OpenAI pod ścianą. Użytkownicy odwracają się od ChataGPT
Dynamiczny wzrost ChatGPT wyraźnie wyhamowuje. Chatbot nie dowozi zakładanych przez OpenAI wyników, a użytkownicy coraz częściej rezygnują z aplikacji i płatnych subskrypcji.

OpenAI już wcześniej miało mniejsze lub większe problemy, które doprowadziły do spadku użytkowników i niechęci wobec firmy. Tak było przy okazji wycofania z oferty modeli z rodziny GPT-4 czy przy ogłoszeniu, że Sam Altman podpisał umowę z Departamentem Obrony USA. Teraz jednak firma wydaje się być w bezprecedensowym kryzysie, z którego nie wyjdzie bez szwanku.
OpenAI nie spina się ani liczba użytkowników, ani przychody z subskrypcji
Najnowsze dane z rynku aplikacji wskazują na wyraźne pogorszenie dynamiki wzrostu ChatGPT. Według analiz firmy Sensor Tower liczba odinstalowań aplikacji wzrosła w kwietniu o 132 proc. rok do roku. Jeszcze większy skok odnotowano w marcu, gdy wskaźnik ten sięgnął 413 proc. w ujęciu rocznym. Marcowy skok był bezpośrednio związany z oficjalnym ogłoszeniem partnerstwa z Pentagonem, natomiast kwietniowa to prawdopodobnie nałożenie się na siebie tego i kilku innych czynników - m.in. polepszenia oferty Anthropic i Google'a czy wypłynięcia do mediów faktu, że OpenAI mogło zapobiec tragedii w Tumble Ridge, ale tego nie zrobiło.
Jednocześnie tempo pozyskiwania nowych użytkowników wyraźnie spada. W styczniu liczba aktywnych użytkowników miesięcznych rosła o 168 proc., natomiast w kwietniu wzrost wyniósł już 78 proc. Dane dotyczące pobrań również pokazują wyhamowanie - ChatGPT zwiększył liczbę instalacji o 14 proc. rok do roku, podczas gdy konkurencyjny Claude zanotował wzrost rzędu 1000 proc.
Sytuacja, w której znajduje się OpenAI jest inna od wszystkich kryzysów. Bowiem obecnie firma przygotowuje się do debiutu na giełdzie, wobec czego oprócz odpowiedniego wizerunku, OpenAI stara się dbać o piękny wygląd arkuszy w Excelu i wykresów wzrostu. Według doniesień The Wall Street Journal to się jednak niezbyt udaje, bowiem OpenAI nie osiągnęło wewnętrznie wyznaczonych sobie celów. Tymi nieosiągniętymi celami były m.in. osiągnięcie miliarda aktywnych użytkowników tygodniowo, bliżej nieokreślonego celu rocznych przychodów oraz "wiele miesięcznych celów dotyczących przychodów".
Napięcia widoczne są również wewnątrz firmy. Dyrektor finansowa Sarah Friar miała sygnalizować obawy dotyczące zdolności firmy do finansowania przyszłych kontraktów na centra obliczeniowe, jeśli przychody nie zaczną rosnąć szybciej. Zarząd analizuje zasadność ogromnych wydatków na infrastrukturę centrów danych, które sięgają setek miliardów dolarów w zobowiązaniach na kolejne lata.
Presja finansowa wynika także z modelu biznesowego opartego w dużej mierze na subskrypcjach. Wraz z deinstalacjami aplikacji odchodzą subskrybenci, a ci obecni często decydują się na odejście z droższego ChatGPT Plus (w cenie 23 euro miesięcznie) na tańszy ChatGPT Go (8 euro miesięcznie) lub zaniechanie płacenia i przejście na ChatGPT Free. Według "WSJ" obecne prognozy OpenAI zakładają dalszy, stale utrzymujący się odpływ użytkowników z ChataGPT Plus i dominację ChatGPT Go.
Aby utrzymać się na powierzchni, OpenAI analizuje również możliwość wprowadzenia reklam jako dodatkowego źródła przychodów. O wprowadzeniu reklam do ChataGPT mówi się od jakiegoś czasu, co w lutym wykorzystało Anthropic by zadeklarować, że Claude nigdy nie będzie mieć reklam.
Nie można także zapomnieć, że OpenAI musi w końcu zmierzyć się z rzeczywistością, w której jej modele AI nie są jedyne i najlepsze. Oprócz Anthropic, który dynamicznie zwiększa bazę użytkowników - przede wszystkim programistów, OpenAI traci klientów także na rzecz Google'a, który ma naprawdę dobre modele do generowania obrazów, a Gemini (który w moim doświadczeniu w konwersacjach jest równie dobry co ChatGPT) jest domyślnie dodawany do planów Google Workspace Business i Enterprise, czyli pakietu biurowego z którego korzysta wiele firm.
OpenAI brakuje wyobraźni
OpenAI wydaje się być ofiarą własnego braku wyobraźni. Nie trzeba być ekspertem od AI by przewidzieć, że każda nowinka technologiczna po jakimś czasie przestanie być nowinką i stanie się domyślnym elementem otaczającej nas rzeczywistości. A wraz za tym przyjdzie konkurencja, która skopiuje i doszlifuje niedoskonałości naszego produktu.
OpenAI cierpi także ze względu na fakt, że sprzedaje - jak to lubię nazywać - bufet all inclusive. W skromnej cenie 34 zł lub 98 zł na miesiąc każdy użytkownik może beztrosko generować treści, których rzeczywisty koszt wygenerowania jest wielokrotnie wyższy niż cena subskrypcji. De facto sprawiając, że OpenAI traci pieniądze mimo udanej sprzedaży usługi. Rozwiązaniem tej sytuacji byłaby sprzedaż tokenów - czyli dostępu do chatbota w modelu "płacisz tyle ile wygenerujesz", ale to z kolei doprowadziłoby do odpływu największych entuzjastów ChataGPT, którzy generują w nim całe książki, traktują chatbota jako partnera do rozmów czy wysługują się w nim w pracy.
Dlatego jeżeli Sam Altman nie obudzi się z letargu, prawdopodobnie będziemy świadkami niezbyt imponującego debiutu giełdowego.



















