REKLAMA

Postawią w pięknym lesie wieżę widokową i kładki. Bo oczywiście drzewa nie wystarczą 

Strach przed miejscami, które na siebie nie zarobią, jest przeogromny. I dlatego nawet lasy chcą zamieniać w parki rozrywki.

lodz lagiewniki
REKLAMA

Zielone płuca miasta. Największy las położony w granicach miasta w Polsce. Jeden największych kompleksów leśnych znajdujących się w granicach miasta w Europie, jak przypomina Wikipedia. Las Łagiewnicki już jest wyjątkowym miejscem, do którego chętnie przybywają Łodzianie i nie tylko, ale najwyraźniej to za mało. 

REKLAMA

Drzewa może i są ładne, ale nie są spektakularne, nie aż tak

Brakuje czegoś ekstra, co rozeszłoby się viralowo po TikToku i Instagramie. Potrzebny jest efekt wow, który podbić będzie można np. jeszcze jednym filmikiem ze znanym aktorem, który ponownie zaklnie odwiedzając Łódź, wypowiadając słynne hasło, ale raz jeszcze zrobi to z zachwytem, inaczej niż w filmie. I co z tego, że to już było, odgrzewany kotlet. Właśnie fajny pomysł, bo pokazujący, jak Łódź się zmienia, ale też jaki ma do siebie dystans! 

No i wykombinowali. W Łagiewnikach planowane są nowe inwestycje, jak ogłosiło miasto. Będzie ścieżka w koronie drzew, powstanie wieża widokowa, ułożone zostaną kładki. 

"Łodzian i turystów zachwyci także pierwsza w mieście 'ścieżka w koronach drzew'" - czytam na stronie miasta.

Mająca 100 metrów długości kładka poprowadzona zostanie kilkanaście metrów nad ziemią tak, by odwiedzający las mogli podziwiać go z nowej perspektywy - widoki będą zachwycać, bo malowniczo położone Łagiewniki mają wyjątkowe walory krajobrazowe.

REKLAMA

Zachwyt, przynajmniej według oczekiwań władz miasta, budzić będzie też widok z wieży widokowej, która stanie na szczycie Górki Rogowskiej. Już teraz zaznaczono, że "całość prac będzie realizowana z poszanowaniem dla zieleni", a obiekty mają powstawać w "możliwie najmniej inwazyjny sposób". 

(...) celem wszelkich działań jest umożliwienie podglądania przyrody, jej ochrony, rekreacji oraz edukacji najmłodszych - zaznacza miasto. 

Jak absurdalnie to brzmi! Potrzebujemy kładek i wież widokowych, aby móc podglądać przyrodę - tak jakby nie dało się tego robić już teraz, chodząc po nudnych i mało spektakularnych ścieżkach. Otóż, nie uwierzycie, da się. Może więc warto zamiast patrzeć wysoko w górę, lepiej wybrać się do lasu.

REKLAMA

Wszystkie cele, które wymienia miasto, można osiągnąć bez tej spektakularnej, widowiskowej inwestycji. Będziemy chronić przyrodę, dlatego bierzemy się za działania, które zrealizowane zostaną w "możliwie najmniej inwazyjny sposób". Najmniej inwazyjny, ale jednak jakieś skutki mogą przecież być. 

"Przestańcie ze wszystkiego robić parki rozrywki" - pisze jedna z mieszkanek pod wpisem łódzkiego radnego. I marna to pociecha, że nie jest to wyłącznie łódzki czy nawet polski problem. W książce "Wysokie niebo nad Madrytem" Klaudia Pieszczoch opisywała starania władz hiszpańskiej stolicy, by przyjeżdżających turystów czymś zachwycić, dać im szansę na stworzenie niezapomnianych wspomnień i wrażeń. "Ale chodzi o coś jeszcze" - pisze Klaudia Pieszczoch.

REKLAMA

"O zwykłą awersję do miejsc, które nie zarabiają" - dodaje

Mam wrażenie, że to zdanie opisuje działania, które realizowane i obserwowane są także w Polsce. I to nie tak, że nagle wieża widokowa będzie na siebie zarabiać, bo wejście będzie biletowane. Nawet bezpłatna atrakcja ma być atrakcją. No właśnie, w tym rzecz: w podejściu, że las to za mało.

REKLAMA

Tymczasem wieża może zwrócić się w inny sposób. Ma się sprzedać w mediach społecznościowych. Ma przyciągać turystów, czego miasto nawet nie ukrywa. Mają przyjechać, zarezerwować nocleg, zjeść coś w knajpach na Piotrkowskiej. A potem miasto pochwali się, że liczba turystów rośnie. Miło, sympatycznie, przyjeżdżajcie, w Łodzi naprawdę jest fajnie i wcale nie ironizuję. Tylko niech ten rozwój nie będzie miał takich kosztów. 

Nie chodzi więc o to, że wieża dosłownie będzie na siebie zarabiać. Chodzi o pewną mentalność, która każe wierzyć w to, że wszystko powstaje w konkretnym celu. Że tak trzeba: zachwycać, udoskonalać, przymilać się do nowej publiczności, która wcześniej mogła szydzić, a teraz, w końcu, pochwali. Kto stoi, ten tak naprawdę się cofa.

REKLAMA

Las sam w sobie jest olbrzymią wartością. I tak powinniśmy go postrzegać. Tymczasem przyrodę chce się lepiej opakować, aby ładniej wyglądała - na grafikach w mediach społecznościowych. Tyle że ona wcale tego nie potrzebuje. I czas najwyższy to zrozumieć.

To podejście tłumaczy też, dlaczego tak łatwo przychodzi jej niszczenie. Bo przecież skoro nie ma tam ścieżek, wież i innych efekciarskich budowli, to znaczy, że jest bezwartościowa, nieatrakcyjna, zapomniana i spisana na straty. Jeśli więc tylko takie udoskonalone miejsca mają edukować i zasługiwać na ochronę, to bardzo źle o nas będzie to świadczyło.

REKLAMA

Zdjęcie główne: wizualizacja lodz.pl

REKLAMA
Adam Bednarek
Redaktor

„Ekstatycznie umiłował morze”, ale mieszka w Łodzi. Lubi pisać o tym, jak technologia wpływa na człowieka, politykę, ekonomię, ekologię, architekturę czy miasta, zastanawiając się przy tym, czy dzięki niej możemy żyć jeśli nie lepiej, to chociaż inaczej. Gra też na Nintendo Switch, a zamiast Xboksa i PlayStation woli Stadię i GeForce Now, bo granie w chmurze to przyszłość.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA