Gdy zawyją syreny, większość Polaków nie wie, dokąd iść. Tak być nie może
Tylko co szósty Polak deklaruje dokładną znajomość lokalizacji schronienia. To niepokojące wyniki najnowszego sondażu.

Państwo wskazuje ponad 86 tys. punktów schronienia, ale większość mieszkańców nie potrafi powiedzieć, gdzie znajduje się najbliższy. Z nowego sondażu wynika, że niemal siedmiu na dziesięciu Polaków nie deklaruje nawet orientacyjnej wiedzy, dokąd mogliby się udać podczas zagrożenia. To szczególnie niepokojące, ponieważ od miesięcy działa już państwowa mapa miejsc ukrycia, a rząd zapowiada oznakowanie ich do końca roku. Problem w tym, że punkt schronienia nie zawsze jest schronem, a samo znalezienie adresu nie gwarantuje jeszcze bezpiecznego dojścia.
Gdyby zawyły syreny, większość nie wiedziałaby, dokąd iść
W sondażu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski zapytano, czy badani wiedzą, gdzie w pobliżu ich miejsca zamieszkania znajduje się najbliższy schron lub miejsce ukrycia. Aż 58,7 proc. odpowiedziało, że nie wie. Kolejne 8,4 proc. nie interesowało się tematem, a 1,3 proc. nie potrafiło udzielić odpowiedzi.
Łącznie 68,4 proc. ankietowanych nie zadeklarowało więc znajomości takiego miejsca. Dokładną lokalizację zna, według własnej oceny, zaledwie 15,7 proc. osób, a następne 15,9 proc. wie mniej więcej, gdzie szukać ochrony. Jedynie co szósty badany uważa, że potrafi wskazać właściwy adres bez wahania.
Badanie przeprowadzono 16-18 października na reprezentatywnej próbie tysiąca osób, metodami telefoniczną i internetową. Trzeba przy tym pamiętać, że mierzono deklarowaną wiedzę, a nie sprawdzano, czy ankietowani rzeczywiście potrafiliby dotrzeć do wskazanego miejsca.
Na mapie 86 tys. punktów. Nie wszystkie są jednak schronami
Pod koniec września MSWiA informowało, że baza Państwowej Straży Pożarnej obejmuje ponad 86 tys. punktów schronienia. Teraz jest ich już ponad 87 tys. Lokalizacje można sprawdzić w serwisie Gdzie się ukryć, który wskazuje pobliskie obiekty i pozwala wyznaczyć trasę. Pisaliśmy już o uruchomieniu i rozbudowie rządowej mapy, mającej służyć milionom mieszkańców.
Pamiętajmy jednak, że schron to specjalnie przygotowany obiekt zapewniający wysoki poziom ochrony. Tymczasem na mapie znajdują się przede wszystkim punkty schronienia, czyli m.in. piwnice, przejścia podziemne i parkingi, w których można uzyskać tymczasową osłonę przed określonymi zagrożeniami. 86 tys. takich miejsc nie oznacza więc 86 tys. pełnowartościowych schronów. Ich poziom ochrony jest różny, a sam znacznik na mapie nie rozstrzyga, czy w chwili alarmu będzie można bez przeszkód wejść do obiektu.
30 września ministerstwo zapowiedziało oznakowanie wszystkich punktów schronienia do końca 2026 r. Mają otrzymać międzynarodowy znak obrony cywilnej z niebieskim trójkątem na pomarańczowym tle i dodatkowe oznaczenie. Na Spider’s Web zwracaliśmy już uwagę, że sam znak nie rozwiąże problemu dostępu do miejsca ukrycia.
Ten problem nie kończy się jednak wyłącznie na przypadkowych przechodniach. Opisywaliśmy również sytuację lekarzy, którzy po otrzymaniu Alertu RCB zastanawiali się, gdzie mieliby zaprowadzić swoich pacjentów. Wiedza o lokalizacji schronienia jest potrzebna nie tylko w domu, ale również w szkołach, przychodniach i miejscach pracy.
Na niepewność mieszkańców nakładają się problemy z rozbudową infrastruktury. Niedawno pisaliśmy, że niemal 790 mln zł przeznaczonych na schrony pozostawało bez zawartych umów, a MSWiA rozważało przesunięcie części środków na inne zadania. Nie była to decyzja o zlikwidowaniu finansowania, ale sygnał, jak trudno przejść od planów do gotowych obiektów.
Sprawdź adres wcześniej. Podczas alarmu może po prostu nie być na to czasu
Oficjalna mapa pozwala sprawdzić otoczenie domu i zapisać wybrane miejsca, a po wcześniejszym pobraniu danych działa również offline. Warto zrobić to, zanim pojawi się zagrożenie, sprawdzić możliwą drogę dojścia i zapoznać się z lokalnymi komunikatami.
Przeczytaj także:
MSWiA podkreśla, że podczas ataku z powietrza przemieszczanie się do punktu schronienia ma sens tylko wtedy, gdy jest on dostępny, trasa bezpieczna, a czasu wystarczy. Jeśli trzeba byłoby długo pozostawać na zewnątrz, bezpieczniejsze może być ukrycie się w wewnętrznym pomieszczeniu bez okien, za co najmniej dwiema solidnymi ścianami. Postępowanie zależy jednak od rodzaju zagrożenia i komunikatów służb.
Nowy sondaż nie dowodzi, że siedmiu na dziesięciu Polaków nie ma gdzie się schronić. Okazuje się jednak, że nawet tam, gdzie istnieje punkt ochrony, mieszkańcy mogą nie wiedzieć o jego lokalizacji. A odpowiedzi na to pytanie nie powinno się szukać dopiero po usłyszeniu syren.
*Źródło grafiki wprowadzającej: Josh Sorenson, Pexels / Canva Pro
Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.