AI znalazła słaby punkt Rosji. To ciężarówki z paliwem
Ukraina nie musi niszczyć każdego czołgu. Wystarczy uderzać w paliwo, ciężarówki i trasy zaopatrzenia, które utrzymują rosyjską armię.

Ukraina coraz częściej bierze na cel nie sam sprzęt bojowy, ale to, co pozwala mu w ogóle działać. Zamiast skupiać się wyłącznie na czołgach czy wozach bojowych na froncie, uderza w ciężarówki, cysterny, magazyny paliwa, pociągi i trasy zaopatrzeniowe. Nie wygląda to może tak widowiskowo, jak nagranie płonącego czołgu, ale dla armii bywa znacznie dotkliwsze, bo bez paliwa i dostaw nawet najlepszy sprzęt szybko staje się po prostu bezużyteczny.
Największą nowością jest jednak sama skala i sposób działania. Ukraińcy wykorzystują wspierane przez systemy AI drony średniego zasięgu, które pomagają przede wszystkim w nawigacji, rozpoznawaniu celów i końcowej fazie naprowadzania. W efekcie rosyjska logistyka, która jeszcze niedawno czuła się względnie bezpiecznie kilkadziesiąt lub ponad 100 km od frontu, zaczyna być systematycznie ścigana.
Ukraina nie poluje już tylko na pojazdy bojowe
Zwykle, gdy myślimy o wojnie, przed oczami stają czołgi, działa, samoloty i rakiety. Tyle że nawet najnowocześniejszy sprzęt niewiele zdziała, jeśli zabraknie paliwa, amunicji albo części zamiennych. Ktoś musi to wszystko codziennie dowieźć na front, często setki kilometrów przez zaplecze działań wojennych.
Ukraina postanowiła wykorzystać właśnie tę słabość. Zamiast koncentrować wszystkie środki na pierwszej linii, coraz mocniej atakuje rosyjskie zaplecze operacyjne. Chodzi o odległości, które są za duże dla zwykłych dronów FPV, ale za małe, by marnować na nie najdroższe środki dalekiego zasięgu. To przestrzeń między frontem a głębokim zapleczem, w której krążą ciężarówki, cysterny i transporty z zaopatrzeniem.
Ukraińcy nazywają to kampanią średniego uderzenia. Im głębiej od linii frontu, tym większa koncentracja ładunku w jednym celu. Przy samej linii kontaktu można trafić żołnierza z plecakiem albo samochód z kilkoma kanistrami. Dalej pojawiają się ciężarówki, cysterny, zestawy z naczepami i pociągi. Jeden cel może oznaczać już nie kilkadziesiąt litrów paliwa, lecz całe tony materiałów.
AI pomaga dronom znaleźć właściwy cel
AI nie zastępuje we wszystkim operatora, ale pomaga tam, gdzie człowiekowi po prostu trudno utrzymać pełną kontrolę nad misją. Chodzi przede wszystkim o nawigację, analizę obrazu z kamer, identyfikację obiektów i naprowadzanie w końcowej fazie lotu. Dzięki temu dron może nie tylko dotrzeć nad wyznaczony odcinek drogi, lecz także rozpoznać, czy ma przed sobą zwykły ruch drogowy, czy pojazd należący do wojskowego łańcucha dostaw.
Wykorzystywane są m.in. zmodyfikowane drony stałopłatowe, takie jak Hornet i Darts. To nie są wielkie maszyny klasy strategicznej, lecz stosunkowo tanie platformy, które po przeróbkach mogą działać dużo dalej niż w podstawowej konfiguracji. W części przypadków mówi się o zasięgu sięgającym nawet 250 km, choć szczegóły techniczne pozostają tajne.
AI ma szczególne znaczenie zwłaszcza w ostatniej fazie ataku. Może pomagać w wykrywaniu i klasyfikowaniu celu, a także utrzymać naprowadzanie wtedy, gdy łączność jest zakłócana albo operator ma ograniczone możliwości sterowania. Ukraińcy podkreślają jednak, że w ich polityce to człowiek podejmuje końcową decyzję o uderzeniu. Technicznie system może działać bardziej autonomicznie, ale decyzja ma pozostawać po stronie operatora.
Paliwo jest krwią tej wojny
Najbardziej uderzający jest tutaj wybór celów. Ukraina poluje szczególnie na ciężarówki transportowe i cysterny. To logiczne, bo paliwo nie zasila wyłącznie czołgów i bojowych wozów piechoty. Jest potrzebne generatorom, stanowiskom operatorów dronów, pojazdom dowożącym FPV na front, ciężarówkom z amunicją, ewakuacji, łączności i zwykłemu funkcjonowaniu wojskowego zaplecza.
Jeśli dron uderzy w mały samochód dowożący paliwo na samą linię kontaktu, efekt może oznaczać zniszczenie kilku kanistrów. Jeśli jednak trafi cysternę lub większy pojazd logistyczny głębiej na zapleczu, znika znacznie większy zasób. To nie jest tylko strata jednego pojazdu. To przerwany kurs, opóźnione dostawy i kolejny problem dla jednostek, które czekają na paliwo, żeby dalej działać.
Przeczytaj także:
Właśnie dlatego rosyjskie problemy paliwowe na Krymie i innych okupowanych obszarach nie są wyłącznie cywilnym skutkiem ubocznym. To objaw uderzenia w system, który musi codziennie przepychać ogromne ilości zaopatrzenia przez przewidywalne trasy. Jeśli te trasy stają się polowaniem, cała rosyjska logistyka musi zwolnić, rozproszyć się albo szukać objazdów.
*Grafika wprowadzająca wygenerowana przez AI
Dziennikarz działu Technologie. O smartfonach i nowych technologiach zaczął pisać jeszcze w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później przez pewien czas pisał dla KomputerŚwiat i dla nieistniejącego już PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Copywriter techniczny, motoryzacyjny i technologiczny. Współzałożyciel agencji marketingowej BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.