Drogie etui to ściema. Wolę wydać 40 zł i mieć spokój
Do niedawna kupowałem drogie, oficjalne etui od producentów smartfonów. Teraz wiem, że to błąd. Kończę z przepłacaniem i wybieram znacznie tańsze, ale sprawdzone akcesoria.

Mówi się, że na ochronie telefonu nie powinno się oszczędzać - szczególnie gdy kupuje się najlepsze i najdroższe modele za 5000-6000 zł. Do takich urządzeń etui czy szkła hartowane za kilka złotych po prostu nie przystoją. Często bywa przecież tak, że im tańsze akcesorium, tym gorsza jakość, a co za tym idzie - słabsza ochrona. Jednak przesadne przepłacanie za etui również mija się z celem. W zamian nie otrzymujemy wcale lepszego zabezpieczenia, a płacimy wyłącznie za logo.
Oficjalne etui od producentów smartfonów to finansowa pułapka
Apple oraz Samsung, oprócz samych smartfonów, mają w ofercie dedykowane akcesoria: etui, ładowarki czy powerbanki. Z jednej strony to wygodne rozwiązanie, bo mamy pewność, że wszystko będzie idealnie pasować. Oficjalne produkty mają jednak zasadniczą wadę - są znacznie droższe od zamienników.
Pokrowce do smartfonów Apple’a czy Samsunga, w zależności od sklepu, potrafią kosztować nawet 200-250 zł. Jak na kawałek plastiku czy silikonu, to ogromna kwota. Płacimy tu głównie za świadomość, że korzystamy z markowego akcesorium z logo producenta. Osobiście jestem posiadaczem smartfona Apple’a - z iPhone’ów korzystam od ok. 2,5 roku i przez ten czas miałem styczność z dwoma modelami: 15 Plus oraz 17 Pro Max.
W obu przypadkach, wychodząc z założenia, że na ochronie telefonu nie warto oszczędzać, postawiłem na oficjalne etui Apple’a. Dla 15 Plusa wybrałem silikonową propozycję w kolorze zielonym, wyposażoną w MagSafe obsługujące ładowanie indukcyjne.
Niestety, nie był to udany zakup. Mimo wysokiej ceny (ok. 150 zł w promocji) pokrowiec od początku nie sprawiał solidnego wrażenia. Materiał wyjątkowo łatwo zbierał odciski palców oraz inne zabrudzenia (np. przetłuszczenia), których trudno było się pozbyć. Do tego spasowanie pokrowca pozostawiało wiele do życzenia - akcesorium bardzo łatwo schodziło z telefonu, miałem więc obawy, czy w razie upadku telefon z niego nie wypadnie.

Co prawda tak się nigdy nie stało, ale po trzech miesiącach użytkowania i kilku spotkaniach telefonu z ziemią guma na bokach etui zaczęła się strzępić i odrywać - mimo że uderzenia wcale nie były mocne. Drogie etui po krótkim czasie nadawało się do kosza. Tymczasem nieoficjalne pokrowce z podobnych materiałów wytrzymywały znacznie dłużej.
Do zakupu drugiego oficjalnego etui nakłoniła mnie przesiadka na iPhone’a 17 Pro Max na początku tego roku. Wybrałem przezroczysty pokrowiec o białym wykończeniu z MagSafe. Kosztował ok. 200 zł w promocji (standardowa cena to 249 zł). Z etui również korzystałem przez ok. trzy miesiące.
W tym czasie telefon zaliczył jeden poważniejszy upadek na plecki na nieregularną kostkę brukową. Na szczęście urządzeniu nic się nie stało. Jedynie etui lekko ucierpiało - na jego dolnych bokach pojawiły się dwa lekkie wgniecenia. Nie były nawet przesadnie wyczuwalne w dłoni.
Sęk w tym, że już wcześniej - przy zwykłym zdejmowaniu i nakładaniu etui - na dolnej krawędzi pojawiło się miniaturowe pęknięcie. Nie wpływało ono wprawdzie na strukturę samego akcesorium, jednak widok wewnętrznego pęknięcia w produkcie za takie pieniądze po prostu kłuł w oczy.
Zamówiłem 5 razy tańsze etui i jestem bardziej zadowolony
Szczerze mówiąc, po jakimś czasie przezroczyste, oficjalne etui Apple’a przestało mi się podobać. W końcu ten dodatek mocno wpływa na wygląd całego urządzenia. Dlatego postanowiłem wymienić je na nowe. Nie wybrałem jednak oficjalnego pokrowca od Apple, a zdecydowałem się na propozycję z Amazonu.
Wybór padł na półprzezroczyste, pomarańczowe etui chińskiej firmy JETech, które kosztowało mnie ok. 43 zł. Zdecydowałem się na nie ze względu na wersję kolorystyczną mojego iPhone’a 17 Pro Max z pomarańczowym wykończeniem. Urządzenie wraz z etui wygląda po prostu bardzo dobrze.
Mimo że cena akcesorium była 4 razy niższa, wcale tego nie odczułem. Całość jest wykonana z dobrej jakości tworzywa sztucznego (gumy), na której niespecjalnie widać odciski palców i zabrudzenia. Zasadniczą przewagą nad oficjalnym, przezroczystym etui Apple’a (i innymi wersjami) jest to, że wyspa aparatów w tym przypadku jest chroniona dodatkową, wystającą warstwą gumy.

W pokrowcu od producenta iPhone’a znajduje się jedynie zwykłe wycięcie wokół obiektywów, co przy upadku na nierówną powierzchnię tworzy ryzyko ich uszkodzenia. Wolę tego unikać, bo naprawa modułu fotograficznego w iPhone’ach bywa absurdalnie droga.
W etui z Amazona nie zabrakło też magnesów MagSafe. Nie odstają one poziomem od oficjalnego etui Apple’a i dobrze trzymają się ładowarek magnetycznych oraz uchwytów (np. w samochodzie). Jedynym brakiem w tej propozycji jest fakt, że postawiono na wycięcie na przycisk Camera Control, podczas gdy w oficjalnej wersji znajduje się tam faktyczna płytka.
Kończę z przepłacaniem za oficjalne etui
Postanowiłem więc skończyć z przepłacaniem za drogie etui od Apple’a. Zamiast tego będę stawiał na tańsze zamienniki sprawdzonych firm. W cenie jednego oficjalnego etui mogę kupić pięć różnych pokrowców, których jakość i wygląd wcale nie odstają od markowych produktów.
Czytaj też:
Redaktor działu nowe technologie w Spider's Web. Od najmłodszych lat fan elektroniki - komputerów, laptopów i smartfonów, z którą odkąd tylko mógł, spędzał masę czasu. Z czasem swoją pasję zamienił w pracę, początkowo pisząc o technologiach mobilnych, a następnie o (prawie) wszystkim związanym z technologią. Poprzednio pisał na łamach Tabletowo.pl oraz oiot.pl, gdzie poruszał tematykę sprzętu komputerowego, systemów operacyjnych, aplikacji, smart home, sztucznej inteligencji, a także nauki. Oprócz technologii jest wielkim fanem mody, a po godzinach pracy spędza czas ze słuchawkami na uszach, w których przede wszystkim gra rodzimy hip-hop.