Nauka  / Felieton

Rzecznik Praw Dziecka opowiada głupotki o zmianie płci. Jak właściwie zmienia się płeć?

Picture of the author
122 interakcji
dołącz do dyskusji

Chodzi o wypowiedź Mikołaja Pawlaka, obecnego Rzecznika Praw Dziecka, która padła na antenie TVN24. Brzmiała ona następująco:

— Panie redaktorze, a czy pan zagwarantuje, że wpuścimy edukatorów seksualnych do 20 tysięcy szkół i oni będą wprowadzali takie treści, jak chociażby w Poznaniu, gdzie wychwytują gdzieś dziecko rozchwiane, zaniedbane, i któremu dają ci edukatorzy jakieś środki farmakologiczne, żeby zmieniać jego płeć? Bez wiedzy jego rodziców i lekarzy?

Pawlak w swojej wypowiedzi powoływał się na artykuł pt. Zmień sobie płeć, dzieciaku, który ukazał się w jednym z sierpniowych numerów Tygodnika Solidarność. Tekst ten opisuje dziennikarskie śledztwo, według którego na internetowych czatach dla transaktywistów osoby małoletnie – np. 14-letnia dziewczynka – są informowane m.in. o nielegalnych sposobach zdobycia środków hormonalnych mających wpływać na cechy płciowe. Z artykułu wynika również, że na tych samych internetowych czatach oferowane są treści pedofilskie.

Pawlak na podstawie tych informacji złożył dzisiaj zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa nielegalnej sprzedaży środków farmakologicznych wspomagających modyfikajcę płci osobom małoletnim.

Co mają do tego edukatorzy seksualni?

Trudno stwierdzić. Wypowiedź Pawlaka wywołała oburzenie w wielu środowiskach. Prezydent Poznania, Jacek Jaśkowiak domaga się od RPD sprostowania swojej wypowiedzi, a opozycja żąda natychmiastowego odwołania rzecznika. Jeśli chodzi zaś o sam tekst, na który powoływał się Pawlak, ze śledztwo przeprowadzone przez redakcję konkret24.pl pokazuje, że w gruncie rzeczy w publikacji nie zostały przedstawione żadne twarde dowody dotyczące nielegalnego handlu hormonami w sieci. W artykule opublikowanym w Tygodniku Solidarność znajduje się zapis rozmów, z których wynika, że w sieci można kupić hormony bez recepty. Autor tekstu nie przeprowadził jednak swojej prowokacji do końca, przez co nie sposób ocenić, czy na serwerze Discord, na który trafił, rzeczywiście można kupić środki hormonalne bez recepty.

Nawet jeśli to prawda i sprawę rozwiąże śledztwo prokuratury, polski Rzecznik Praw Dziecka nie ma żadnych dowodów na to, że za tym nielegalnym procederem stoi jakieś mityczne lobby LGBT. A już na pewno nie seksualni edukatorzy. Owszem, w poznańskich placówkach odbyły się zajęcia zorganizowane przez edukatorów z Grupy Stonewall, ale nie dotyczyły one skutecznych sposobów na zmianę płci, tylko były to… warsztaty antydyskryminacyjne. Zawsze wydawało mi się, że RPD powinien takie inicjatywy popierać.

Kiepsko u rzecznika z wiedzą. Jak faktycznie wygląda proces zmiany płci?

Po osiągnięciu pełnoletności (lub po ukończeniu 17 lat, po uzyskaniu zgody rodziców) część z osób transseksualnych może zdecydować się na proces zmiany płci biologicznej, który oprócz długotrwałej terapii hormonalnej obejmuje również operację (lub operacje) chirurgiczne, których celem jest zmiana narządów płciowych na odpowiednie dla płci, z którą identyfikuje się osoba transseksualna.

Jest to bardzo skomplikowany, długotrwały i kosztowny proces. Po pozytywnym przejściu badań psychologicznych, osobom transseksualnym podawane są odpowiednie hormony. Osobom, którym przy urodzeniu przypisano płeć żeńską, podaje się androgeny - tj. hormony męskie, powodujące m.in. pojawienie się zarostu i zwiększenie objętości mięśni. Osoby urodzone jako mężczyźni przyjmują z kolei hormony żeńskie, czyli estrogeny i progesteron, które wywołują pojawienie się cech kobiecych - m.in. zmianę głosu, pojawienie się biustu i odkładanie się tkanki tłuszczowej na biodrach. Wiele transseksualnych osób decyduje się na zakończenie terapii na tym etapie.

Kolejnym krokiem są zabiegi chirurgiczne, których łączny koszt szacuje się na ok. 50 tys. zł. Trudniejsza jest chirurgiczna korekta płci K/M, która polega m.in. na uformowaniu funkcjonalnego penisa (na bazie łechtaczki), mastektomii (usunięciu piersi). Niektóre osoby poddające się korekcji płci K/M decydują się również na usunięcie macicy i jajników. Kolejne operacje, przeprowadzane mniej więcej po rocznej przerwie, dotyczą dalszego formowania penisa, dzięki czemu operowana osoba może zachować możliwość odczuwania satysfakcji seksualnej. Narząd stworzony w ten sposób bywa jednak często problematyczny - oddawanie moczu jest utrudnione, bardzo często występują też inne komplikacje. Nie ma też jednej sprawdzonej procedury, jeśli chodzi o zabieg korekcji płci K/M.

Nieco łatwiejszym zabiegiem jest korekcja płci w drugą stronę, czyli M/K. W tym przypadku osobie operowanej usuwa się jądra, a z wynicowanej skóry penisa tworzy się pochwę i - zachowując naturalne unerwienie penisa - łechtaczkę. Tak jak w przypadku tranzycji K/M, korekta płci M/K również nie ma żadnego ujednoliconego standardu, co sprawia oczywiście, że wybór sposobu korekty w dużej mierze zależy od samego chirurga. W trakcie tranzycji M/K wykonywane są też takie zabiegi jak wszczepienie implantów piersi, operacja strun głosowych, usunięcie Jabłka Adama czy chociażby laserowe usuwanie owłosienia.

Wracając więc do twierdzenia RPD, domniemany zakup jakiejś pigułki przez internet nie sprawi, że dane dziecko, jakimś magicznym sposobem nagle zmieni płeć. Na miejscu rzecznika o wiele bardziej zainteresowałbym się wątkiem rozpowszechniania treści pedofilskich i złożył donos do prokuratury pod tym kątem. Dodajmy jeszcze, że osoby transseksualne bardzo często nie są w stanie dostosować się do życia w swoim niewłaściwym ciele, co skutkuje m.in. o wiele wyższym wskaźnikiem samobójstw i prób samobójczych wśród osób transseksualnych w porównaniu do statystyk dot. populacji ogólnej.

przeczytaj następny tekst