Moje ulubione smartfony z Androidem uciekają z Europy. Będę tęsknił
OnePlus oficjalnie potwierdził, że kończy działalność w Europie. Nie zobaczymy już nowych smartfonów marki w Polsce. Ta decyzja wyjątkowo mnie zasmuciła. Dla mnie był to najlepszy producent telefonów na rynku.

Nieoficjalne informacje o potencjalnym wyjściu OnePlusa z globalnego rynku krążyły w przestrzeni internetowej już od dłuższego czasu. W ostatnich dniach doniesienia na temat końca marki wyjątkowo się nasiliły. Niestety, 16 lipca 2026 r. firma potwierdziła przecieki. Chiński producent smartfonów wydał krótkie oświadczenie w tej sprawie:
Po gruntownej analizie firma OnePlus zdecydowała o zakończeniu wprowadzania produktów na rynek europejski i północnoamerykański. Istniejące urządzenia OnePlus będą nadal otrzymywać aktualizacje oprogramowania, poprawki zabezpieczeń i wsparcie posprzedażowe.
Koniec OnePlusa: żadnego nowego smartfona w Europie już nie zobaczymy
Decyzja oznacza tyle, że na europejskim - i polskim - rynku nie zobaczymy już żadnych nowych smartfonów tej marki. Ani tych najbardziej zaawansowanych ze sztandarowej serii, ani średniopółkowych z rodziny Nord.
Dotychczas smartfony marki były dostępne w oficjalnych kanałach sprzedaży oraz w popularnych sieciach elektromarketów - także polskich. Oficjalny sklep OnePlus już wcześniej zaczął wycofywać swoje smartfony, tablety, zegarki, słuchawki i inne akcesoria, takie jak etui na telefony. Podobnie zresztą postępują sklepy, które wyprzedają ostatnie sztuki magazynowe urządzeń OnePlus.

W Media Expert udało mi się znaleźć w sprzedaży jeszcze tegoroczne modele OnePlus 15 oraz Nord 6. Urządzenia na razie nie są dostępne w dużych promocjach, ale z czasem może się to zmienić.
Marka jednocześnie potwierdza, że dotychczasowe modele będą aktualizowane oraz że kanały obsługi klienta pozostają otwarte "zgodnie z naszymi standardowymi zobowiązaniami gwarancyjnymi i dotyczącymi wsparcia". Kupno urządzenia, nawet teraz, po wyjściu z Europy, nie wiąże się z ryzykiem braku wsparcia.
Z OnePlusem zawsze miałem po drodze
Osobiście przyjmuję tę decyzję z ogromnym rozczarowaniem. Nie ukrywam, że to właśnie OnePlus od zawsze był moim ulubionym producentem smartfonów z systemem Android. Jak dla mnie chiński gigant produkował najciekawsze i najbardziej konkurencyjne smartfony na rynku.
Moje początki zamiłowania do OnePlusa sięgają 2018 roku, kiedy to firma wydała OnePlusa 6T. Był to smartfon, który konkurował z najlepszymi - m.in. Huaweiem P20 Pro czy Mate 20 Pro - a kosztował znacznie mniej, bo ok. 2400 zł. Był to jeden ze smartfonów, które wyjątkowo chciałem mieć. Przekonywało mnie modne jak na tamte czasy wzornictwo z ekranem w kształcie kropli wody, a także czytnik linii papilarnych zintegrowany pod ekranem. Wiele konkurencyjnych modeli korzystało z czytników na boku lub na tylnym panelu.
Prawdziwym pokazem możliwości OnePlusa był jednak model 7 Pro, wydany w 2019 r. To smartfon, który jak na swoje czasy wyglądał wręcz rewolucyjnie - wyglądem pasował bardziej do modeli wydawanych dzisiaj niż tych sprzed 7 lat. Producent zastosował w nim bowiem duży, 6,67-calowy zakrzywiony ekran, który był praktycznie pozbawiony ramek. Tylko na dole można było zauważyć tzw. bródkę.
O futurystycznym wyglądzie urządzenia zadecydowała także konstrukcja pozbawiona jakichkolwiek wcięć na aparat w wyświetlaczu. Zamiast tego producent postawił na wysuwany mechanizm przedniego aparatu. Z drugiej strony wyświetlacz bazował na matrycy o podwyższonej częstotliwości odświeżania 90 Hz, co w tamtych czasach nie było jeszcze takie oczywiste. Największa konkurencja OnePlusa (Samsung, Apple) w 2019 r. wciąż korzystała z 60-hercowych ekranów.
OnePlus 7 Pro oczywiście wykorzystywał też najlepszy procesor. Wszystko to w znacznie niższej cenie, chociaż fotograficznie telefon odstawał od konkurencji. Kolejne modele OnePlusa też wspominam bardzo dobrze - model 8T był ciekawym, tańszym sztandarowcem. Z czasem jednak OnePlus zaczął tracić swoją tożsamość. Producent stawiał na coraz lepsze aparaty, a około 2022 r., wraz z premierą OnePlusa 10, firma zaczęła rezygnować z własnej nakładki OxygenOS na rzecz systemu przypominającego ColorOS od Oppo.
Ostatnie modele - OnePlus 13 i 15 - straciły jednak zupełnie swój indywidualny charakter. Smartfony przypominały tańsze wersje sztandarowych modeli od Oppo. Ale to już nie ten stary, dobry OnePlus, którego pamiętam.
Bo jak nie OnePlus, to co?
Wycofanie się OnePlusa z europejskiego rynku stawia mnie przed zasadniczym problemem. Gdybym chciał kupować smartfon z Androidem, miałbym problem ze znalezieniem czegoś dla siebie. Na co dzień korzystam z iPhone’ów, ale Androida też lubię jako zapasowy system.
Samsung nie jest dla mnie, Xiaomi też. Oppo oraz Vivo są zdecydowanie najbliżej OnePlusa. Tak naprawdę nie umiem wskazać dla siebie żadnego bezpośredniego zamiennika dla smartfonów tej marki.
Będę tęsknił za telefonami tego producenta
OnePlus oczywiście w dalszym ciągu będzie produkował smartfony i wydawał je na inne rynki, takie jak Chiny czy Indie. Dla nas, Europejczyków, nie ma to jednak większego znaczenia, ponieważ nie kupimy ich w oficjalnej dystrybucji. Wiem, że są osoby, które lubią bawić się w sprowadzanie telefonów z zagranicy, ale takie rozwiązanie nie jest dla mnie.
Po OnePlusie pozostaną tylko wspomnienia. Zabójca flagowców zmienił rynek i pokazał, że dobry smartfon wcale nie musi być drogi.
Czytaj też:
Redaktor działu nowe technologie w Spider's Web. Od najmłodszych lat fan elektroniki - komputerów, laptopów i smartfonów, z którą odkąd tylko mógł, spędzał masę czasu. Z czasem swoją pasję zamienił w pracę, początkowo pisząc o technologiach mobilnych, a następnie o (prawie) wszystkim związanym z technologią. Poprzednio pisał na łamach Tabletowo.pl oraz oiot.pl, gdzie poruszał tematykę sprzętu komputerowego, systemów operacyjnych, aplikacji, smart home, sztucznej inteligencji, a także nauki. Oprócz technologii jest wielkim fanem mody, a po godzinach pracy spędza czas ze słuchawkami na uszach, w których przede wszystkim gra rodzimy hip-hop.