REKLAMA

Przespałem alarm powietrzny w Lublinie. Mój telefon milczał

Nad ranem w Lublinie zawyły syreny, które ostrzegały przed niebezpieczeństwem związanym z atakami rosyjskich dronów i rakiet na Ukrainę. Przynajmniej tak słyszałem później w radiu, bo sam smacznie spałem, podobnie jak moja część miasta. Nawet telefon nie zawibrował z ostrzeżeniem, ale nie to było najgorsze.

Przespałem alarm powietrzny w Lublinie. Mój telefon milczał

Moje miasto leży jakieś 100 km w linii prostej od granicy ukraińskiej, więc jest zagrożone zabłąkanymi pociskami i dronami, które latają nad naszym wschodnim sąsiadem. Jednak nie żyjemy w atmosferze strachu czy zagrożenia, ot po prostu czasem w rozmowach ze znajomymi zastanawiamy się, czy zdążymy uciec w razie czego i czy będziemy bronieni. To nadal luźne rozmowy, ale dzisiaj nad ranem w niektórych częściach Lublina zawyły syreny alarmowe. Szkoda, że to przespałem.

Przespałem alarm bombowy w Lublinie. To jest kpina

Sygnał ostrzegający o alarmie powietrznym, czyli ryzyku nalotów i bombardowań, trwa trzy minuty i jest modulowany. Według podręczników ogłoszeniu tego alarmu powinny towarzyszyć powtarzana trzykrotnie zapowiedź słowna: Uwaga! Uwaga! Uwaga! Ogłaszam alarm powietrzny dla (miejscowość). Jego odwołanie to znowu trzy minuty syreny i powtarzana trzykrotnie zapowiedź słowna: Uwaga! Uwaga! Uwaga! Odwołuję alarm powietrzny dla (miejscowość. Ta zapowiedź słowna ma być podawana w środkach masowego przekazu.

I teraz wracamy do Lublina. Mieszkam na jego obrzeżach, ale moje miasto jest niewielkie, więc do centrum mam kilka minut samochodem. Miałem w nocy otwarte okna, w mojej sypialni spał pies, który źle reaguje na syreny. I co? I nic, spałem jak zabity, nikt w moim domu nie został obudzony sygnałem alarmowym. O tym, że coś się działo o 3:50 nad ranem, dowiedziałem się z X, którego przeglądałem podczas porannych przygotowań do pracy. Faktycznie pokazywane były niektóre dzielnice Lublina, w których było słychać alarm. W mojej była cisza.

Telefon nie wibrował, nie wysyłał powiadomień, nie było alertu RCB. Dowiaduję się z niego, że będzie burza, że będzie upał, że zrzucana jest szczepionka na lisy, a potężna wichura, która przewraca duże drzewa, trzciną zaledwie kołysze. Tymczasem w nocy umilkł. Sprawdziłem grupę dzielnicową - przewodniczący rady dzielnicy zamieścił wpis, że odwołano alarm. A co w komentarzach? Główne pytanie to: a to w ogóle był jakiś alarm?

Popytałem moich sąsiadów, znajomych z sąsiedniego osiedla. Oni też nic nie słyszeli. Zapytałem więc kolegi, który mieszka w samiuśkim centrum - tak u niego było słychać, ale nie wiedział, co robić, bo żadnego komunikatu nie było. Włączył radio - radośnie plumkała muzyka. Włączył TV - cisza. Zero informacji, zaopiekowania się obywatelem. A przecież komunikatowi powinna towarzyszyć zapowiedź słowna, której nie było.

Po raz kolejny moje państwo pokazało, że nie ogarnia tematu, a przecież nie dalej jak dwa tygodnie temu odbywały się testy systemu alarmowego i podobno wypadły pomyślnie. Najwidoczniej operacja się udała, pacjent zmarł. Ale nie to było najgorsze.

Byłem w okolicy upadku rakiety/drona. Tam panuje chaos

Według oficjalnego komunikatu wojska - na teren Lubelszczyzny coś spadło.

Obiekt spadł w miejscowości Tarnawa Kolonia.

Porozmawiałem z kilkoma mieszkańcami i co się dowiedziałem? Obudził ich huk. Nie wiedzieli co się dzieje, syreny milczały, telefony również, a w radio i telewizji panowała cisza. Mieszkańcy byli zostawieni sami sobie, nie mieli informacji, czy ktoś ich atakuje, czy to może wypadek. Zero reakcji. Dopiero pocztą pantoflową dowiedziano się, że coś spadło, a później zaroiło się od służb. Teraz nadal dowiadują się wszystkiego z internetu, a nie na miejscu. Ale spokojnie, może za chwilę przyjedzie jakiś minister czy inny premier i wszystko wytłumaczy, że jest super.

Za godzinę, dwie przeczytam, że państwo polskie zareagowało wzorowo, że wszystko było pod kontrolą, żadnego zagrożenia nie było. Tylko wiem już, że to nieprawda, ze w systemie są dziury, a obrona przeciwlotnicza po czterech latach wojny za naszą granicą nie funkcjonuje zbyt dobrze, podobnie jak system ostrzegania mieszkańców o niebezpieczeństwie. Teraz nie ma strat w ludziach, ale ten fart się w końcu wyczerpie i wtedy będzie za późno.

Paweł Grabowski
Redaktor

Dziennikarz działu Technologie, w Grupie Spider’s Web od 2019 r. Pierwsze kroki w internetowych redakcjach stawiał w Bezprawniku, skąd trafił do redakcji Autobloga, a od października 2022 r. publikuje również w dziale Tech. Lubi smartfony, tablety, ale i nie przepuści ciekawemu sprzętowi AGD. Od zawsze wierny zielonemu robotowi Androida, ale gdy trzeba, to z ciekawości zajrzy do sadu Apple, by wyjść stamtąd wstrząśnięty. Poza technologiami interesuje się motoryzacją, a przez wpływ redaktora Baryckiego także jazdą na rowerze.