REKLAMA

Postawią panele na mokradłach. Brzmi dziwnie, ale ma sens

Naukowcy sprawdzili farmę słoneczną na ponownie nawodnionym torfowisku. Wyniki są zaskakujące. Skorzystać mogą klimat, energia i ptaki.

Mokradła i fotowoltaika? Na pierwszy rzut oka to nie gra
REKLAMA

Umieszczenie paneli słonecznych na mokradłach może na pierwszy rzut oka wydawać się dość dziwnym pomysłem. Tymczasem nowe badanie z północnych Niemiec pokazuje, że w przypadku zdegradowanych, osuszonych torfowisk fotowoltaika może nie tylko produkować energię, ale też wspierać odbudowę przyrody. Nie chodzi jednak o stawianie instalacji na dzikich, naturalnych bagnach.

REKLAMA

To nie fotowoltaika kosztem mokradeł

Naukowcy nie sugerują, by stawiać farmy fotowoltaiczne na zdrowych torfowiskach, chronionych mokradłach czy na terenach, które mają duży potencjał szybkiej naturalnej regeneracji. Chodzi o osuszone, zdegradowane torfowiska, które przez lata były wykorzystywane rolniczo i które po spuszczeniu wody przestały działać jak naturalny magazyn węgla.

Zdrowe torfowisko jest jednym z najcenniejszych ekosystemów na Ziemi. Gromadzi wodę, spowalnia suszę, przechowuje ogromne ilości węgla w glebie i daje siedlisko wyspecjalizowanym gatunkom roślin oraz zwierząt. Osuszone torfowisko staje się natomiast po prostu ziemią, która uwalnia dwutlenek węgla i inne gazy cieplarniane, bo torf zaczyna się rozkładać w kontakcie z tlenem.

Torf można porównać do bardzo powoli powstającego archiwum roślin. Przez setki i tysiące lat szczątki mchów, turzyc i innych roślin odkładają się w warunkach dużego uwilgotnienia. Brak tlenu spowalnia rozkład, więc węgiel pozostaje zamknięty w glebie. Gdy taki teren zostaje osuszony, archiwum zaczyna się palić bez płomieni: materia organiczna rozkłada się, a węgiel trafia do atmosfery.

REKLAMA

Wszystko zaczęło się od… ptaków

Badanie przeprowadzone przez zespół z Uniwersytetu w Greifswaldzie dotyczyło farmy słonecznej zbudowanej na ponownie nawodnionym torfowisku w północnych Niemczech. Naukowcy opisywali w nim konkretny przypadek. Porównali różnorodność ptaków na takim terenie z sąsiednimi, nadal osuszonymi torfowiskami wykorzystywanymi rolniczo, głównie jako użytki zielone pod paszę dla zwierząt.

REKLAMA

Badanie trwało od marca do października 2024 r. Zastosowano przy nim rejestratory dźwięku i uczenie maszynowe, aby rozpoznawać obecność ptaków na podstawie nagrań. Taka metoda pozwala śledzić aktywność zwierząt znacznie regularniej niż tradycyjne, krótkie obserwacje terenowe.

REKLAMA

Wynik był naprawdę bardzo zaskakujący. Farma słoneczna na ponownie nawodnionym torfowisku okazała się miejscem, w którym pojawiła się nietypowa mieszanka gatunków. Były tam ptaki związane z mokradłami, gatunki krajobrazu rolniczego, a nawet ptaki kojarzone raczej z bardziej zadrzewionymi siedliskami.

Wśród odnotowanych gatunków znalazł się m.in. trznadel trzcinowy, typowy dla wilgotnych terenów z roślinnością szuwarową, oraz świergotek łąkowy, gatunek w Europie coraz bardziej problematyczny z punktu widzenia ochrony przyrody. Badacze zauważyli też ptaki, których normalnie nie spodziewaliby się na takim siedlisku, ale które najwyraźniej korzystały ze struktury paneli jako punktów obserwacyjnych i miejsc do siadania.

REKLAMA

Mokradła pomagają panelom, a panele mokradłom

Fotowoltaika na takim terenie daje oczywistą korzyść energetyczną, bo produkuje prąd bez spalania paliw kopalnych. Jednak w przypadku ponownie nawodnionych torfowisk chodzi o zdecydowanie inny efekt. Panele mogą stać się przede wszystkim ekonomicznym powodem, dla którego właściciel gruntu zgodzi się na odtworzenie mokradła.

REKLAMA

To właśnie jest klucz całego pomysłu. Samo przywrócenie wody na torfowisku pomaga klimatowi i przyrodzie, ale bardzo często wiąże się z problemami finansowymi i społecznymi. Rolnik nie może już prowadzić wielu tradycyjnych upraw, bo większość z nich źle znosi wysoki poziom wody. Jeśli jedyne, co słyszy właściciel takiego terenu, to zrezygnuj z części dochodów dla dobra planety, trudno się dziwić, że niewielu podchodzi do tego z entuzjazmem.

Przeczytaj także:

REKLAMA

Niemiecki model próbuje rozwiązać ten problem inaczej. Właściciel lub użytkownik gruntu może zarabiać na instalacji fotowoltaicznej, ale tylko pod warunkiem ponownego nawodnienia torfowiska. Chodzi o to, by teren znów zatrzymywał wodę, ograniczał emisje gazów cieplarnianych i jednocześnie nadal przynosił dochód. To rozwiązanie ma też dodatkową korzyść – tworzy lepsze warunki dla części gatunków związanych z mokradłami.

To nie jest klasyczna agrofotowoltaika, w której panele współistnieją z uprawami lub wypasem. To raczej Peatland PV, czyli fotowoltaika połączona z odtwarzaniem torfowiska. Najważniejsza funkcja gruntu zmienia się z produkcji rolnej na ochronę klimatu, retencję wody, przyrodę i energię.

REKLAMA

*Grafika wprowadzająca wygenerowana przez AI

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-06-08T11:09:03+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA