Nauka  / Artykuł

Natura stworzyła idealną ochronę komarów przed malarią. Sporowce uodporniły owady na tę chorobę

Podczas badania komarów prowadzonych w Kenii, naukowcy odkryli że część z tych insektów jest całkowicie odporna na malarię. Dzieje się tak za sprawą nieodkrytego wcześniej sporowca.

Ów sporowiec, odkryty u komarów zamieszkujących wybrzeże jeziora Victoria w Kenii, otrzymał (na razie) roboczą nazwę Microsporidia MB. Sporowce, czy też mikrosporydia to silnie wyspecjalizowane organizmy jednokomórkowe, z klasyfikacją których nauka nadal ma problem. Początkowo zaliczaliśmy je do królestwa protistów, jednak dalsze badania ujawniły, że posiadają one wiele cech charakterystycznych dla grzybów, więc aktualnie uznajemy je za coś w rodzaju grzyba.

Pierwszym odkrytym gatunkiem mikrosporydii był Nosema bombycis, opisany w połowie XIX wieku jako przyczyna „choroby pieprzowej”. Zdziesiątkowała ona larwy jedwabników w południowej Europie. Mikrosporydia wywołują wiele chorób o znaczeniu gospodarczym, głównie u ryb i owadów.

Obecnie opisano ponad 1200 gatunków występujących u bezkręgowców i kręgowców, a coraz częściej pasożyty te są wykrywane jako patogeny ssaków, w tym ludzi.

Microsporidia MB to również pasożyt, który na swojego nosiciela upodobał sobie komary. Naukowcy z Centre of Insect Physiology and Ecology w Kenii nie skupiali się na razie na negatywnych (dla komarów) skutkach tego połączenia. Zajęci byli o wiele ważniejszym odkryciem.

Okazało się bowiem, że Microsporidia MB całkowicie uodporniła swoich nosicieli na malarię. W jaki sposób? Tego jeszcze nie wiadomo. Naukowcy podejrzewają, że niepozorny sporowiec zmodyfikował układ immunologiczny komarów, albo zmodyfikował ich metabolizm, uodparniając je w 100 proc. na pasożyty wywołujące malarię.

To odkrycie mogłoby pomóc nam w walce z malarią

Malaria od lat zbiera krwawe żniwo w Afryce. Choć z roku na rok sytuacja się poprawia, to nadal trudno nazwać ją dobrą. Ofiarami choroby najczęściej padają kobiety w ciąży i dzieci poniżej piątego roku życia. Co roku na malarię umiera nadal ok 2 mln ludzi.

Komary mają swój ogromny udział w rozprzestrzenianiu tej choroby. Ukąszenie człowieka przez komara, który jest nosicielem malarii powoduje, że pasożyt przedostaje się do naszego organizmu i wędruje do wątroby, gdzie ulega przekształceniu i zaczyna się namnażać. Mniej więcej po dwóch tygodniach od ukąszenia, pasożyty w organizmie zaczynają atakować nasze czerwone krwinki. Bez odpowiedniego leczenia, malaria kończy się śmiercią.

A teraz wyobraźmy sobie świat, w którym wszystkie komary zostały zainfekowane nowoodkrytym sporowcem.

Wbrew pozorom plan ten nie jest aż tak niedorzeczny, jak się wydaje. Nauka ma już doświadczenie w genetycznym modyfikowaniu części lokalnie występującej populacji komarów i wypuszczania jej na wolność w celu rozprzestrzeniania modyfikacji na pozostałe osobniki.

W Chinach na przykład, w latach 2016-2017, udało się zmodyfikować (prawie) całą populację komarów w pobliżu dwóch wysp na Rzece Perłowej przecinającej chińskie miasto Kanton, dzięki czemu po roku liczba ukąszeń ludzi zmalała w tamtym rejonie o 97 proc.

A chińska modyfikacja była o wiele bardziej skomplikowana niż zarażenie komarów występującym w naturze pasożytem. Bardzo możliwe, że właściwości odkrytego sporowca uda się przekształcić w laboratoryjny eksperyment, dzięki któremu w przeciągu kilku-, kilkunastu lat komary w Afryce przestaną być nosicielami malarii.

Jest to też piękny przykład tego, jak z naukowego punktu widzenia ważne są obserwacje i badanie natury, która - jak zwykle, zupełnym przypadkiem - podsunęła nam doskonałe rozwiązanie na problem malarii.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst