Sprzęt  / Felieton

Tak się złożyło, że Samsung poszedł na całość. Pojawią się cztery nowe składane smartfony

Picture of the author

Samsung wyrasta na lidera eksperymentalnego - póki co - rynku telefonów z elastycznymi wyświetlaczami. Firma wyraźnie chce iść za ciosem. W przyszłym roku urządzenia z linii Fold mają trafić do mainstreamu.

Mieszczące się luzem w kieszeni urządzenie, które ma wyświetlacz o rozmiarach małego tabletu? Ten pomysł w teorii nie ma wad. Linia tabletów Surface Pro udowodniła, że dobrze przemyślana hybryda zastępująca do tej pory dwa różne urządzenia to przepis na sukces. Ta sama linia tabletów udowodniła jednak coś jeszcze.

Dopiero trzecia generacja Surface Pro okazała się sukcesem. Pierwsze dwie były monumentalną sprzedażową porażką Microsoftu. Sama koncepcja połączmy tablet z notebookiem by z dwóch urządzeń stworzyć jedno okazała się niewystarczająca. Trzeba było zrobić to dobrze. Wróćmy może jednak do tematu telefonów elastycznych.

Bo przecież telefon z elastycznym wyświetlaczem to w zasadzie hybryda smartfonu i tabletu.

No dobrze, nie zawsze. Są jeszcze projekty typu Moto Razr, gdzie elastyczny wyświetlacz dodaje tylko przestrzeni roboczej w pionie. Większość pomysłów na elastyczne telefony zakłada jednak, że te się rozkładają do większej formy. Mamy więc w kieszeni urządzenie ultramobilne, wielkości telefonu, ale gdy je wyjmiemy możemy skorzystać z dużo większego i czytelniejszego wyświetlacza. No ideał, nieprawdaż?

Problem w tym, że nie do końca. Pierwszym elastycznym telefonom prawdopodobnie nawet wybaczylibyśmy ich grubość. Niech będzie, że suma korzyści przeważa nad powrotem do wypychających kieszenie telefonów. Dużo trudniej jednak przełknąć kruchość pierwszych elastycznych wyświetlaczy. Taki hybrydowy telefon to urządzenie bardzo delikatne – wrażliwy jest zarówno sam wyświetlacz, jak i system zawiasów łączący ruchome elementy urządzenia.

Elastyczne telefony jako pomysł są świetne. Trudno jednak oczekiwać, by trafiły do mainstreamu, skoro są na razie bardzo drogie, a istotną część modeli można zbyt łatwo zepsuć.

Samsung jest w pełni zaangażowany w telefony z elastycznymi wyświetlaczami

W przyszłym roku mają pojawić się aż cztery modele.

Tak przynajmniej wynika z ustaleń redakcji koreańskiego ET News. Mają pojawić się dwaj przedstawiciele linii Galaxy Z Fold i dwaj Galaxy Z Flip. Masowa produkcja tych urządzeń ma być uruchomiona w sierpniu przyszłego roku. Rola telefonów z linii Galaxy Note ma zostać zmniejszona, a ich unikalne funkcje mają pojawić się w przyszłych urządzeniach Galaxy S i Galaxy Z. Według niektórych plotek Galaxy Note ma być wręcz usunięty z oferty Samsunga.

Temu, że Samsung idzie za ciosem trudno się dziwić. Na dziś jako jedyny – obok Huaweia i Motoroli – osiągnął jakiekolwiek sukcesy na rynku urządzeń z elastycznymi wyświetlaczami. Przy czym Motorola to przy Samsungu niewielki producent, Huawei zaś jest rozproszony budowaniem alternatywy dla Usług Google Play. To oznacza, że Galaxy Z w praktyce mogą przez pewien czas wręcz nie mieć realnej rynkowej konkurencji.

Zastanawia mnie jednak spodziewany zwrot tych inwestycji. Telefony z elastycznymi wyświetlaczami trudno nazwać bestsellerami. Trudno też spodziewać się, że Samsung zdoła wprowadzić je na rynek w dużo sensowniejszych cenach i z odpowiednimi zabezpieczeniami – zarówno formalnymi, jak i konstrukcyjnymi – by uspokoić nasze wątpliwości względem trwałości tych urządzeń. Chyba że… to się uda.

To by przecież nie było aż takie dziwne.

Każda technologia ma swój okres niemowlęcy, z którego później albo wychodzi, albo też sama wypada z rynku. Pamiętacie historię rozwoju wyświetlaczy OLED? Kiedyś OLED TV było strach kupować – matryce organiczne były wysoce nietrwałe i podatne na tak zwane wypalenia statycznymi elementami obrazu. Były przy tym kosmicznie drogie. Dziś telewizor OLED kosztuje często mniej niż najdroższa konkurencja wykorzystująca technikę LCD/LED. Jest na tyle dobrze zabezpieczony, że śmiało można go polecać dużej części klientów. Na dodatek wyświetlacze OLED stają się coraz powszechniejsze na rynku telefonów komórkowych, monitorów czy notebooków.

Kto wie, może i Samsung Display dokonał jakiegoś przełomu technologicznego. Jeżeli za rok w sprzedaży pojawią się urządzenia w cenach dzisiejszych telefonów sztandarowych i tych z tak zwanej średniej półki cenowej – będą skazane na sukces. Rozkładane telefony nie są oczywiście dla każdego, ale liczba ich zalet jest trudna do zignorowania.

Jeżeli ta hurraoptymistyczna dla Samsunga wizja się ziści, to w przyszłym roku pierwsze pytanie na jakie będziemy sobie odpowiadać przy zakupie telefonu dotyczyć będzie tego, czy chcemy zwykły telefon, czy rozkładany. Jeżeli rozkładany, to niemal na pewno w efekcie kupimy telefon Galaxy. To może być bardzo dobry rok dla Samsunga. Zwłaszcza że ten przecież i w klasycznych konstrukcjach ma zawsze mocna ofertę.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst