REKLAMA

Co potrafi laptop w cenie 10 tanich MacBooków Neo? Sprawdzamy

Co potrafi laptop za skromne 30 tysięcy złotych, czyli w cenie, w której kupilibyśmy 10 egzemplarzy MacBooka Neo? Sprawdziliśmy to. MacBook Pro z M5 Max - recenzja.

macbook pro 2026 apple m5 max recenzja
REKLAMA

W marcu tego roku do oferty Apple’a dołączyły najróżniejsze sprzęty z każdej półki cenowej. Show skradł bez dwóch zdań MacBook Neo, czyli najtańszy laptop w ofercie firmy z Cupertino wykorzystujący chip z dwuletniego iPhone’a. Wraz z nim pojawiły się też iPady Air z chipami Apple M4, MacBooki Air z M5, iPhone 17e, dwa nowe monitory z rodziny Studio Display oraz dwa najpotężniejsze laptopy Apple’a w historii: MacBooki Pro (2026) w wersjach z Apple M5 Pro i M5 Max.

REKLAMA

MacBook Pro (2026) - recenzja

MacBook Pro z 2026 r., podobnie jak poprzednicy, dostępny jest w dwóch wersjach różniących się gabarytami. Do naszej redakcji trafił ten mniejszy z nich, czyli 14-calowy, ale za to w naprawdę wypasionej konfiguracji. Oprócz tego dostępne są modele 16-calowe. Co zaś przy tym istotne, w ramach tego rocznika te najpotężniejsze konfiguracje dostępne są w obu przypadkach i nie zarezerwowano ich wyłącznie dla większych egzemplarzy.

macbook-pro-2026-apple-m5-max-recenzja-01

Testowany przez nas egzemplarz jest prawie-że-topowy. Komputer wyposażony został w chip Apple M5 Max w tej najmocniejszej wersji, a tym samym ma 18 rdzeni CPU (z czego 6 to te nowe super-rdzenie) oraz w aż 40 rdzeni GPU. Do tego dostał maksymalne dla tego modelu 128 GB pamięci operacyjnej. Ta wartość niezmiennie zaś robi wrażenie, bo przecież nawet dzisiaj wiele osób pracuje na komputerach, w których tyle pojemności ma… cały dysk twardy.

MacBook Pro (2026) - wyniki benchmarków.

Jeśli z kolei już o dysku mowa, to zamontowano tu SSD o pojemności aż 4 TB (aczkolwiek w konfiguratorze na stronie Apple’a można wybrać nowe MacBooki Pro z nawet 8 TB pamięci wbudowanej). Ten w testowanym przez nas egzemplarzu jest, rzecz jasna, super-szybki. W apce BlackMagic Disc Speed Test do, jak nazwa wskazuje, testowania szybkości dysków, najnowszy MacBook Pro osiąga prędkości rzędu 12-13 tys. MB/s i to zarówno przy zapisie, jak i przy odczycie danych.

Galeria: 2 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

To nie tylko ok. dwukrotnie więcej niż w przypadku poprzednich modelach z tej samej linii, ale też kilkukrotnie więcej niż w moim Maku mini z chipem Apple M4 Pro z dyskiem o pojemności 512 GB, który to komputer i tak na codzień działa przecież jak rakieta. W przypadku tej stacjonarnej maszyny wspomniane wartości oscylują w graniach 3 tys. MB/s przy zapisie i 5 tys. MB/s przy odczycie danych. Trzeba przyznać, że nowy MacBook Pro robi tu ogromne wrażenie.

Nową maszynę przetestowałem również z użyciem BlackMagic RAW Speed Test, gdzie w trybie 8K CPU komputer wykręcił wartość ok. 100 FPS-ów, podczas gdy w trybie 8K Metal wzrosła ona do ponad 400. A co z Cinebenchem? W jego przypadku MacBook Pro z 2026 roku w teście GPU uzyskał 72 tysiące punktów, czyli o 4 tysiące więcej niż wyciągały komputery z chipem M4 Max. Geekbench? Tu mamy ponad 4,2 tys. pkt. w teście pojedynczego rdzenia i blisko 30 tys. w teście wielordzeniowym.

Galeria: 11 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

MacBook Pro z Apple M5 Max w praktyce

Co przy tym niezwykle istotne, w przypadku komputerów przenośnych Apple’a wyposażonych w chipy z rodziny Apple Silicon moc obliczeniowa nie jest zależna od tego, czy korzystamy akurat z zewnętrznego zasilania. Dzięki temu możemy pracować w terenie bez konieczności oglądania się na gniazdka. Mają do tego naprawdę ogromne akumulatory, które bez problemu wystarczają na pełny dzień takiej normalnej pracy poza domem - przez co ładowarkę można trzymać w domu.

Oczywiście jeśli pracując z dala od źródła prądu zajmiemy się montażem wideo lub uruchomimy zasobożerną grę, to procenty naładowania akumulatora zaczną uciekać szybciej i dobrze jest wtedy mieć na podorędziu zasilacz, ale czas pracy pod obciążeniem liczony jest w godzinach, nie w minutach. Do tego w przeciwieństwie do laptopów Apple’a z serii Air modele z linii Pro wyposażone są w aktywne chłodzenie, co pozwala im pracować pod obciążeniem znacznie dłużej.

macbook-pro-2026-apple-m5-max-recenzja-10-ekran

MacBook Pro (2026) kontra sztuczna inteligencja

Wyniki benchmarków to jedno, ale co ten laptop właściwie potrafi? W przypadku nowych modeli producent duży nacisk kładzie na możliwość uruchamiania lokalnie sztucznej inteligencji, w tym LLM-ów w trybie offline. Przy realizacji zadań z użyciem algorytmów AI nowa maszyna może być nawet czterokrotnie szybsza niż MacBooki Pro z chipami Apple Silicon poprzedniej generacji i tym samym ośmiokrotnie wydajniejsza niż sprzęty wyposażone w chip Apple M1.

W sprawniejszym realizowaniu zadań pomagają nie tylko rdzenie NPU, ale też akceleratory neuralne, które znajdują się przy każdym rdzeniu GPU. Do tego zunifikowanej pamięć, z której korzysta system macOS, ma teraz przepustowość dochodzącą do 614 GB/s. Z jednej strony możemy dzięki temu korzystać z zaawansowanych narzędzi AI w programach do obróbki wideo takich jak DaVinci Resolve czy Final Cut Pro, a z drugiej - odpalać wspomniane AI lokalnie.

macbook-pro-2026-apple-m5-max-recenzja-012-praca

Posiadacze komputerów z linii MacBook Pro (2026) mogą oczywiście korzystać z narzędzi pokroju ChatGPT, Gemini lub Firefly, ale w tej sytuacji nasze dane trafiają na serwery odpowiednio firm takich korporacji jak OpenAI, Google’a czy Adobe i nigdy nie ma pewności, czy nie wyciekną. Jeśli operujemy na informacjach poufnych i danych wrażliwych, to nie możemy z tego typu narzędzi korzystać. Sztuczna inteligencja działająca lokalnie - to już wchodzi w grę.

Jednym z przykładowych narzędzi, które pozwalają na generowanie treści i obrazów lokalnie, jest ComfyUI. Konfiguracja tej usługi jest banalnie prosta - w programie możemy wybierać predefiniowane narzędzia do np. zamiany tekstu na obraz, edycji zdjęć (w tym np. generowania całej sesji produktowej na podstawie jednej fotografii) lub nawet obrazu w wideo. I to wszystko na komputerze, który wrzucimy do plecaka i odpalimy w przysłowiowej kawiarni bez szukania gniazdka.

macbook-pro-2026-apple-m5-max-recenzja-04

Możliwości, jakie to daje w pracy kreatywnej, są potężne. Do tego MacBook Pro (2026) może przy tym również odpalić również spersonalizowany chat AI, który wyszkolimy na swoich plikach - czy to firmowych, czy to prywatnych - a te nigdy nie opuszczą naszej maszyny. Warto oczywiście dodać, że starsze komputery z tej linii też to już poprawiły, no ale teraz jeszcze bardziej zaawansowane modele AI niż w przypadku komputerów Apple’a z chipami poprzedniej generacji.

Co jeszcze warto wiedzieć o MacBookach Pro (2026)?

Przede wszystkim to, że w zasadzie nic tutaj się nie zmieniło, jeśli chodzi o… design i gabaryty obudowy. Nadal mamy do czynienia z naprawdę kompaktowymi laptopami. W przypadku 14-calowego modelu mierzy on jedynie 1,55 cm grubości przy masie 1,62 kg, podczas gdy 16-calowa wersja ma 1,7 cm przy masie 2,15 kg. Czuć rzecz jasna ich ciężar w plecaku czy torbie w porównaniu do ultrabooków, no ale jak na moc obliczeniową, którą oferują, to i tak fenomenalne wyniki.

macbook-pro-2026-apple-m5-max-recenzja-06

Jeśli z kolei chodzi o wyświetlacze, to Apple w MacBookach Pro montuje niezwykle jasne Mini-LED-y o wysokiej rozdzielczości zapewniające obsługę przestrzeni barw P3. Z jednej strony podczas konsumpcji multimediów, w tym wideo w HDR-ze, wszystko wygląda pięknie, a z drugiej - sami możemy materiały tego typu tworzyć i od razu widzieć, jaki dokładnie będzie efekt. To zasługa tego, iż panele mają szczytową jasność na poziomie 1600 nitów.

Na komputerach z pośledniejszymi ekranami przystosowanymi do pracy z treściami SDR możemy jedynie domniemywać, że po renderze wszystko będzie wyglądało okay, a tutaj mamy pewność, że obraz będzie dokładnie taki, jak oczekujemy. Do tego ekrany w MacBookach Pro obsługują tryb ProMotion, a tym samym zmienną częstotliwość odświeżania do 120 Hz, więc wideo nagrane w takim klatkażu obejrzymy bez gubienia klatek, a do tego animacje macOS-a są płynniutkie.

macbook-pro-2026-apple-m5-max-recenzja-010-specyfikacja

Nie ma przy tym co narzekać na pozostałe podzespoły tego komputera. MacBooki Pro z 2026 r. dostały chip Apple N1, w którym zawarte są moduły Bluetooth 6 i Wi-Fi 7. Ten ostatni sprawdza się świetnie, jeśli tylko mamy dostęp do odpowiedniego łącza z porządnym routerem. Prędkości połączenia bezprzewodowego mierzone są dzięki temu nie w megabitach, tylko gigabitach na sekundę, podczas gdy standardowe złącza Ethernet zapewniają przepustowość rzędu 1 Gb/s.

MacBook Pro (2026) - porty i dodatki

A jak wygląda sytuacja, jeśli chodzi o porty? Do ładowania komputera może służyć złącze MagSafe umieszczone na lewej krawędzi, a odpowiedni kabel dorzucany jest rzecz jasna do pudełka. Lubię korzystać z tego złącza zwłaszcza poza domem - jeśli oczywiście zajdzie taka potrzeba, co zwykle zdarza się dopiero, gdy jestem na kilkudniowym wyjeździe. Ta sprytna magnetyczna wtyczka minimalizuje ryzyko uszkodzenia komputera, gdy ktoś pociągnie przypadkiem za kabel.

Galeria: 2 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Oprócz tego mamy dostęp do trzech złącz Thunderbolt 5: dwóch z lewej i jednego z prawej. Również i one mogą służyć do ładowania maszyny - zarówno z gniazdka poprzez kabel z końcówką USB-C, jak i z np. monitora. Jeśli o nich z kolei już mówimy, to da się podłączyć do nowego MacBooka Pro profesjonalny ekran, taki jak chociażby testowany obecnie przez nas Apple Studio Display XDR z 27-calową matrycą Mini-LED odświeżaną w aż 120 Hz i wszystko będzie śmigać.

Inne ekrany, w tym telewizory, też oczywiście podepniemy - albo za pośrednictwem jednego ze wspomnianych portów Thunderbolt 5, albo dzieki złączu HDMI, które umiejscowione jest po prawej stronie - zaraz obok przydatnego czytnika kart pamięci. Do tego dochodzi minijack do głośników oraz mikrofonów po lewej. W ramce znalazło się też miejsce na kamerkę do wideorozmów obsługującą tryby Center Stage do podążania kadru za naszą głową oraz Widok blatu.

Galeria: 2 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Obiektyw znalazł się, ponownie, w notchu na środku górnej krawędzi wyświetlacza, który rzuca się w oczy podczas pracy na pulpicie oraz w oknach, ale macOS po przejściu w tryb fullscreen ukrywa go, podlewając górną część ekranu czarną barwą. Do tego mamy zestaw trzech mikrofonów oraz sześć głośników obsługujących dźwięk przestrzenny Dolby Atmos, więc MacBook Pro z powodzeniem sprawdzi się podczas wideokonferencji i to bez żadnych dodatkowych akcesoriów.

Komputer wyposażono przy tym w podświetlaną klawiaturę z klawiszami o dużym skoku, a w jej prawym górnym rogu znalazł się guzik Touch ID do biometrycznego uwierzytelniania użytkownika poprzez skan linii papilarnych. Pod guzikami jest z kolei ogromny dotykowy gładzik z silniczkiem haptycznym symulującym kliknięcia, a praca z jego użyciem to sama przyjemność. Laptop działa pod kontrolą wspomnianego już systemu operacyjnego macOS w najnowszej wersji.

macbook-pro-2026-apple-m5-max-recenzja-05-touch-id

MacBook Pro (2026) - cena

No a ile za tego typu sprzęt trzeba zapłacić?. Ceny komputerów z tej linii zaczynają się co prawda od 8499 zł, ale mówimy tutaj o MacBooku Pro w wersji 14” z chipem Apple M5, który w sprzedaży dostępny jest od dłuższego czasu. Nowością w 2026 r. są komputery z tej linii wyposażone w potężniejsze procesory. Najtańszy z nich kosztuje 11 tys. zł. Ma on 14-calowy panel, chip Apple M5 Pro (15 rdzeni CPU, 16 rdzeni GPU), 24 GB RAM-u i dysk 1 TB.

W przypadku testowanego przez nas egzemplarza MacBooka Pro również mamy do czynienia z 14-calowym panelem, który dodatkowo został pokryty nanostrukturalnym szkłem eliminującym refleksy świetlne, ale o znacznie lepszej specyfikacji. Jego sercem jest chip Apple M5 Max i to w tej najmocniejszej wersji, czyli z 18 rdzeniami CPU i 40 rdzeniami GPU, maksymalnym dla tego modelu 128 GB RAM-u i dyskiem 4 TB. Cena? Blisko 30 tys. zł, a to nadal nie koniec.

apple-studio-display-xdr-macbook-pro-0

Najbardziej wypasiony MacBook Pro z 2026 r. w wersji 16-calowej, a tym samym najpotężniejsze komputer Apple’a w historii zawstydzający pod względem dostępnej mocy obliczeniowej oraz kultury pracy w zasadzie całą konkurencję, również z nanostrukturalnym szkłem, wyposażony jest w ten sam chip Apple M5 Max i te same 128 GB zunifikowanej pamięci, a do tego ma SDD o pojemności 8 TB. Za taki komputer trzeba zapłacić dokładnie, bagatela, 36749 zł.

A czy warto w ogóle wydawać tyle na komputer? Tak, o ile ten na siebie prędko zarobi! MacBooki Pro, poza tym bazowym z podstawowym chipem Apple M5, nie są kierowane do takich zwykłych zjadaczy pikseli - no chyba że wygrali w totka. To mobilne woły robocze, które będą kompanami w agencjach reklamowych, studiach filmowych, agencjach kreatywnych oraz studiach deweloperskich - wszędzie tam, gdzie praca polega na obróbce obrazu oraz tam, gdzie lokalnie odpalane jest AI.

Czytaj inne nasze teksty poświęcone sprzętom marki Apple:

REKLAMA

Pełny potencjał tych komputerów wykorzystają graficy komputerowi, montażyści, marketingowcy oraz programiści, w tym ci tworzący gry wideo. No i mówimy tutaj o laptopach, więc swoją pracę będą mogli wykonywać zarówno w biurze, jak i w domu dzięki opcji podłączenia zewnętrznych monitorów (takich jak Apple Studio Display XDR, któremu poświęcę osobny materiał) oraz wszędzie tam, gdzie akurat się znajdują. A to sprawia, że MacBooki Pro (2026) są naprawdę niezłym wyborem.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-13T06:15:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-12T16:20:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-12T16:10:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-12T16:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-12T07:31:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-11T16:50:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-11T16:30:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-11T16:20:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-11T16:10:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA