Płacimy za powiadomienia o ocenach dziecka. Rząd chce ukrócić ten absurd
Darmowy eDziennik bez reklam dostał zgodę rządu. Szkoły jednak nie będą musiały rezygnować z Librusa i Vulcana. Państwowa wersja łącząca się z mObywatelem ma być dobrowolną, bezpłatną alternatywą dla komercyjnych systemów.

Państwowy eDziennik przestał być właśnie jedynie zapowiedzią ministerstwa. Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy otwierający drogę do pilotażu bezpłatnego systemu dla szkół. Ma działać bez reklam, połączyć się z Systemem Informacji Oświatowej oraz pokazywać oceny, frekwencję i plan lekcji także w aplikacjach mObywatel i mJunior. Do uruchomienia pozostało jeszcze kilka kroków legislacyjnych, ale najważniejsza decyzja polityczna właśnie zapadła.
Rząd powiedział tak. Teraz projekt trafi do parlamentu
21 lipca Rada Ministrów przyjęła przygotowany przez Ministerstwo Edukacji Narodowej projekt nowelizacji Prawa oświatowego oraz ustawy o systemie informacji oświatowej. Nowe przepisy mają stworzyć podstawę prawną do uruchomienia państwowego eDziennika i przetwarzania w nim prawdziwych danych uczniów, rodziców oraz nauczycieli. Dotąd mieliśmy jedynie plan, konsultacje i zapowiedź pilotażu. Po decyzji rządu projekt może zostać skierowany do Sejmu, a następnie przejść przez Senat i trafić do podpisu prezydenta.
Nie oznacza to więc, że już od września każdy rodzic usunie aplikację dotychczasowego dostawcy i zaloguje się do nowego systemu. Rząd przyjął projekt ustawy, a nie gotowy produkt dostępny dla wszystkich szkół. Przepisy nadal muszą przejść całą ścieżkę parlamentarną, a system testy w prawdziwych placówkach.
Termin jest napięty, ponieważ pilotaż ma rozpocząć się już w roku szkolnym 2026/2027. Projekt zakłada, że zasadnicza część przepisów wejdzie w życie po 14 dniach od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw. Jak pisaliśmy wcześniej w tekście: Rząd tworzy eDziennik dla szkół i to za darmo. Librus może mieć problem, państwo chce wejść na rynek zdominowany przez komercyjnych operatorów. W maju był to jeszcze plan wpisany do prac legislacyjnych. Teraz został formalnie zaakceptowany przez Radę Ministrów.
Dostęp dostaną najpierw wybrane podstawówki
Pilotaż nie obejmie od razu wszystkich placówek. W pierwszym etapie system mają sprawdzić wybrane publiczne i niepubliczne szkoły podstawowe oraz szkoły artystyczne prowadzące kształcenie ogólne na poziomie podstawowym.
Udział będzie dobrowolny. Decyzję podejmie dyrektor, ale potrzebna będzie zgoda organu prowadzącego, czyli najczęściej gminy, miasta albo innej instytucji odpowiedzialnej za szkołę.
Na tym etapie chodzi nie tylko o sprawdzenie, czy da się wystawić ocenę albo wyświetlić plan lekcji. System będzie musiał przejść próbę znacznie trudniejszą: początek roku szkolnego, tysiące jednoczesnych logowań, zmiany klas, przydzielanie nauczycieli, poprawianie planów i codzienną komunikację z rodzicami.
Dopiero doświadczenia z pilotażu mają posłużyć do poprawienia funkcji przed szerokim udostępnieniem. Według rządowego harmonogramu od roku szkolnego 2027/2028 możliwość korzystania z eDziennika miałyby otrzymać wszystkie publiczne i niepubliczne szkoły podstawowe, ponadpodstawowe oraz artystyczne. Możliwość jest tu słowem kluczowym. Państwowy system nie ma stać się obowiązkowy.
Librus i Vulcan nie znikną z dnia na dzień
Istotne jest to, że szkoły nadal będą mogły korzystać z komercyjnego dziennika, jeżeli uznają, że lepiej odpowiada ich potrzebom. Nowe narzędzie ma być alternatywą, a nie odgórnie narzuconym następcą wszystkich obecnych platform.
Nie należy więc jeszcze ogłaszać końca Librusa, Vulcana i pozostałych dostawców. Część placówek ma wieloletnie umowy, rozbudowane integracje i pracowników przyzwyczajonych do konkretnych rozwiązań. Przeniesienie całej dokumentacji do nowej usługi może okazać się bardziej kłopotliwe niż pozostanie przy znanym systemie.
Rządowa konkurencja zmienia jednak trochę dotychczasowy układ sił. Po raz pierwszy szkoła będzie mogła powiedzieć dostawcy, że nie musi kupować jego produktu, ponieważ istnieje bezpłatne rozwiązanie publiczne.
To może wymusić obniżenie cen, poprawę aplikacji albo zmianę modelu pobierania opłat od rodzin. Nawet placówki, które zostaną przy obecnym operatorze, mogą więc pośrednio skorzystać na pojawieniu się państwowej alternatywy.
Oceny i frekwencja trafią do mJuniora
Pierwsza wersja systemu będzie dość podstawowa, ale obejmie najważniejsze elementy pracy szkoły. Nauczyciele mają otrzymać aplikację internetową pozwalającą zarządzać dziennikiem, rolami użytkowników, planem lekcji, tematami zajęć, ocenami oraz frekwencją. Uczeń zobaczy natomiast w aplikacji mJunior oceny, oceny zachowania, obecności i plan lekcji. To rozwiązanie przeznaczone dla młodszych użytkowników ekosystemu mObywatel.
W kolejnym etapie mają dojść m.in. zastępstwa, kalendarz wydarzeń, powiadomienia e-mail i PUSH, usprawiedliwianie nieobecności, ogłoszenia, raporty oraz moduł komunikacji. Planowane jest też rejestrowanie specjalnych potrzeb edukacyjnych, nieobecności zapowiadanych z wyprzedzeniem i dyżurów nauczycieli.
Rodzice i uczniowie będą mogli korzystać z usługi za pośrednictwem aplikacji państwowych, bez instalowania kolejnego programu tylko dlatego, że szkoła podpisała umowę z konkretną firmą.
Pomysł połączenia szkolnego dziennika z mObywatelem pojawiał się już znacznie wcześniej, bo jeszcze w 2024 r. Jak pisaliśmy w tekście: mObywatel zastąpi e-dzienniki szkolne? Wiadomo kiedy miałoby to nastąpić, umieszczenie ocen, frekwencji i planu w jednej aplikacji może zdecydowanie uprościć rodzicom dostęp do szkolnych informacji.
W końcu bez opłat za powiadomienie, że dziecko ma uwagę
Chyba najbardziej odczuwalną zmianą z perspektywy rodzica ma być pełna bezpłatność. Państwowy eDziennik nie będzie zawierał reklam, a podstawowe funkcje nie zostaną podzielone na darmową stronę internetową i wygodniejszą aplikację wymagającą wykupienia abonamentu.
Rząd wprost wskazuje, że jednym z powodów budowy systemu są skargi rodziców na odpłatne funkcje mobilne. Bezpłatna wersja przeglądarkowa zazwyczaj pozwala sprawdzić podstawowe informacje, ale powiadomienia, wiadomości albo wygodne usprawiedliwianie nieobecności bywają zamykane w płatnych pakietach.
Rodzic może teraz formalnie korzystać z dziennika bez opłat, lecz bez wykupienia rozszerzonego dostępu nie dostanie szybkiego powiadomienia o wiadomości wymagającej reakcji. Przy kilkorgu dzieci płatność potrafi się jeszcze powielać.
Rządowa ocena skutków regulacji szacuje, że rozszerzone funkcje komercyjnych aplikacji kosztowały w roku szkolnym 2025/2026 zwykle od około 33 do ponad 50 zł za jedno dziecko rocznie. Nie są to może kwoty rujnujące rodzinny budżet, ale sam mechanizm trudno uznać za szczególnie przyjazny. Ocena, nieobecność, zmiana planu i wiadomość od nauczyciela nie są usługą premium. To podstawowe informacje związane z nauką w publicznej szkole.
System pobierze dane, które państwo już przecież ma
eDziennik ma zostać zintegrowany z Systemem Informacji Oświatowej, czyli centralną bazą zawierającą dane o szkołach, uczniach i nauczycielach. Dzięki temu placówka nie powinna ponownie przepisywać informacji, które znajdują się już w państwowych rejestrach.
Logowanie ma wykorzystywać Węzeł Krajowy, czyli mechanizm pozwalający potwierdzać tożsamość za pomocą państwowych metod logowania. W kolejnych wersjach mają pojawić się również inne sposoby dostępu.
Integracja ma ograniczyć ręczną pracę administracji i liczbę pomyłek. Jednocześnie podnosi stawkę ewentualnego błędu albo włamania. Centralny dziennik będzie przechowywał dane dotyczące ocen, zachowania, frekwencji, relacji rodzinnych i specjalnych potrzeb edukacyjnych dzieci.
To informacje wyjątkowo wrażliwe. Awaria komercyjnego systemu jest problemem dla części szkół. Awaria jednej centralnej usługi może dotknąć znaczną część kraju.
Ministerstwo zapowiada system zarządzania bezpieczeństwem informacji, testy bezpieczeństwa i ocenę skutków przetwarzania danych. Dopiero praktyka pokaże jednak, czy państwowe rozwiązanie będzie równie dobre w odpieraniu ataków, jak w opisywaniu zabezpieczeń w dokumentacji.
Jak pisaliśmy początkiem roku w tekście: Przez włam do e-dzienników kradną rodzicom kasę. Tu nie chodzi o oceny, przejęte konto nauczyciela może posłużyć do wysyłania rodzicom wiarygodnie wyglądających próśb o pieniądze. Centralny system będzie musiał nie tylko chronić bazę danych, lecz także skutecznie zabezpieczać konta tysięcy pracowników szkół.
Darmowy dla rodzica, ale niekoniecznie dla państwa
Bezpłatny eDziennik oczywiście nie powstanie za darmo. Rząd szacuje łączne wydatki budżetu państwa w latach 2026-2035 na około 216,47 mln zł.
W 2026 r. koszty mają wynieść blisko 15 mln zł, a w 2027 r. prawie 54 mln zł. To okres budowania, integrowania i skalowania systemu. Późniejsze wydatki będą związane przede wszystkim z rozwojem oraz utrzymaniem infrastruktury.
Przeczytaj także:
Za część edukacyjną ma odpowiadać Centrum Informatyczne Edukacji, natomiast aplikacje mObywatel i mJunior oraz potrzebne integracje rozwijać będą Ministerstwo Cyfryzacji i Centralny Ośrodek Informatyki.
To sporo pieniędzy, ale państwo i tak musi zapewnić szkołom bezpieczne narzędzia do prowadzenia dokumentacji. Pytanie nie brzmi więc wyłącznie, ile kosztuje eDziennik. Równie ważne jest, czy publiczny system ograniczy wydatki szkół i samorządów na komercyjne rozwiązania oraz opłaty ponoszone bezpośrednio przez rodziców.
O nowych technologiach zaczął pisać jeszcze w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później przez pewien czas pisał dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.