MacBook przestanie odpalać masę aplikacji. Wciąż jest szansa na ratunek
Rosetta 2 trafia na śmietnik historii, a Maki przestaną odpalać stare programy. Sprawdź już teraz, czy korzystasz z aplikacji, które przestaną działać. Masz rok, by wybłagać u deweloperów aktualizację - lub znaleźć zamienniki.

Apple w 2020 r. wywrócił cały swój ekosystem do góry nogami. Komputery z rodziny Mac, w których przez lata montowane były chipy Intela oparte o architekturę x86, dostały autorskie procesory firmy z Cupertino z rodziny Apple Silicon zbudowane na wzór tych z iPhone’ów i iPadów wykorzystujących od lat ARM. Dało to sprzętom, na których instalowany jest macOS, prawdziwego kopa - zwłaszcza jeśli chodzi o stosunek zapewnianej przez nie mocy obliczeniowej w stosunku do poboru prądu.
Przejście na nową architekturę w komputerach wiązało się z wyzwaniami, zwłaszcza w zakresie kompatybilności softu. Stare apki pisane z myślą o chipach Intela musiały być w locie „tłumaczone”. Aby to osiągnąć, powstała Rosetta 2, czyli mechanizm translatujący - czy to zawczasu, czy to w locie - instrukcje x86 kierowane w stronę procesora ARM, co odbywało się w tle. Z tym jednak koniec. Apple w tym roku odciął pępowinę, a w kolejnym przyłoży poduszkę.
Rosetta 2 zniknie wraz z premierą macOS 28. Co teraz?
Przez ostatnie sześć lat apki pisane na komputery Mac z procesorami Intela były obsługiwane dzięki wspomnianemu mechanizmowi Rosetta 2. Ten był doinstalowywany, gdy tylko otwieraliśmy pierwszy program tego typu na komputerze z procesorem z rodziny Apple M. W tym okresie wielu deweloperów zdecydowało się jednak przepisać swój soft, a lwią większość oprogramowania, które jest aktywnie rozwijane, zmodyfikowano tak, aby działało na chipach Apple Silicon natywnie.
Problem w tym, że nie dotyczy to wszystkich aplikacji będących w użyciu, a te, które zostały przez ich twórców porzucone, aktualizacji już nigdy nie dostaną. Zaprezentowany podczas WWDC 2026 system operacyjny macOS 27 Golden Gate, czyli pierwszy, którego zgodnie z planem nie zainstalujemy na żadnym Maku z procesorem Intela, jest też ostatnim wydaniem, w którym działa Rosetta 2. Za rok pojawi się macOS 28, który aplikacji pisanych z myślą o chipach x86 nie obsłuży wcale.
Jeśli ktoś korzysta z oprogramowania, które nie istnieje w wersji natywnej na procesory Apple’a o architekturze ARM, za rok stanie przed dylematem, czy robić aktualizację do macOS 28. Uaktualnienie nie jest w końcu obowiązkowe, no ale zapewne przyniesie ono masę nowych funkcji - podobnie będzie w przypadku następnych wydań w kolejnych latach. Pozostanie na macOS 27 nie jest bynajmniej rozwiązaniem przyszłościowym. Tylko czy będzie to realnym problemem?
Jak sprawdzić, które apki nie działają natywnie na chipach Apple M?
W internecie są strony www, które agregują informacje o kompatybilności aplikacji z procesorami Apple’a, ale posiadacze Maków mogą sami łatwo sprawdzić, czy nadal korzystają z programów pisanych z myślą o chipach Intela. W tym celu należy wejść do menu Ustawienia | Ogólne | Informacje, odszukać opcję Raport systemowy i ją kliknąć. W nowym okienku po lewej jest sekcja Aplikacje, gdzie zawarta jest lista wszystkich programów, jakie są zainstalowane na komputerze.
Przy każdej z pozycji możemy sprawdzić, w jakim trybie się ona uruchamia, a tabelę możemy posortować tak, aby zgrupować ze sobą apki różnego typu, w tym pisane z myślą o chipach ARM („układ scalony Apple”), zgodne z oboma architekturami (Uniwersalne), jak i te pisane z myślą o procesorach x86 (Intel). W moim przypadku jedynym programem, który po aktualizacji do macOS 28 przestałby działać, jest polskie GOG Galaxy do pobierania gier z GOG-a.







Z tego powodu nie trzęsę portkami przed przyszłym rokiem, ale w przypadku wielu osób na liście mogą pojawić się z dopiskiem Intel kluczowe dla nich programy. Te w systemie macOS 27 Golden Gate będą jeszcze działać, ale za rok po aktualizacji macOS 28 przestaną. Na szczęście rok to sporo czasu na to, by… poprosić deweloperów o to, by przygotowali na czas stosowaną aktualizację. Im więcej osób to zrobi, tym większa szansa, iż programiści poświęcą na to czas.
Oczywiście w niektórych przypadkach może się okazać, iż twórcy oprogramowania nie będą zainteresowani przygotowaniem uaktualnienia - a do tego może się zdarzyć, iż korzystamy z softu, który został już porzucony. Wtedy nie pozostaje nic innego niż znaleźć dla takowego rodzynka zamiennik lub zdecydować się na to, by w przyszłości aktualizacji nie robić. Jeśli zaś dla kogoś żadne z tych rozwiązań nie jest akceptowalne, to będzie mieć spory problem.
A dlaczego w ogóle Apple pozbywa się Rosetty?
Translacja instrukcji x86 tak, by rozumiały je procesory Apple M oparte o architekturę ARM, to coś więcej niż parę linijek kodu. Aby to osiągnąć, Apple musiał projektować swoje procesory w określony sposób. Firma najwyraźniej dojrzała jednak do tego, aby całkowicie odciąć się od procesorów Intela. Zapewne rezygnuje z kompatybilności wstecznej ze starymi apkami, aby ułatwić sobie projektowanie chipów z rodziny Apple Silicon w przyszłości.
Translacja instrukcji ma przy tym negatywny wpływ zarówno na wydajność komputera, jak i pobór energii, a w obu tych obszarach Apple chciałby w świecie komputerów brylować. Skoro zaś większość oprogramowania dostępna jest już natywnie na chipy Apple Silicon, to firma stwierdziła, iż może sobie pozwolić na tak gruntowną zmianę - nawet kosztem tego, iż będzie wiele osób, którym brak mechanizmu Rosetta 2 w macOS 28 będzie doskwierać.
Czytaj inne nasze teksty poświęcone nowościom z WWDC 2026:
Warto też dodać, że to nie pierwszy raz, gdy Apple wykonuje podobny ruch. Dwie dekady temu firma przeszła w końcu z procesorów PowerPC na… te produkowane przez Intela. Wtedy powstała pierwsza wersja Rosetty, aby z perspektywy użytkowników ówczesna zmiana architektury była możliwie jak najmniej problematyczna, a ta po kilku latach zniknęła z kolejnych wersji systemu na komputery Mac. Teraz, po przejściu z chipów x86 na ARM, historia się powtarza.
Dziennikarz działu technologie. W Grupie Spider’s Web od 2012 r. W swoich tekstach skupia się na Apple’u, telekomunikacji i grach wideo. Jest też felietonistą Rozrywka.Blog, gdzie prowadzi cykl #Nerdcorner poświęcony komiksom, superbohaterom, Gwiezdnym wojnom i wszystkiemu innemu, co geekowe. Jako nastolatek pisał do czasopisma Bike Action i administrował jego forum, a w latach 2011-2016 współpracował z IDG Poland przy magazynie PC World. Odwiedza najważniejsze branżowe targi na całym świecie, wizytuje plany zdjęciowe i pojawia się jako ekspert w telewizji oraz w radiu. W wolnym czasie jeździ na rowerze i łapie Pokemony, a w sieci używa nicka pgkrzywy.