Urząd wyrzuci butelkę i zaczynają się schody. Kaucja to przecież publiczne pieniądze
Urząd kupuje wodę, płaci kaucję, a butelka ląduje w koszu. Tak niepozorna sytuacja może wejść na grunt dyscypliny finansów publicznych.

Pracownik urzędu wypija wodę i wyrzuca butelkę, uczeń dostaje napój na szkolnej wycieczce i zabiera puste opakowanie do domu, na festynie organizowanym przez gminę setki puszek rozpływają się między uczestnikami. Dla zwykłego klienta oznacza to najwyżej utratę 50 gr. W sektorze publicznym sprawa robi się znacznie poważniejsza. Kaucja została przecież zapłacona z pieniędzy jednostki, a możliwość jej odzyskania może być traktowana jako należność. Jeżeli takich pieniędzy się nie odzyskuje, w pewnych warunkach wchodzą w grę przepisy o dyscyplinie finansów publicznych.
Kaucja nie znika razem z pustą butelką
Na ten dość nieoczywisty problem zwraca uwagę Inforlex w najnowszej analizie opublikowanej w Poradniku Rachunkowości Budżetowej. Punktem wyjścia jest tak naprawdę bardzo prosta sytuacja: jednostka budżetowa kupuje napoje objęte systemem kaucyjnym, płaci razem z nimi kaucję, ale później nie wszystkie opakowania wracają do punktu zbiórki. Pieniądze więc po prostu przepadają.
W przypadku prywatnego klienta nie ma w tym większej filozofii. Kupujemy napój, płacimy dodatkowe 50 gr za plastikową butelkę lub puszkę albo 1 zł za odpowiednią butelkę szklaną, a po zwrocie opakowania dostajemy pieniądze z powrotem. Podstawowe zasady systemu kaucyjnego opisywaliśmy dokładnie na Spider’s Web. Konsument może machnąć ręką na 50 gr i wrzucić opakowanie do kosza. Jednostka sektora finansów publicznych nie ma jednak takiej swobody w gospodarowaniu pieniędzmi.
Właśnie tutaj zaczyna się problem opisany przez Inforlex. Ustawa o finansach publicznych nakłada na jednostki obowiązek ustalania przypadających im należności pieniężnych i podejmowania działań zmierzających do ich odzyskania. Z kolei przepisy o odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych obejmują m.in. niepobranie albo niedochodzenie należności jednostki.
Jeżeli więc urząd, szkoła czy jednostka budżetowa zapłaciła kaucję, po zwrocie opakowania przysługuje jej zwrot pieniędzy. Inforlex wskazuje wprost, że niepobranie takiej należności może stanowić naruszenie dyscypliny finansów publicznych.
Czyli urzędnik ma biegać z każdą butelką do automatu?
Nie. Jedna puszka wyrzucona przez pracownika nie oznacza jeszcze od razu postępowania przed komisją orzekającą. Przepisy przewidują kwotę minimalną, poniżej której działania lub zaniechania dotyczące należności nie stanowią naruszenia dyscypliny finansów publicznych. Przy wielu podobnych przypadkach wartości mogą być jednak sumowane w ciągu roku budżetowego. W 2026 r. granica wynosi 7770,04 zł.
Przy kaucji 50 gr oznacza to ponad 15 tys. nieodzyskanych kaucji za puszki lub plastikowe butelki, zanim w ogóle zaczynamy mówić o przekroczeniu samego progu. Dla niewielkiego urzędu taka liczba brzmi abstrakcyjnie. Zaczyna jednak wyglądać zupełnie inaczej w przypadku dużych szkół, szpitali, jednostek wojskowych, służb czy instytucji organizujących wydarzenia dla tysięcy osób.
Do tego sam próg nie przesądza jeszcze odpowiedzialności. Znaczenie mają konkretne okoliczności oraz możliwość przypisania winy. Czym innym jest świadome ignorowanie możliwości odzyskania pieniędzy, a czym innym sytuacja, w której charakter działalności praktycznie uniemożliwia zebranie wszystkich opakowań.
Szkoła rozdaje wodę i traci kontrolę nad pieniędzmi
Wyobraźmy sobie szkołę organizującą wycieczkę dla 200 uczniów. Kupuje 200 butelek wody i razem z nimi płaci 100 zł kaucji. Woda zostaje rozdana dzieciom. Po kilku godzinach część butelek leży w autobusie, część znajduje się w plecakach, kilka trafia do kosza, a jeszcze inne uczniowie zabierają do domu i później sami odnoszą do automatu. Szkoła wydała 100 zł, ale nie ma już opakowań pozwalających te pieniądze odzyskać. Ten sam mechanizm może pojawić się w gminie organizującej festyn, szpitalu, domu pomocy społecznej, jednostce wojskowej albo podczas działań służb w terenie.
Problem został zresztą już zauważony na poziomie parlamentarnym. W interpelacji poselskiej zwracano uwagę właśnie na sytuacje, w których podmiot publiczny płaci kaucję, natomiast opakowanie zostaje następnie przekazane osobie korzystającej z zakupionego napoju. Odzyskanie pieniędzy staje się wtedy trudne albo wręcz niemożliwe. Ministerstwo Klimatu i Środowiska wskazywało później, że kaucję można ujmować razem z wydatkiem na zakup napojów, a jej odzyskanie jako dochód. Jednocześnie sposób postępowania zależy od realnych okoliczności w konkretnej jednostce.
Służby już wcześniej miały problem z kaucją
To nie pierwszy moment, w którym system kaucyjny zderza się z zasadami działania sektora publicznego. Na Spider’s Web opisywaliśmy już, jak Policja kupowała duże partie wody w opakowaniach nieobjętych kaucją. Z perspektywy działań służb problem jest łatwy do zrozumienia. Funkcjonariusz zabezpieczający imprezę masową czy prowadzący działania w terenie raczej nie będzie nosił przez pół dnia pustej butelki tylko po to, aby jednostka później odzyskała 50 gr.
Przy jednym opakowaniu znaczenie jest żadne. Gdy takich butelek kupuje się dziesiątki albo setki tysięcy rocznie, z niewielkiej kaucji robi się już całkiem konkretna pozycja. System stworzył więc trochę absurdalną z pozoru sytuację: puste opakowanie po wodzie przestało być dla jednostki publicznej tylko odpadem. Jest również nośnikiem pieniędzy, które wcześniej wyszły z jej budżetu.
Przekonują się o wartości tych opakowań również strażacy zbierający ogromne liczby butelek i puszek, aby finansować zakup wyposażenia. Jedna butelka nadal jest warta tylko 50 gr, ale przy dziesiątkach tysięcy sztuk zaczynają się już całkiem poważne kwoty.
Najdziwniejszy rachunek za wodę
System kaucyjny miał sprawić, że przestaniemy postrzegać butelkę lub puszkę jako bezwartościowy śmieć. W sektorze publicznym udało się to niemal dosłownie. Nieodebrane przez klientów kaucje nie są zwyczajnym dodatkowym zarobkiem sklepu. Mają finansować działanie całego systemu. Z punktu widzenia urzędu pozostaje jednak faktem, że pieniądze najpierw wyszły z jego budżetu, a możliwość odzyskania ich została przypisana do konkretnego opakowania.
Przeczytaj także:
Nie oznacza to, że dyrektor szkoły odpowie za ucznia, który wyrzucił jedną butelkę do kosza. Nie oznacza też, że pozostawiona na biurku puszka stanie się przedmiotem finansowego śledztwa. Analiza Inforlex pokazuje jednak konsekwencję systemu, o której przy jego projektowaniu raczej niewiele osób myślało. Prywatnie możemy machnąć ręką na 50 gr. Urząd operuje pieniędzmi publicznymi, więc tysiące takich pięćdziesięciogroszówek przestają być wyłącznie drobnymi.
*Źródło zdjęcia wprowadzającego: mali maeder, Pexels
Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.