Polacy dorabiają na butelkach. Co czwarty schyla się po wyrzucone opakowania z kaucją
Pieniądz leży na ulicy, wystarczy się schylić - dawniej można było wątpić w tę inwestycyjną poradę, ale system kaucyjny pokazał, że coś w tym sposobie myślenia faktycznie się kryje.

Teoretycznie kaucja to nie zysk, bonus ani żadna finansowa korzyść - i właśnie dlatego pojawiły się propozycje, aby jednak jakąś premię Polakom oddającym butelki i puszki wręczać. Zasada jest jasna: zwracając opakowania odzyskujemy pieniądze, które dopłaciliśmy do objętych systemem kaucyjnym produktów. Sprawa zaczyna wyglądać nieco inaczej, jeśli pod uwagę weźmiemy butelki i puszki, których sami nie kupiliśmy.
Kiedy system kaucyjny ruszał i pierwsi krytycy zapowiadali, że na pewno nie będą magazynować powietrza i dźwigać pustych opakowań, szybko znaleźli się tacy, którzy postanowili wykorzystać okazję. Chętni odbierali butelki i puszki od tych, którzy nie chcieli ich zwracać lub mieli ich za dużo, a za to brakowało im czasu - np. od restauracji czy lokali organizujących komunie, chrzciny itp. wydarzenia, ale też od biur i firm. Kaucją strony się dzieliły albo całość trafiała do kieszeni kaucyjnych pionierów biznesu. Wszystko było kwestią dogadania.
Również festiwale, publiczne imprezy i inne miejsca oblegane przez ludzi zaczęły być odwiedzane przez tych, którzy w pustych butelkach i puszkach widzieli nie śmieci, a szansę na zarobek. Okazywało się, że pieniądze dosłownie leżą - jeśli nie na ulicy, to gdzieś w piasku, trawie, ewentualnie na murku. Wystarczy się po nie schylić. A potem udać się do butelkomatu.
Wydawać by się mogło, że to zajęcie dla nielicznych. Tymczasem z badania SW Research przeprowadzonego na zlecenie fritz-koli w ramach inicjatywy “Return For Good” wynika, że już 20 proc. ankietowanych przyznaje się do zwracania opakowań znalezionych w miejscach publicznych. Mowa tutaj o butelkach i puszkach znajdowanych przypadkowo, po drodze. Celowe polowanie na opakowania urządza już 6,23 proc. pytanych.
Łącznie oznacza to, że co czwarty dorosły Polak oddaje także opakowania znalezione na ulicy, w parku, przy przystanku lub w innym miejscu publicznym - zauważają autorzy raportu.
Co ciekawe, dla 33 proc. osób zwracających opakowania jednym z powodów jest chęć utrzymania porządku w przestrzeni publicznej. Wokół nas robi się czyściej, a poza tym można powiększyć sumę, którą na kuponie wydrukuje automat. Głupi by nie skorzystał?
Według estymacji SW Research co najmniej ok. 1,03 mln dorosłych Polaków może celowo zbierać opakowania kaucyjne, a uzyskiwane w ten sposób pieniądze określa jako "niewielkie lub istotne dodatkowe źródło dochodu".
Ministerstwo Klimatu i Środowiska od dawna powtarza, że za sprawą systemu kaucyjnego butelki i puszki przestały być tylko śmieciami, a stały się cennym surowcem
Bardzo cennym, skoro według szacunków dla tak wielu osób zbieranie opakowań może być szansą na dorobienie.
Można dywagować, co jest tego powodem. Skala robi wrażenie. Znajdą się osoby, dla których system kaucyjny może być jedną z niewielu szans na jakikolwiek zarobek. Dla innych to po prostu pieniądz jak każdy inny - skoro można schylić się po grosza, to można też podnieść butelkę i zabrać ją do domu podczas spaceru. Już wcześniej pojawiały się głosy, że system kaucyjny zrobił z nas śmieciarzy, z czym regularnie polemizowałem. Jest to po prostu jakaś forma zaradności i gospodarności. To powrót do czasów, kiedy nic nie mogło się zmarnować, wszystko prędzej czy później do czego się przyda.
Mimo wszystko kiedy przeczytałem o tych szacunkach sam byłem zaskoczony. Może niepotrzebnie. Sklepy regularnie chwalą się rekordzistami. Fakt odnotował, że jednorazowy zwrot w sieci Kaufland wynosi 1277 opakowań. Klient otrzymał za nie bon o wartości 638 zł 50 gr - poinformowała redakcję sieć. Raczej możemy domyślać się, że nie były to butelki i puszki, których zawartość została wcześniej skonsumowana przez klienta. To najpewniej efekt zbiorów.
Rekordziści chcą bić najlepsze wyniki dla przyjemności, a przy okazji zrobić dobry uczynek - jeden z mężczyzn, który deklarował chęć bycia najlepszym, zamierza podzielić się zyskiem z kaucji z działającą w jego okolicach strażą.
Na facebookowych grupkach zbieracze dzielą się swoimi wynikami i zdradzają swoje źródła. Dozorca na osiedlu po dwóch dniach napełnił worki, które pozwoliły mu odebrać z butelkomatu kupon na 103 zł.
11 zł kuponem pochwaliła się osoba pracująca na "wielołóżkowym oddziale" w szpitalu - jednego dnia pozbierała 11 butelek. "W szkole jeszcze więcej jak są lekcje, koleżanka sprząta i pod wieczór nazbiera z 60 butelek" - dodaje komentująca.
Motywację zbierających są pewnie różne. Zastanawiać może fakt, że mimo ewidentnego rozwoju systemu kaucyjnego - według danych rządu Polacy oddali już 3,2 mld opakowań kaucyjnych - nadal w przestrzeni publicznej znaleźć można sporo butelek i puszek. Źródełko wcale nie wysycha.
A byłoby pewnie ich jeszcze więcej, gdyby policja czy inne firmy nie szukały specyficznych alternatyw.
Zdjęcie główne: Pascal Huot / Shutterstock
W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.