F-16 poderwane, telefon zawibruje. Polska zmienia system alarmowania
Gdy zagrożenie z Ukrainy spowoduje poderwanie polskich myśliwców, informacje mają trafiać również SMS-em. To wniosek po incydencie z Ch-101.

Do tej pory nocne komunikaty o poderwaniu F-16 wielu Polaków poznawało dopiero rano z internetu. Teraz informacja o realnym zagrożeniu zbliżającym się od strony Ukrainy ma trafić bezpośrednio na nasze telefony. MON, RCB i MSWiA zmieniają procedury po lipcowym incydencie z rosyjskim Ch-101.
Myśliwce wystartują, informacja ma trafić również SMS-em
Zmianę zapowiedziała wiceminister obrony Magdalena Sobkowiak-Czarnecka. Chodzi o sytuacje, w których rozwój rosyjskiego ataku na Ukrainę powoduje podniesienie gotowości polskiej obrony powietrznej i poderwanie dyżurnych myśliwców.
Dziś Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych informuje o takich działaniach przede wszystkim w swoich kanałach internetowych. Możemy przeczytać, że uruchomiono polskie i sojusznicze lotnictwo, naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznanie radiolokacyjne. Trzeba jednak aktywnie śledzić te komunikaty.
Nowy mechanizm ma dołożyć do tego nasz telefon. Informacje o niebezpiecznej sytuacji mają być rozsyłane przez systemy Rządowego Centrum Bezpieczeństwa jeszcze wtedy, gdy zagrożenie znajduje się nad Ukrainą.
Nie oznacza to, że każdy start F-16 wywoła Alert RCB. Polskie myśliwce regularnie podrywają się również chociażby do identyfikowania rosyjskich samolotów nad Bałtykiem. Zapowiedź MON dotyczy poderwań związanych z niebezpieczną sytuacją na Ukrainie i potencjalnym zagrożeniem dla Polski. Szczegółowe kryteria wysyłania wiadomości nie zostały jeszcze podane.
Ch-101 pokazał największą dziurę w systemie
Bezpośrednim impulsem do zmian był lipcowy incydent z rosyjskim pociskiem Ch-101, który wleciał nad Polskę i spadł na Lubelszczyźnie. W nocy z 29 na 30 lipca Rosja przeprowadziła zmasowany atak na Ukrainę, w tym na jej zachodnią część. Polskie wojsko poderwało F-16 i uruchomiło procedury ochrony przestrzeni powietrznej.
O godz. 3:40 wykryto niezidentyfikowany obiekt, a do jego rozpoznania i przechwycenia skierowano F-16. 6 min później cel zniknął z radarów. Niedługo potem okazało się, że rosyjski pocisk manewrujący Ch-101 uderzył w pole w pobliżu Tarnawy-Kolonii na Lubelszczyźnie. Na szczęście teren był niezabudowany i nikt nie został ranny.
Jak pisaliśmy w tekście:MON potwierdza: to był rosyjski pocisk. Nadal brak odpowiedzi na kluczowe pytanie, rakieta przeleciała około 100 km nad Polską. Wojsko wiedziało, że trwa atak i uruchomiło własne procedury. Znacznie gorzej wyglądało przekazanie tej informacji mieszkańcom.
Syreny miały ostrzegać. W wielu miejscach była cisza
Po incydencie wyszło na jaw, że problem nie leżał wyłącznie w tym, czy wojsko widziało cel. Zawiodło ostatnie ogniwo: szybkie przekazanie ostrzeżenia ludziom, którzy mogli znaleźć się na trasie zagrożenia.
W części powiatów województwa lubelskiego syreny nie zostały uruchomione. Ustalono, że w 10 powiatach system nie zadziałał tak, jak powinien. Powodem był m.in. czynnik ludzki i sposób przekazywania poleceń między kolejnymi szczeblami administracji.
Dobrze pokazuje to tekst: Przespałem alarm powietrzny w Lublinie. Mój telefon milczał. Syreny były słyszalne tylko w części miasta, a na telefony mieszkańców nie trafiło ostrzeżenie, które mogłoby ich obudzić. To właśnie brak natychmiastowego ostrzeżenia o sytuacji nad Ukrainą i poderwaniu F-16 ma teraz wypełnić Alert RCB wysłany SMS-em.
Alert ma przyjść, zanim rakieta znajdzie się w Polsce
Najważniejsza zapowiadana zmiana dotyczy przede wszystkim momentu ostrzegania. System ma uruchamiać alert już wtedy, gdy w związku z rosyjskim atakiem na Ukrainę dochodzi do poderwania polskich F-16, a nie dopiero po faktycznym naruszeniu polskiej granicy przez obiekt.
Jeżeli rosyjski atak na zachodnią Ukrainę będzie rozwijał się w sposób powodujący poderwanie polskich myśliwców, to mieszkańcy zagrożonych obszarów mogą otrzymać informację wcześniej. Daje to kilka dodatkowych minut na śledzenie komunikatów, odejście od okien czy przygotowanie się do ewentualnego alarmu. Alert RCB już dziś działa bez żadnej aplikacji. Nie trzeba się na niego zapisywać. Operatorzy komórkowi rozsyłają SMS do telefonów znajdujących się na obszarze wskazanym przez RCB.
Przeczytaj także:
Nie wiadomo jeszcze, jak dokładnie będą wyglądały nowe wiadomości, do jak dużego obszaru będą kierowane ani jaki poziom aktywności wojskowej będzie automatycznie uruchamiał ostrzeżenie. MON pozostawia szczegóły MSWiA i Rządowemu Centrum Bezpieczeństwa.
*Źródło grafiki wprowadzającej: MON / Canva Pro / AI
Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.