Sprzęt  / Recenzja

Wygląda jak sprzed dekady, a uciera nosa młodzikom. Fujitsu Lifebook U939 – recenzja

Patrzę na tego Lifebooka i widzę, wnioskując po jego wzornictwie i prezencji, urządzenie z poprzedniej epoki. Pozory jednak mylą: to nowoczesny, lekki i bardzo praktyczny notebook do pracy.

Notebooki dla zawodowców dzielą się na trzy kategorie. Pierwsza to eleganckie Ultrabooki, które mają nie tylko oferować przyzwoitą moc obliczeniową, ale też i piękną formę. Są smukłe, lekkie i bardzo eleganckie. Druga kategoria to sprzęty utylitarne, których projektanci stawiają przede wszystkim na funkcjonalność i moc, wzornictwo traktując drugorzędnie. Fujitsu Lifebook U939 należy do tej trzeciej kategorii. Tej, która stara się stanowić kompromis pomiędzy pierwszymi dwoma.

Lifebook U939 swoją powierzchownością przypomina komputery sprzed 10 lat, czyli stare dobre konie robocze, na których można było zawsze polegać. To dobre skojarzenie, choć na pewno wymagające od posiadacza specyficznego gustu. Nie oznacza to jednak, że jest to komputer przestarzały. 13-calowy Lifebook (309,3 x 213,5 x 15,5 mm) jest bardzo smukły i waży raptem 0,92 kg. Będzie minimalną niedogodnością w podróży.

Lekki nie oznacza jednak nietrwały. Jego wzmocniona obudowa wykonana jest ze stopu magnezu. To materiał bardzo lekki, nieznacznie elastyczny (tak, jak się wciśnie mocniej obudowę, to czuć jej sprężystość) i bardzo trwały. I nie zbiera tak odcisków palców jak inne materiały. Komputer jest bardzo dobrze wykonany, wszystkie elementy są idealnie spasowane.

Lifebook U939 to komputer przede wszystkim do pracy. Multimedia nie są tak ważne.

lifebook u939 recenzja

13,3-calowy wyświetlacz Lifebooka pracuje w rozdzielczości 1920 x 1080 pikseli. Zastosowano w nim matrycę IPS, co oznacza bardzo szerokie kąty widzenia. To wyraźnie komputer optymalizowany przede wszystkim do pracy z tekstem. Obraz jest ostry i wyraźny, wyświetlacz zdecydowanie nie męczy wzroku. Choć kontrast 800:1 i jasność 300 nitów prawdopodobnie odstraszą grafików, którzy liczą na długą i komfortową pracę ze zdjęciami czy wideo. Reprodukcja kolorów jest również tylko dobra. Za to cieszy bardzo skuteczna powłoka antyrefleksyjna.

Brak większego nacisku na multimedia czuć też w głośnikach. To nie jest komputer, z którego będziemy sobie głośno puszczać Spotify po pracy. Dźwięk jest głośny i wyraźny, ale zdecydowanie za bardzo dominują w nim wysokie tony, nawet jak na głośniki laptopowe. Wyraźnie jest to system multimedialny pomyślany bardziej o Microsoft Teams niż Netfliksie. Widać to też po 2-megapikselowej kamerze do wideorozmów, której wyraźnie poświęcono z kolei więcej uwagi: sprawuje się zaskakująco dobrze nawet przy słabym świetle.

Wygodna maszyna do pisania.

Z klawiaturą Lifebooka U939 od razu się polubiliśmy. Przyciski są duże i odpowiednio rozmieszczone, nauka pisania zajęła mi raptem kilka chwil. Jest też bardzo cicha, mimo głębszego skoku. Akurat wolę klawiatury z płytkim skokiem, jednak patrząc po znajomych żyjących z pisania, należę do mniejszości – U939 zapewnia odczuwalny skok o idealnej twardości. Sama klawiatura sprawia też wrażenie trwałej i niepodatnej na zużycie – choć z oczywistych względów to tylko odczucie, a nie fakt, który mogę stwierdzić po kilkunastu dniach testów.

lifebook u939 recenzja

Klawiatura jest oczywiście podświetlana, a jej blask można regulować. Jest też, co bardzo cieszy, odporna na zalania. Towarzyszący klawiaturze gładzik jest również bardzo przyzwoity, z wyraźnie odznaczonymi przyciskami funkcyjnymi. Jest responsywny i przyjemny w dotyku, choć mógłby być nieco większy.

Lifebook U939 ma zawsze działać. I działa.

Testowany przeze mnie egzemplarz został wyposażony w układ Core i7-8665U o taktowaniu 1,9 GHz (do 4,8 GHz w razie potrzeby). Jednostka ta ma cztery rdzenie i 8 MB pamięci podręcznej L3. Towarzyszy mu układ graficzny Intel UHD 620 i 16 GB RAM LPDDR3 2133 MHz. Za pamięć masową służy 512-gigabajtowy SSD.

Jak nietrudno się domyślić, jeśli chodzi o biurowe zastosowania, to ta konfiguracja to więcej niż potrzeba. Nieważne, ile kart otworzymy w przeglądarce, czy jak skomplikowane arkusze kalkulacyjne załadujemy do pamięci. Komputer reaguje natychmiastowo i błyskawicznie. Podobnie bez najmniejszego problemu czy dyskomfortu pracowało mi się na nim nawet w bardziej skomplikowanych plikach Photoshopa czy Lightrooma. To oczywiście nie jest stacja robocza ani komputer do gier - w obu tych zastosowaniach sprawdzi się dość przeciętnie. Jednak jeśli chodzi o to, pod co był projektowany, nigdy nie rozczaruje swojego użytkownika.

lifebook u939 recenzja

Oferuje przy tym bardzo wysoką kulturę pracy. Wentylatory co prawda włączają się często, jednak są bardzo ciche. Komputer też nigdy nie nagrzewa się tak, by praca na nim stawała się niekomfortowa. Lifebook U939… po prostu działa. Choć niespodzianką był jego czas pracy na akumulatorze: mimo często pracującego chłodzenia i niskiej masy, ogniwo pozwoli na 10-godzinną, nieprzerwaną pracę z automatyczną jasnością wyświetlacza i włączoną łącznością bezprzewodową. Maksymalny czas, jak podaje producent, to 12 godzin. Nigdy go nie osiągnąłem, ale 10-godzinny realny to i tak przecież świetny wynik.

Laptop współpracuje też z niemal każdym akcesorium. Thunderbolt 3, HDMI, audio jack, USB 3.0 z funkcją ładowania nawet gdy laptop jest wyłączony, Kensington i nawet wysuwany Ethernet – wszystkie złącza są. Podobnie jak łączność Bluetooth 5.0 i Wi-Fi 802.11ac.

Nie wzbudza emocji, ale nie taka jego rola. Fujitsu Lifebook U939 to koń roboczy, na którym będziesz mógł polegać.

Widać, ze przy projektowaniu Lifebooka U939 do głosu dopuszczono głównie inżynierów, marginalizując rolę artystów i designerów. Bezpłciowość tego laptopa nie jest jego wadą – na dodatek może tylko ja go tak postrzegam. Odnoszę wrażenie, że klient docelowy tego sprzętu nie chce nim szpanować i przedkłada funkcjonalność nad formę. Jeżeli tak, to z pewnością będzie zadowolony. Bo cały poniższy tekst można by w zasadzie skrócić do zdania: to porządny i solidny komputer.

lifebook u939 recenzja

Jest lekki i kompaktowy, więc nie będzie wadził w torbie czy plecaku. Jest trwały i odporny na zachlapania, więc prędko się nie zepsuje. Wygodnie i przyjemnie się na nim pisze. Zawarte w nim podzespoły spokojnie sprostają wymaganiom Excela, Chrome’a, Lightrooma, Worda i Teamsów – i to uruchomionych jednocześnie. Jest przy tym cichy i pozwala nawet na 10-godzinną pracę bez ładowarki. Mógłby w zasadzie mieć lepszy wyświetlacz, ale do pracy z dokumentami sprawdza się świetnie. I ma wszystkie potrzebne porty i złącza.

To po prostu dobry komputer. Idealny, by zapewnić tobie lub twojemu pracownikowi solidne narzędzie pracy. Jego najtańsza wersja (z układem Core i5) kosztuje 5300 zł. Testowana przeze mnie konfiguracja to wydatek 6500 zł. A to oznacza, że i relacja ceny do możliwości jest korzystna.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst