REKLAMA

Oszukują nawet na konserwach. Tak Rosja karmi własną armię

Jak wygrać wojnę, gdy żołnierze jedzą puszki wypchane chemią i odpadkami? Rosyjska logistyka znowu się kompromituje. Do żołnierzy na froncie trafiły fałszowane racje żywnościowe.

Afera konserwowa w rosyjskiej armii
REKLAMA

Wygląda na to, że Rosja ma problem uczciwym nakarmieniem własnej armii. W rosyjskim wojsku wybuchła kolejna afera żywnościowa, tym razem dotycząca konserw mięsnych dostarczanych żołnierzom walczącym na Ukrainie. Według ustaleń śledczych do jednostek miało trafić 170 ton sfałszowanych konserw. Na etykietach i w dokumentach miała być pełnowartościowa żywność polowa, a w puszkach znaleziono m.in. resztki skór, skrobię, karagen i inne dodatki, które obniżały udział mięsa oraz zawartość białka.

REKLAMA

Żołnierze mieli dostać mięso. Dostali śledztwo

Sprawa zaczęła się od zapasów znalezionych na składach jednej z brygad 25. Armii Ogólnowojskowej działającej na okupowanym obszarze Ukrainy. Podejrzane były konserwy wołowe i wieprzowe wyprodukowane przez zakład z obwodu moskiewskiego. Po badaniach okazało się, że skład produktu miał niewiele wspólnego z tym, czego można oczekiwać po żywności określanej jako jakościowa konserwa dla wojska.

Najbardziej uderzają tu dwie rzeczy. Po pierwsze, chodzi o jedzenie dla żołnierzy walczących na froncie. To nie jest sytuacja, w której ktoś po prostu ponarzeka na kiepski obiad. W warunkach bojowych jedzenie jest częścią całego systemu zaopatrzenia. Ma dostarczać energii, być bezpieczne do spożycia i zapewniać żołnierzom to, czego potrzebują do wykonywania swoich zadań.

REKLAMA

Po drugie, mówimy o produkcie, który miał trafiać do armii przez dłuższy czas. Według rosyjskich materiałów śledczych proceder miał obejmować lata 2024-2025, a więc okres pełnoskalowej wojny, gdy rosyjskie państwo oficjalnie wymaga od społeczeństwa coraz większego wysiłku na rzecz frontu. W tym samym czasie ktoś miał zarabiać na obniżaniu jakości jedzenia dla ludzi wysyłanych do walki.

W puszce zamiast mięsa pojawił się biznes

Przeprowadzone badania konserw wykazały obecność składników, które nie powinny dominować w produkcie sprzedawanym wojsku jako wartościowe mięso. Wśród wskazywanych elementów pojawiły się resztki skór, podwyższona zawartość skrobi, dodatki technologiczne, karagen i inne surowce obniżające realną wartość odżywczą.

Karagen sam w sobie nie jest oczywiście trucizną. To dodatek spożywczy wykorzystywany jako zagęstnik, stabilizator i substancja żelująca. Jeśli jednak w konserwie wojskowej ma zastępować brak pełnowartościowego mięsa i poprawiać konsystencję produktu zrobionego z tańszych surowców, staje się elementem oszustwa jakościowego.

REKLAMA

Właśnie tak działa wiele afer żywnościowych. Nikt nie musi wsypywać do puszki czegoś spektakularnie toksycznego, żeby sprawa była poważna. Wystarczy, że produkt nie spełnia norm, ma obniżoną zawartość białka, zawyżoną cenę i dokumenty, które udają, że wszystko jest w porządku. Zzamiast jedzenia zaprojektowanego pod wysiłek i warunki bojowe żołnierz dostaje tańszy zamiennik zrobiony tak, by przeszedł przez system.

REKLAMA

Śledczy widzą tu zorganizowany układ

Według rosyjskich materiałów sprawa nie sprowadza się do jednego błędu technologicznego w jednej partii żywności. Śledztwo dotyczy oszustwa na szczególnie dużą skalę, a wśród podejrzanych pojawiają się zarówno osoby z sektora dostaw, jak i były wysoki urzędnik odpowiedzialny za zaopatrzenie żywnościowe w rosyjskim resorcie obrony.

REKLAMA

Na liście przewijają się przedstawiciele firm pośredniczących, producenta konserw oraz człowiek z wojskowego systemu żywienia. Według wersji śledczych schemat miał polegać na tym, że w ramach państwowych zamówień dostarczano wojsku konserwy wykonane z tańszych surowców, a dokumenty miały potwierdzać jakość, której produkt faktycznie nie miał.

Rosyjskie wojsko od lat ma problem z korupcją w zaopatrzeniu, a jedzenie wraca w tych historiach regularnie. Wcześniejsze sprawy dotyczyły m.in. niskiej jakości racji żywnościowych, zawyżonych cen, nieprawidłowości przy dostawach i łapówek za kontrakty.

Przeczytaj także:

REKLAMA

W 2025 r. zapadł wyrok wobec poprzedniego szefa wojskowego systemu żywnościowego, skazanego w sprawie łapówek od dostawców. Osobny cień kładzie się na sprawie byłego wiceministra obrony odpowiedzialnego za logistykę, którego nazwisko łączono z systemem dostaw jedzenia słabej jakości po zawyżonych cenach.

*Źródło grafiki wprowadzającej: bumblee-dee / Canva Pro

REKLAMA
Marcin Kusz
Redaktor

O nowych technologiach zaczął pisać jeszcze w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później przez pewien czas pisał dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA