoczesne samoloty bojowe kosztują dziesiątki milionów dolarów, a często znacznie więcej po doliczeniu uzbrojenia, szkolenia, infrastruktury i całego cyklu życia. Nawet drogie pociski przeciwlotnicze potrafią kosztować więcej niż potencjalny cel, który mają zniszczyć. To tworzy ogromny problem ekonomiczny: jak walczyć w świecie, w którym przeciwnik może wystawiać liczne, tańsze obiekty latające, a obrońca musi odpowiadać bardzo drogimi środkami?

Silnik J85 wraca w nowej roli

J85 to konstrukcja z bardzo długą historią. W czasach zimnej wojny napędzała m.in. lekkie samoloty odrzutowe i maszyny szkolne. Jej największym atutem były niewielkie rozmiary, stosunkowo duży ciąg względem masy i dojrzałość techniczna. Teraz ten sam typ myślenia wraca w świecie bezzałogowców.

W dronach wojskowych szczególnie ważne są prostota, koszt, dostępność części i możliwość szybkiego skalowania produkcji. Kratos podkreśla, że rozwija własną produkcję silników w ramach inicjatywy Spartan. Chodzi nie tylko o osiągi Firejeta, ale też o ograniczenie ryzyka w łańcuchu dostaw. Jeżeli firma potrafi produkować napęd w USA, z komponentami pozyskiwanymi lokalnie, ma większą kontrolę nad tempem dostaw i mniejszą podatność na zewnętrzne zatory.

Firejet może być wabikiem, celem, nośnikiem i testem dla przeciwnika

Największą zaletą takich platform jest przede wszystkim ich wielozadaniowość. Ten sam dron może służyć do treningu, testowania rakiet, symulowania przeciwnika, przenoszenia wyposażenia zwiększającego sygnaturę albo w przyszłości do zadań taktycznych. Dla wojska to atrakcyjne, bo oznacza wspólną bazę techniczną i różne zastosowania.

Przeczytaj także:

REKLAMA

W konflikcie z zaawansowanym przeciwnikiem tanie odrzutowe drony mogą odgrywać kilka ról naraz. Mogą przeciążać obronę powietrzną, zmuszać radary do pracy, sprawdzać reakcję systemów, wyczerpywać drogie pociski albo tworzyć fałszywy obraz sytuacji. Mogą też działać jako latające cele w czasie pokoju, a po modyfikacji jako element rzeczywistej operacji.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-02T08:30:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-02T07:45:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-02T07:15:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-02T07:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-01T16:50:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-01T16:40:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-01T16:30:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-01T16:20:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-01T16:10:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-01T16:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-01T10:34:47+02:00
Aktualizacja: 2026-05-01T09:45:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-01T09:15:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA