Sprzęt  / Lokowanie produktu

Fotel do masażu Fujiiryoki JP2000 pokazał mi, co znaczy prawdziwy produkt premium

Od przeszło dwóch tygodni codziennie funduję sobie masaż. Wczoraj intensywny, dziś rano rozciągający, a później relaksacyjny. To wszystko na moich warunkach: w domowym zaciszu, po pracy, przy serialu. Fujiiryoki JP2000 to jeden z tych sprzętów testowych, których będzie mi bardzo brakować.

Powiedzmy to na samym wstępie. Fotel Fujiiryoki JP2000 to produkt z absolutnie najwyższej półki w kategorii foteli do masażu, a także najdroższy produkt jaki kiedykolwiek testowałem. A przecież zdarza mi się recenzować aparaty i kamery kosztujące niekiedy nawet 30 tys. zł.

W przypadku Fujiiryoki JP2000 nie sposób nie zacząć od ceny, bowiem ta naprawdę robi wrażenie. Fotel kosztuje ok. 42 tys. zł, ale po dwóch tygodniach codziennego zapadania się w jego objęcia dokładnie rozumiem skąd wziął się taki poziom cenowy.

Zacznijmy jednak od początku.

Już od pierwszych chwil czuć, że mamy do czynienia z produktem premium, a producent dba o klienta. Fotel waży ok. 80 kg, ale nie ma to najmniejszego znaczenia, ponieważ transportem i instalacją zajmują się technicy. W moim przypadku była to dwójka przemiłych, a przy tym bardzo profesjonalnych i kompetentnych pracowników, którzy nie tylko wnieśli i rozstawili fotel w wybranym przez mnie miejscu, ale też przeszkolili mnie z podstawowej obsługi. Z uśmiechem, bez spotykanej często w takich sytuacjach niechęci do swoich obowiązków.

Kiedy w końcu zostałem sam z nowym meblem, podekscytowany wskoczyłem do siedziska, zupełnie nie spodziewając się tego, co miało nastąpić za chwilę. Na ekranie dotykowym wybrałem program Whole Body i przeżyłem jedno z największych zaskoczeń w ramach mojej siedmioletniej pracy na Spider’s Web.

Fotel rozłożył się do bardzo wygodnej pozycji leżącej, a ekran poinformował mnie, że przeanalizuje budowę mojego ciała i dostosuje do niej elementy masujące. Kilka chwil później seria dźwięków wydobywająca się mimochodem z moich ust zaskoczyła nawet mnie samego.

Czułem, jak masażysta łapie mnie za stopy i rozprostowuje nogi. Po przyjemnym masażu karku poczułem nacisk łokcia na plecach, a chwilę później przedramię przesuwające się po część lędźwiową. Po kilku minutach zaskakująco różnorodnych i intensywnych ucisków zacząłem się zastanawiać, czy aby przypadkiem nie biorę udziału w ukrytej kamerze, a z fotela nie wyjdzie za chwilę ukryty wewnątrz masażysta.

Nie wyszedł. Ta przebogata gama ucisków i naciągnięć była realizowana za pomocą samych mechanizmów.

Nigdy w życiu nie spodziewałbym się, że mechaniczne elementy są w stanie tak wiernie naśladować prawdziwe ruchy rąk masażysty.

Japońska firma Fujiiryoki to weteran rynku foteli do masażu. Producent działa od lat 50. ubiegłego wieku, a dziś regularnie ulepsza konstrukcje, które - jak mogłoby się wydawać - są już praktycznie idealne.

Tak tez jest z najnowszym i najbardziej zaawansowanym modelem w ofercie firmy, czyli testowanym JP2000. Na tle poprzednika, JP1000, wyróżnia go m.in. wykorzystanie algorytmów sztucznej inteligencji dla spersonalizowanego masażu. Jednym z elementów tego systemu jest wspomniana analiza budowy ciała. Fotel nie tylko automatycznie dostosowuje się do wzrostu użytkownika, ale też wykrywa ułożenie kręgosłupa oraz położenie głowy czy ramion, by zapewnić jak najbardziej precyzyjny i indywidualny masaż.

Fotel jest w stanie masować całe ciało, w tym stopy, łydki, biodra, pośladki, część lędźwiową, plecy, łopatki, szyję, a nawet dłonie, które umieszcza się między specjalnymi poduszkami. Masaż wykonywany jest wzdłuż linii kręgosłupa, a jest realizowany za pomocą ramion masujących imitujących ruchy dłoni. Do tego mamy 31 poduszek powietrznych.

Ogromne wrażenie zrobił na mnie masaż stóp. Poduszki łapią stopy w bardzo zdecydowany sposób, a następnie specjalnie zaprojektowane rolki precyzyjnie masują stopy przynosząc najpierw ucisk, a po chwili rozluźnienie.

Fotel jest wyposażony w 23 programy automatyczne i niezliczone warianty manualnego doboru masażu na bazie 45 dostępnych technik.

Jeśli nie chcemy się długo zastanawiać, możemy wybrać predefiniowane ustawienia, np. półgodzinny masaż dostępny w kilku odsłonach, albo krótki siedmiominutowy program, który rewelacyjnie sprawdza się w roli przerywnika w pracy przy home office. Uwierzcie, korzystałem z tego codziennie, a nawet kilka razy dziennie.

W trakcie masażu zaskakuje iście gigantyczny zakres ruchu elementów fotela. Pozycja leżącego ciała nieustannie się zmienia. Łopatki są unoszone o (dosłownie!) kilkanaście centymetrów w górę, po czym łagodnie wracają do pozycji wyjściowej. Silniki przesuwają elementy masujące miarowo i mocno wzdłuż linii kręgosłupa. Fotel masuje nie tylko zewnętrzne mięśnie, ale i partie mięśni głębokich, co wyraźnie czuć po bardziej intensywnej sesji.

Powiedzmy wprost: niektóre programy potrafią naprawdę dać w kość.

Jasne, możesz korzystać tylko z programu relaksacyjnego, ale spróbuj wybrać mocny, trzydziestominutowy masaż całego ciała, a gwarantuję, że mięśnie będziesz czuć nawet dzień później. Podobne odczucia miałem w życiu tylko raz, po prawdziwym masażu balijskim w trakcie podróży na tę wyspę.

Warto jednak dodać, że siłę nacisku ramion masujących można dobierać do własnych potrzeb i poziomu obycia z masażem. Mamy do wyboru siedmiostopniową skalę dla ramion masujących i pięciostopniową dla poduszek powietrznych. Jeśli doznania będą zbyt intensywne, można zmniejszyć siłę masażu.

Wisienką na szczycie tortu jest podgrzewanie.

Jednym z kluczowych aspektów masażu jest ciepło. Wydawać by się mogło, że fotel nie jest w stanie zasymulować ciepła ludzkich rąk, ale nawet ta sztuka udała się inżynierom Fujiiryoki. Testowany model JP2000 - niczym fotele aut wysokiej klasy - pozwala podgrzać wybrane elementy ciała. Możemy w ten sposób ogrzać nie tylko plecy, ale również klatkę piersiową i brzuch za sprawą odpinanych płatów.

Jest to niesamowicie przyjemne uczucie, a przecież mamy lato. Podejrzewam, że zimą można się dosłownie rozkochać w tej funkcji.

Naprawdę trudno to wszystko opisać osobie, która nie miała styczności z fotelem.

Kiedy opowiadałem o tym urządzeniu znajomym i rodzinie, widziałem na twarzach rozmówców nutkę niedowierzania. Tak jakby podświadomie zakładali, że przesadzam z moim opisem możliwości fotela. Że masaż - owszem - może i jest przyjemny, ale koniec końców to przecież tylko fotel.

Z rozbawieniem obserwowałem reakcje osób, które zaprosiłem do skorzystania z Fujiiryoki JP2000, mając jednocześnie w pamięci mój pierwszy masaż w tym fotelu. Tego po prostu nie da się opisać.

Wady? Widzę tylko dwie. Pierwszą jest oczywiście cena. Drugą, dźwięki towarzyszące masażowi. Wyraźnie słychać pracę silników i powietrza pompowanego do poduszek. Po kilku masażach przestaje się jednak zwracać na to uwagę, tym bardziej, jeśli w ramach relaksu włączymy muzykę, czy skorzystamy ze słuchawek, by zupełnie odciąć się od otoczenia. Trzeba też pamiętać o tym, że fotel musi być podłączony do prądu, więc może się okazać, że nie sprawdzi się najlepiej na środku salonu.

Zalet jest natomiast całe mnóstwo, począwszy od jakości wykonania i użytych materiałów (syntetyczna skóra do złudzenia przypominająca naturalną), poprzez bogactwo ustawień, prostotę i intuicyjność obsługi, aż po nieprawdopodobnie rozbudowane możliwości masażu.

Najważniejszy jest jednak fakt, że masaż można mieć codziennie. Ba, wręcz kilka razy dziennie! Szybkie rozciąganie po nocy, masaż łydek po treningu biegowym, a wieczorem długą sesję relaksacyjną. To wszystko zupełnie spontanicznie: bez bookowania terminów, bez tracenia czasu na dojazdy, bez przyjmowania obcych ludzi we własnym domu. Na swoich zasadach. Myślę, że właśnie ten fakt jest największą zaletą fotela Fujiiryoki JP2000 i to właśnie za to klienci są w stanie wydać niemałą kwotę na ten luksusowy produkt.

Tekst powstał we współpracy z Rest Lords.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst